Facebook Google+ Twitter

Rodzić po ludzku? Nie w każdym szpitalu proszę Państwa

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2008-08-29 13:47

Poród to sprawa bardzo intymna. Kobietę rodzącą powinno się traktować indywidualnie, a nie jak przedmiot w jakiejś fabryce, k óry jedzie na taśmociągu. Nie poddaję się i walczę o swoje i przyszłych mam prawa. Bardzo mi zależy, chciałabym, by każda kobieta rodziła po ludzku, by w końcu kobiety dowiedziały się jakie prawa im przysługują na sali porodowej, bo mało które wiedzą co można a co nie.

Jak Paris Hilton?

Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu niż przekonać niektóre kobiety, że mają pewne prawa przy porodzie. Wydaje mi się, że słusznie robię nagłaśniając sprawę. Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na e-mail dostaję dziesiątki listów z wyrazami współczucia, zdarzają się również negatywne opinie w stylu - Paris Hilton. Niektóre osoby bardzo przejęły się moim porodem i mój list będzie wykorzystany w pracach magisterskich na temat godnego rodzenia. (pytano o moją zgodę). Jedna z koleżanek napisała: "Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielać. Szukałam czegoś innego... Przeczytałam Twój temat. I jest on potwierdzeniem, że bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może być postępowanie personelu medycznego. Jak częstym i jak silnym? To właśnie mam nadzieję zbadać - na przykładzie pacjentek poradni K."

Dezorientacja
W związku z moim porodem który odbył się jesienią 2007 r. na oddziale ginekologiczno- położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, al. Armii Krajowej 101 informuję, iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

Synka urodziłam jesienią 2007 r w jednym z bielskich szpitali. Niestety, mój poród był bardzo ciężki i źle go wspominam. Nie dlatego, że tak strasznie bolało, lecz dlatego, że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób (dwie położne, starsza i młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak również jakaś pani ubrana " po cywilnemu", czyli nie miała zmiennego ubrania, nie miała identyfikatora nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny. Raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko ile dzidziuś waży. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze".

Na sali porodowej w ogóle nie informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna (najprawdopodobniej chyba stażystka) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie, zawstydzona. Sądziła, że jestem w szoku i myślała, że nic nie widzę.

W pierwszym okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam, że łamią moje prawa, ale ból był tak okropny, że nic nie mogłam mówić. Sparaliżowało mi mowę. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej, że by coś podpisać to pierwsze muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty spokój podpisałam to. "To" bo do dziś nie wiem co podpisywałam, sądzę jednak, że była to moja "zgoda".

Tylko w buszu można rodzic w kucki

W czasie pierwszego okresu porodu o własnych siłach z mężem wypróbowaliśmy pozycje kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Powiedziałam tej położnej, że chcę rodzić w kucki, nie na stole porodowym, bo mam takie prawo. Jeden z lekarzy odpowiedział: "W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą..." Zamurowało mnie. Prosiłam. Błagałam, że tak mi najlepiej rodzić. Nie pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania decyzji?

W czasie zszywania mnie po porodzie, (4 szwy wewnętrzne) jedna z salowych (sprzątaczka) siedziała na krześle, (tam gdzie dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym) patrzała jak mnie doktor zszywa i śmiała się ze mnie. Drzwi między tymi wejściami były otwarte! Zszywanie bolało; widziałam jak sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej. Co ta sprzątaczka tam robiła? Jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę, która właśnie urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to pozwoliła? Pani (ubrana po cywilnemu) podniosłym głosem mówiła: "Za co się pani uważa? Skąd pani wie o pozycjach kucznych? To my za panią odpowiadamy... ". W czasie obchodu jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich: "Ta to rodziła jak błyskawica".

Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka podeszła do łóżka, podniosła kołdrę, nic nie mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała: "Wstajemy, myjemy dupki". Poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i tak budzić pacjentkę?

Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza (np. art. 15 i 16 Kodeksu etyki lekarskiej), nakazuje ją uszanować. I to się tyczy wszystkiego: nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy nawet możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko! Nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że "zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie jego woli, niezależnie od motywów”.

