Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3138 miejsce

"Rods" tajemnicze pałeczki pojawiające się na zdjęciach

Pierwszym człowiekiem, który się zainteresował się tym fascynującym i dziwacznym zjawiskiem był amerykański producent i reżyser Jose Escamilla. Od 1994 roku gromadził on i badał wszelkie doniesienia na ten temat.

Archiwum: www.npn.ehost.plNiezwykłe zdjęcie „rods” otrzymaliśmy od naszego indyjskiego współpracownika. Obiekty na fotografii wydają się być typowymi „pałeczkami” ale czy na pewno? Pierwszym człowiekiem, który się zainteresował się tym fascynującym i dziwacznym zjawiskiem był amerykański producent i reżyser Jose Escamilla. Od 1994 roku gromadził i badał wszelkie doniesienia na ten temat. Filmy i zdjęcia ukazujące „rods” pochodzą z całego świata, ale najwięcej z USA i Kanady. Fenomen pojawia się o każdej porze roku. Badacze zajmujący się „prętami” nie są wciąż pewni, z czym właściwie mają do czynienia. Być może jest to forma nieznanego życia organicznego.

Dzisiaj, okazuje się jednak, iż duża część przypadków rejestracji „rods” można wytłumaczyć w całkiem przyziemny, racjonalny sposób. Oczywiście, nie twierdzimy, że da się wyjaśnić wszystkie niezwykłe zdjęcia i nagrania wideo (kilka procent wciąż wymyka się jakimkolwiek wyjaśnieniom) ale dużą cześć z nich, z pewnością. W świecie nieznanych zjawisk, często bywa tak, że racjonalne wyjaśnienie danego fenomenu lub przypadku, spotyka się z oporem ze strony tych, którzy za wszelką cenę chcieliby sądzić, że mimo wszystko „jest w tym coś więcej”.

Nasz indyjski współpracownik, Ramanathan Kumaresan przesłał nam tę fotografię uzyskaną niedawno od Kumara Sparsha – asystenta reżysera, wykonaną podczas zdjęć do filmu we wsi w regionie New Delhi w 2005. Na zdjęciach dopatrzyć można się szybkiego przelotu obiektów przypominających klasyczne „rods”. Nawet profesjonaliści często bywają zadziwieni wyglądem „pałeczek”. Mnożące się po ich odkryciu hipotezy, mówiące, iż mogą one być nieznanym gatunkiem powietrznych organizmów, istotami z innych wymiarów, światów równoległych, stworzeniami eterycznymi czy nawet łączące je w jakiś sposób z UFO, zdają się obecnie w dużej części ustępować miejsca bardziej logicznym wytłumaczeniom. W wielu przypadkach, „rodsy” powstają w sposób naturalny, są to ptaki owady lub też odbicia światła słonecznego na soczewce. Według niektórych, „pałeczek” nie należy traktować jako „stworzenia”, ale jako pewnego rodzaju „wizerunki”. A jak one powstają, zaraz Wam wyjaśnię.

Zyskując sławę po odkryciu Escamilli, podłużne „rods” (różniące się nie tylko rozmiarami, ale i barwą czy kształtem) uważane były przez pewien czas za zapowiedź kolejnego przełomowego odkrycia, ocierającego się nawet o ufologię. Tymczasem jednak, jak wspomnieliśmy wcześniej popularyzowane przez odkrywcę w mediach zjawisko, w dużej części przypadków można wyjaśnić racjonalnie. „Rods” traktowane niegdyś jako podgrupa nieznanych powietrznych stworzeń zwanych („solar fish lub solar entities” – co po polsku oddać można jako „słoneczne ryby” lub „stworzenia solarne”), nie mogą być stawiane na równi z innymi obserwowanymi niezmiernie rzadko istotami, jak np. niezidentyfikowane latające „meduzy” czy obiekty podobne do tego widzianego przez Bruno Ghibaudiego. W międzyczasie „pałeczki” zaczęto uważać za istoty eteryczne - niewidzialne dla ludzkiego oka stworzenia, które znajdują się tuż obok nas. Ta bliskość i sugerowana wszechobecność „rods” szokowała i niepokoiła wszystkich, którzy przyglądali się tym przypadkom. Niektórzy w zachowaniu „pałeczek” dopatrywali się nawet inteligentnych zachowań, wyróżniając trzy główne gatunki tych nieuchwytnych „stworzeń”. Zaczęto nawet, obwiniać je za niektóre katastrofy lotnicze. Koniec legendy? Krytycy zjawiska obalają jednak teorię o realnym istnieniu eterycznych i ultraszybkich tworów wskazując, że spopularyzowane przez media zjawisko ma w rzeczywistości racjonalne wyjaśnienie w postaci obrazów mających swe źródło sposobie nagrywania filmów.

W części przypadków, za pojawiające się podłużne i spiralne wizerunki odpowiedzialne są najprawdopodobniej szybko poruszające się owady, które przez poruszanie membranami skrzydeł powodują także często występujący u „pałeczek” efekt spirali. Do ich powstawania przyczynia się również filmowanie w słabym oświetleniu z mniejszą ilością klatek na sekundę. Przykładem może być publikowana przez nas fotografia. Co więcej, zdaniem sceptyków, jeżeli „rodsy” naprawdę są nieznanymi stworzeniami, to czym wytłumaczyć brak jakichkolwiek materialnych dowodów na ich istnienie, w postaci np. żywych czy martwych okazów?

