Facebook Google+ Twitter

Rockowe Bai Bang z nowym albumem

Bardziej klimatycznie i spokojnie, ale nadal na wysokim poziomie. Tyle można napisać o nowej płycie grupy Bai Bang "Livin' my dream", która jest szóstym albumem w dyskografii Szwedów.

Okładka płyty Bai Bang "Livin' my dream" / Fot. http://rockrealms.com/archive/b/baibang_lmd.phpChoć od debiutu formacji minęły już 23 lata, to muzykę szwedzkiego zespołu Bai Bang poznałem dwa lata temu. Wtedy światło dzienne ujrzał ich nowy album Are You Ready? Jak się później okazało, było to idealnie postawione pytanie. Nie byłem gotowy na to co usłyszę. Płyta okazała się genialna, zdecydowanie najlepsza w dyskografii Skandynawów, która zebrała znakomite recenzje na całym świecie.

W Polsce szwedzki rockowy band Bai Bang jest niestety mało znany. Z tego względu o ich nowym albumie dowiedziałem się zupełnie przypadkiem. Przeglądając muzyczne strony w sieci natknąłem się na informację, że ich nowy (szósty) krążek nosi nazwę Livin' my dream...

Do przesłuchania nowego albumu Szwedów przystępowałem z mieszanymi uczuciami. Wiedziałem, że dostanę kilka rockowych killerów, ale też miałem duże wątpliwości czy Bai Bang będzie w stanie zbliżyć się poziomem do poprzedniego wydawnictwa sprzed dwóch lat.

Już rozpoczynający płytę rock'n'rollowy numer We're United pokazał, że Szwedzi nie zapomnieli jak tworzyć dobre kawałki. Bardzo dynamiczny utwór, przypominający brzmieniem hity znane z poprzedniego krążka.

Kolejny na płycie utwór tytułowy Livin' my dream odbiega od klasycznego brzmienia zespołu w stronę elektroniki połączonej z mocnym gitarowym riffem. Siłą tego numeru jest niezwykle melodyjny, wpadający w ucho refren. Jak dla mnie jeden z najlepszych utworów na płycie.

Come on to powrót do przebojowego grania, z chwytliwymi melodiami i chórkami w refrenie.

Następne dwa kawałki Rock on i Stay niestety zaniżają poziom płyty. O ile pierwszy uratowała niezła solówka, to drugi jest zdecydowanie zrobiony na siłę, z przesłodzonym refrenem.

Na szczęście potem pojawia się pierwsza, a zarazem jedyna ballada na krążku zatytułowana Gonna have it all. Nie jest ona może tak piękna jak Only the best die young z poprzedniego wydawnictwa, ale niewątpliwie ma w sobie wiele ciepła i trzyma poziom.

Po chwili wyciszenia Szwedzi zafundowali nam zdecydowanie cięższy i szybszy kawałek Tonight. Jak dla mnie co najwyżej poprawny, bez żadnych rewelacji.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.