Najlepszy wybór?

Dwa miesiące przed porodem odwiedziłam ten szpital celem zebrania wywiadu i dowiedzenia się wszystkiego. Przywitała mnie bardzo miła starsza położna. Oprowadziła mnie wszędzie. Mówiła, abym nie czytała na forach internetowych negatywnych opinii o tym szpitalu. Że to, co tam dziewczyny opisują (jak się łamie prawa rodzących) to nie prawda. Uwierzyłam. Dlatego wybrałam ten szpital.

Nie wszystko okazało się prawdą! Gdyby nie moja interwencja - nacięliby krocze rutynowo, bez pytania. Na szczęście uniknęłam epizjotomii. Nie pozwolono mi rodzić w kucki. Mimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból. Żałuję dziś, że nie wybrałam prywatnej kliniki. Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale szpital odebrał mi chęć. W życiu nie zdecyduje się na następne dziecko!

Jestem studentką 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? Bo chcę, by każda rodząca rodziła po ludzku! Nigdy nie pozwolę, by ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie! Będę starać się być najlepszą! Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę, by ktoś inny je łamał... Nie podniosę głosu na rodzącą, będę traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy się pacjentka bardzo agresywna nadstawię jej drugi policzek, by na mnie się wyżyła. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i okolice, aż w końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

Wszystko w Waszych rękach. Przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym, że to rodząca jest bierna, cierpiąca, musi znieść wiele przykrości i bólu, i że to personel decyduje
o tym jak poród powinien przebiegać. To nieprawda! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na głowie bo tak jej wygodnie ma do tego prawo, a personel ma się do niej dostosować!

Interwencja

Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie. Skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam. Szef placówki obiecał, że będą konsekwencje. Pan dyrektor wspomniał o przeprosinach, niestety ich do dziś nie usłyszałam. Skieruję sprawę do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej. Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana. Dzięki Fundacji dowiedziałam się jak powinno się traktować kobiety rodzące, a każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany. Najbardziej interesowały mnie prawa rodzącej.
PS Mój syn jest zdrowy i szczęśliwy bo mama odzyskuje pogodę ducha :)

***
Urszula Kubicka-Kraszyńska z Fundacji Rodzić po Ludzku (wypowiedź dla gazety „Metro”): - To nie jest historia jednostkowa. Przypadek Joanny ilustruje podstawowy problem polskich porodówek - brak indywidualnego podejścia do pacjentki. Kobieta wchodzi do szpitala i zaczyna być traktowana jak własność. Jej emocje, potrzeby i oczekiwania przestają być ważne. Pacjentka ma prawo otrzymywać na bieżąco pełną informację o przebiegu porodu i procedurach, którym jest poddawana. A lekarz powinien uwzględniać jej potrzeby.

Od redakcji. Autorka zdecydowała się pozostać anonimowa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

Witam

Prowadzę dwa blogi, jeden na Onecie, drugi na portalu Expertia, każdy o tej samej treści. Wczoraj rozpoczął się drugi etap Konkursu Blog Roku 2008 - głosowanie Internautów.

tu jest link:

http://studentka234.blog.onet.pl/

Jeżeli chcecie oddac głos na mojego bloga, proszę wyślijcie smsa o tresci A01059 pod nr 7144 (0 w numerze bloga oznacza liczbę zero ) koszt, 1.22PLN.

( Uwaga! w tresci smsa należy jedynie umieścic numer bloga, nie należy umieszczac w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.)

Z jednego mumeru oddajemy jeden głos na dany blog.

Mam nadzieję że wśród Czytelników znajdą się Osoby, które zechciałyby poprzec mojego bloga. Liczę na poparcie szczególnie od Kobiet, które były w podobnej do mojej sytuacji. Proszę, sprawmy aby ten blog dostrzegła każda Przyszła Mama :)

Całkiem niedawno dostałam maila od Producenta TVNu z prośbą o kontakt ze mną.

Telewizja chciała zrealizowac materiał o Karcie Praw Rodzącej,zależało Im na krótkiej rozmowie przed kamerą. Telewizja chciała użyc mojej wypowiedzi w materiale, którym zajęłaby się Marzanna Zielińska.