Wiosną roku 2005 chińskie media doniosły o ostatecznym zdeklasyfikowaniu zjawiska „rods”. Kamery placówki badawczej w Jilin uchwyciły rzekomo wizerunki „pałeczek” identycznych jak te, które dostrzec możemy na filmach pochodzących od Escamilli. Pracownicy placówki postanowili je schwytać rozstawiając sieci i wkrótce kamera sfilmowała jeden z okazów wpadający w pułapkę... Po przeszukaniu sieci okazało się jednak, że nie ma w nich nic nadzwyczajnego oprócz ciem i innych latających owadów. Dalsze badania udowodniły, że pojawiające się wizerunki „rods” to nic więcej, jak tylko złudzenie optyczne wywołane wolniejszą prędkością nagrywania kamery. Na zakończenie przytoczę relację za mojego archiwum. Czy dotyczyła ona "rods"? Zobaczcie sam.

Obserwacja niezidentyfikowanego obiektu z 10 czerwca 2006 roku

Sprawą zajmuje się Krzysztof Dreczkowski, członek grupy Na Progu Nieznanego z Jastrzębia Zdroju. Oto jego relacja:
10 czerwca 2006 roku miejscowość Leśna niedaleko Wrocławia. Zbliżała się godzina 22.10. Marta razem z kolegą siedziała na ławce pod drzewem. Około trzech metrów od nich znajdowała się altanka. Niebo było wówczas prawie bezchmurne i świecił księżyc. Nagle nad pobliską altanką (o wysokości około 2,5 - 3 metrów) zobaczyli coś, czego jeszcze przed chwilą tam nie było. To „coś” znajdowało się kilka centymetrów nad dachem. Było białe, podłużne, o niewyraźnych konturach i „zamazane”. Wisiało tam przez bardzo krótką chwilę, około 1-2 sekundy, po czym szybko i ze świstem poleciało nad drzewo. Tam z powodu zasłaniających widok liści i gałęzi, świadkowie stracili to "coś” z oczu. Oboje byli zaskoczeni i pod wrażeniem tego co ujrzeli. Gdy kolega w emocjach zapytał Martę czy też widziała to "coś”, ona szybko zmieniła temat. Była tak wystraszona. Według ich opisu obiekt miał około metra długości. Była to taka smuga, której przód był bardziej „gęściejszy” i biały, a koniec cieńszy i przezroczysty. Cała obserwacja trwała pięć sekund. Obiekt, czymkolwiek był, oddalił się w kierunku północnego wschodu. To "coś” skierowało się w kierunku lasu, w którym znajdują się stare niemieckie groby.

Gdy dziś Marta zdawała mi relację z tego zdarzenia była wyraźnie dalej przestraszona i robiła to bardzo niechętnie. Stwierdziła, iż teraz się zacznie bać chodzić do tego ogrodu, w którym to zobaczyli. Pojawiły się sugestie, iż widziany przez świadków obiekt był zjawiskiem typu "rods". Jest jednak bardzo poważny problem: "rods" nie są dostrzegalne gołym okiem, pojawiają się dopiero na zdjęciach i filmach! Wynika to głównie z faktu, iż prędkości z jakimi się poruszają są wręcz zawrotne i ludzkie oko nie jest w stanie ich dostrzec. Oczywiście pojawiały się relacje, w których świadkowie donosili o obiektach przypominających sfotografowane czy sfilmowane "rods". Obserwacje miały miejsce również na terenie naszego kraju. Więc, może pomimo wszystko, czasami udaje się owe obiekty dostrzec? A jeżeli wierzyć relacją pochodzącym np. z późnego średniowicza to "rods" były dostrzegane równiez wzrokowo. A może chodzi tu o jakieś zupełnie inne zjawisko?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Maja
  • Maja
  • 28.03.2012 15:33

Rods jest uchwytne dzieki temu ze aparat działa inaczej niż ludzkie oko, chodzi o szybkość rejestracji obrazu i możliwość trwałego zapisu .Tego oko ludzkie nie potrafi .

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.02.2007 13:24

Ee, też mi rewelacje. Drobinki kurzu, owady, obłoki pyłu, dym itd. - od nich odbija się światło, a szczególnie sztuczne (lampy błyskowe, zwykłe żarówki oświetleniowe itd.), które dają światło dość mocno skupione. Odbicia tego światła dają dość zaskakujące efekty na kliszach filmowych. Chyba każdy fotograf, nawet amator, może coś o tym powiedzieć. Pamiętajmy też, że kamera lub aparat fotograficzny inaczej "widzi" od ludzkiego oka. Tam mamy obraz płaski, a oko widzi trójwymiarowo (mamy dwoje oczu, a obiektyw kamery jest jeden), istnieje przecież także zjawisko złudzenia optycznego, bo ludzkie oko też nie jest doskonałe. Ble, ble, mnóstwo o tym napisano i zrobiono filmów. Jak ktoś ma kablówkę w domu, to takie audycje są na National Geographic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.