Facebook Google+ Twitter

Rodzic wymaga, rodzic chce. Czy szkoła musi?

Ranking najlepszych szkół pomaga przy wyborze tej, która prostą drogą ma poprowadzić ucznia na wymarzoną uczelnię. Często, jest to jednak również pretekst do "przerzucenia" na szkołę wszystkich zadań wychowawczych.

Należy jednak pamiętać, że ranking to nie wszystko. Nie oddaje on atmosfery panującej w szkole, nie mierzy starań uczniów, nauczycieli, dyrektorów i rodziców, nie nagradza również szkół, które potrafią rozwijać pasje podopiecznych.

Zwykle bazuje on na jednym wyniku: testu z klasy szóstej szkoły podstawowej, testu gimnazjalnego, czy też wyniku egzaminu dojrzałości. Często jednak, to właśnie ranking jest jedynym źródłem wiedzy na temat szkoły. A rodzicom, którzy wybierają dla swoich dzieci tylko te najlepsze, wydaje się, że "super" szkoła dokona z ich dziećmi cudów.

Zarówno uczniowie, jak i ich rodzice, pokładają nadzieje w nauczycielach, którzy mają przygotować młodych ludzi do jak najlepszego startu w dorosłe życie. W tych elitarnych szkołach, oczekuje się, że pedagodzy będą potrafili w prosty sposób przekazać jak największą ilość wiedzy, oraz że będą potrafili zmotywować uczniów. Przygotowanie to jednak nie wszystko i o ile wymagać od nauczyciela trzeba "tylko" rozległych kompetencji naukowych, pedagogicznych i metodycznych, o tyle od rodziców i uczniów, należy sobie życzyć znacznie więcej.

W dość starym, acz nadal aktualnym artykule Szóstka albo w dziób tygodnika "Newsweek Polska" (nr 11/2008), Maja Gawrońska ukazuje, jak trudno dziś podjąć dialog, nie tylko między nauczycielem a uczniem, ale przede wszystkim między nauczycielem a rodzicem. A jak wychowywać, kiedy dwóch najważniejszych "wychowawców" nie umie się porozumieć? Bo czy można wymagać od szkoły, żeby przejęła rolę nie tylko społeczne, ale i rodzinne? Coraz więcej rodziców traktuje przecież nauczyciela jak menedżera młodzieży.

Rozmówcy Mai Gawrońskiej, to przecież nie rzadkie wyjątki, to zwykli nauczyciele, którzy nie umieją sobie poradzić ze zbyt napiętym programem edukacyjnym, z narastającym szkolnym wyścigiem szczurów wśród uczniów, czy z pracoholizmem i wyolbrzymionymi ambicjami rodziców. Oczywiście nie można powiedzieć, że wszyscy nauczyciele są dobrzy, a wszyscy rodzice źli. Ujednolicenia, nie dość, że bywają przekłamane, często zatracają sedno idei.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Temat trudny i zlozony- Szkola z wala wine, na Rodzicow a rodzice na szkole, jest zile i nie bedzie lepiej obowia,zki ma Rodzic i Szkola i maja, wspolpracowac scisle nad mlodocianymi a nie zwalac wine, jedni na drugich a uczniowie robia, co chca, .? !

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.