Komentarz został ukrytyrozwiń

podobnie przeszlam w szpitalu w Pabanicach nie umieja odbierac porodow a biorą sie za to. Lekarze tak zwlekali z porodem ze dzidzi martwe by sie urodzilo. nie radze nikomu tam rodzic 2 tyg po terminie po 4 kroplówce dopiero zaczelam rodzic. cesarki mi nie chcieli zrobic bo czekali az sama urodze... dziecko przez tych konowałów urodziło sie bez oddechu i ze złamanym obojczykiem... rodzilam cała noc.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za zainteresowanie mojego artykułu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Popieram twoje zdanie, kobieta ma prawo rodzić w poszanowaniu swojej godności osobistej, nie rodzimy codzień i chciałoby się w tym jednym z najważniejszym z momentów w naszym życiu czuć człowiekiem. Masz prawo do anonimowości.
Pozdrawiam ciepło.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.09.2008 23:31

Z pewnością masz jakieś powody by zostać anonimową, acz ja ich nie widzę. Przeżyłaś koszmar w szpitalu, tak samo jak inne matki, ale żeby to był powód do utajniania danych? Czasem warto podać dane własnie po to, by się uwiarygodnić.
Materiał jest powiem szczerze wstrząsający. Szczerze powiem że gdyby ktoś moją żonę/kobietę potraktował w ten sposób musiałby się liczyć z bardzo nieprzyjemnym spotkaniem ze mną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czym się mam przejmowac? Tekst jest bardzo cenny. Bardzo mi zależy, chciałabym aby Każda Kobieta rodziła po Ludzku, aby w końcu Kobiety dowiedziały się jakie prawa Im przysługuja na sali porodowej.

Pokażmy Przyszłym Mamom jakie mają prawa na porodówkach! Niech polska porodówka w końcu się znieni!!! To Rodząca decyduje w jakiej pozycji chce urodzic swoje dziecko, nie personel, któremu nie chce się schylic pod nią. Skonczmy z rutynowym nacinaniem kobiet! Masowe badania na świecie i WHO wyrażnie mówią że nie ma konieczności nacinania każdej kobiety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Być może to propozycja redakcji, ale moim prywatnym zdaniem to nieuczciwe wobec innych użytkowników. Szczególnie tych usuniętych za fałszywe dane, bądź tych którzy zrezygnowali z publikowania w serwisie przyciskani przez tą samą redakcję o podanie prawdziwych danych. Redakcja oczywiście może wszystko bo taki regulamin sobie stworzyła, ale jest to zagranie nie fair. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Redakcja sama zaproponowała.
Mam prawo byc anonimowa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ty nagłaśniasz? To dlaczego artykuł podpisany jest "Gość Dnia"? i Co to za dziwne nazwisko? Jakieś to dziwaczne, co na to Redakcja?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ważne jest to, że nagłasniam problem który istnieje w wielu szpitalch, moze dzięki MNIE niejedna Przyszła Matka bedzie milej wspominała moment ogromnie ważny w Jej życiu. Może niejdna połozna, która "taśmowo" wykonuje swoje obowiazki zastanowi sie czy warto upokorzyc pacjentkę w obawie chociażby przed "szumem" jaki ta moze zrobić. Trzeba i warto otym mówić.

Matka pomaga swemu dziecku wyjść na świat powinna przy tym być spokojna i szczęśliwa a nie zdenerwowana głupimi komentarzami kretynek i kretynów którzy uważają że są ponad nią! Wiele rzeczy, któe praktykuje się w polskich szpitalach jest na szkodę zarówno matki jak i dziecka i położyć kres tym działaniom mogą tylko takie głośne protesty jak MOJE!!!!!



miło jest widziec takie posty :

"studentka im więcej tych artykułów będzie - tym więcej osób się dowie o
warunkach i jest szansa, że wkońcu cos się zmieni w Wojewódzkim!
za tą szansę właśnie - bardzo Ci dziękujemy!!!"


Dodatkowo, założyłam bloga i serdecznie zapraszam.

studentka234

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.