Facebook Google+ Twitter

Rocznica z czastuszkami

Zaczęło się od prywatnych kontaktów. Przemycanych przez granicę Biblii po rosyjsku, wzajemnych odwiedzin grup młodzieżowych i twórców kultury... Konsekwencją tego stała się oficjalna umowę o partnerstwie miast Słupska i Archangielska.

Nie ma jak... rosyjska baba! / Fot. Ryszard K. HetnarowiczWe współpracy pomiędzy miastami najsilniejszy akcent położono jednak na kulturę. - Świadczy o tym wiele faktów, chociażby wizyta archangielskiego Teatru Młodzieżowego i jego dzisiejszy plenerowy spektakl na skwerze przed gmachem naszej biblioteki. Tak na dobrą sprawę jedyna forma przypomnienia słupszczanom o tej rocznicy - mówi Maciej Kobyliński, prezydent Słupska, a zarazem inicjator i sygnatariusz umowy sprzed 20 lat.

- Losy tej współpracy nie mogły potoczyć się inaczej! To właśnie w 1989 roku miało miejsce historyczne wydarzenie. Wtedy to na Wyspy Sołowieckie, do łagrów i gułagu, trafili pierwsi Polacy. Dobrowolnie! Ba! W przeciwieństwie do swoich przodków, wrócili cali i zdrowi po kilku godzinach - w atmosferę spektaklu żartobliwie wprowadzał widzów Wiktor Panow, reżyser nie tylko tego przedstawienia, ale i wystawianego na deskach słupskiego Nowego Teatru im. Witkacego "Rewizora" Mikołaja Gogola.

Publiczność przed biblioteką obejrzała skrzące się dowcipem sytuacyjnym i słownym We are rock you... na "gitarce" / Fot. Ryszard K. Hetnarowiczprzedstawienie, osadzone na tradycji rosyjskiego teatru jarmarcznego. Nie brakowało aluzji do charakteru i życiowych postaw Rosjan, satyrycznego spojrzenia na relacje damsko-męskie, pastiszowych wersji czastuszek i parodii cyrkowych popisów. Widzowie mogli również poznać talenty muzyczne aktorów, którzy wykorzystywali nie tylko tradycyjne instrumenty muzyczne (bałałajka i harmoszka), ale i całkowite wynalazki! A za taki trzeba uznać tarkę pralniczą z gitarowym gryfem ("mamy swoją, rodzimą gitarkę"), na której brawurowo został zagrany - i odśpiewany z publicznością - przebój zespołu Queen "We Are Rock You". Słupszczanie mieli więcej okazji do wspólnej zabawy.

I prezydent miasta pogrzebał w portfelu, by wrzucić grosz do sagana. / Fot. Ryszard K. HetnarowiczAktorzy zapraszali do uczestnictwa w zespołowym wykonaniu "starej rosyjskiej Słyniemy z długowieczności! Spotkamy się na pięćdziesięcioleciu współpracy - zapewnił Wiktor Panow. / Fot. Ryszard K. Hetnarowiczpieśni ludowej", której tekst pokazywany był na planszy zrobionej z wieka kartonowego pudła! A że rosyjskie "owoszczi" błyskawicznie spolszczono na "owcy", pojawił się purnonsensowy wydźwięk piosenki (owci, ogurcy, pomidory i mołoko krowie, pijtie na zdrowie!). Chór kameralny złożony z widzów i aktorów odśpiewał ten - jak utrzymywali artyści - ludowy song ku uciesze pozostałej gawiedzi! A tej nie pozostawało nic innego jak w podziękowaniu... wrzucić datki do wystawionego na ten cel cynkowego sagana.

Po spektaklu jeden z widzów zwrócił się do prezydenta Kobylińskiego: - Panie prezydencie! Niech zagrają jeszcze raz, bo nie wszystko zrozumieliśmy! I chociaż ten poparł prośbę publiczności, Wiktor Panow odpowiedział: -My, Rosjanie i Polacy, słyniemy z długowieczności. Obiecuję, że powtórzymy ten spektakl na pięćdziesięciolecie naszej współpracy! Już teraz zapraszam!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Chciałoby się to usłyszeć i zobaczyć na żywo. Trochę mi przypomina - link Choć tu królowała powaga.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.