Pozycja materiału w rankingach:
Rozmawiam z mamą Piotra, 16-letniego chłopca cierpiącego na ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) o podłożu epileptycznym.
* Mama Piotra poprosiła o anonimowość
Zobacz także:
Artykuły
(27)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.94)
Wiek: 62 | Miejscowość: Pabianice | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
kinga kaczmarek 10.10.2007 15:49
nie zgadzam sie z tym stwierdzeniem :Tak naprawdę dzieci z ADHD nie robią nikomu krzywdy!
ja przechodze wlasnie teraz jakis koszmar , moje dziecko rozpoczelo szkole we wrzesniu i ma kolege z ADHD ktory namawia go do bicia kolegow, mowi ze ich pozabija , popycha, bije i w to wszystko wmieszany jest moj syn ! rodzice tego dziecka unikaja ze mna rozmowy ,na temat zachowania ich syna w szkole!
Nefryt 7 13.08.2007 23:59
ADHD to nie choroba!!! I tych dzieci nie należy szprycować lekami. Dostają je, bo przeszkadzają, są nie wygodne, są inne. A jedyne czego one potrzebują to odpowiedniego podejścia, a przede wszystkim mnóstwa miłości. Poza tym, chciałabym zauważyć, że większość dzieci z ADHD to tak naprawdę dzieci Indygo (ta sprawa jest coraz bardziej nagłaśniana w USA [i coraz częściej w innych krajach Europy] już od 20 lat. Polecam takie książki jak "Dzieci Indygo - Opieka i Wsparcie" Doreen Virtue, "Fennomen Indygo - Dzieci Nowych Czasów" Carolina Hehenkamp, jak i również dla tych, co znają angielski, bogatą w informacje stronę: http://www.metagifted.org/. I proszę, nie oceniajcie tych dzieci jako chore czy gorsze. One na to nie zasługują.
Mir Nalezińskí 12.10.2006 12:35
Już nic nie będzie o tych biednych dzieciakach? I ich roszczeniowych rodzicach?
Marta Miłak 11.10.2006 20:46
dobrze juz dobrze...zamknijmy ten temat....
Jolanta Paczkowska 10.10.2006 23:03
"Kamil wrócił do szkoły, bo dziadkowie nie zgodzili się na dalsze nauczanie w domu" - I KTO MA WIĘKSZE PRAWA? Aby dalsza dyskusja miała sens, zapraszam do mnie do szkoły (choćby na jeden dzień).
Mir Nalezińskí 10.10.2006 20:23
*to czemu każda historia dziecka z adhd o jakiej slyszalam jest podobna do tej przytoczonej w wywaidzie* -
Bo jest przedstawiana przez jedną i tę samą stronę...
Marta Miłak 10.10.2006 19:41
nie mialam zamiaru nikogo pouczac...wiem co to andragogika, bo przeciez to studiuje......i proponuje zajrzec: http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34317,3674620.html , przeczytac także komentarze.... skoro sprawa wyglada inaczej niz ja ja przedstawilam (choć nie miałam zamiaru az tak subiektywnie, wyszlo inaczej trudno) to czemu kazda historia dziecka z adhd o jakiej slyszalam jest podobna do tej przytoczonej w wywaidzie i artykule(link powyzej)?
P.S. przynajmniej wiem, ze sama, swoim tekstem i wytknieciem społeczeństwo problemu nic nie zmienie....bo przceyzta to kilka osob, wszyscy i tak beda trzymac sie swoich przekonan... komentarze(jak te z linku powyzej) i tak wciaz beda...a ludzie ciagle beda zajmowac sie soba....tylko ja , moje, mnie, dla mnie, o mnie.... ehhh szkoda gadac...
Jolanta Paczkowska 10.10.2006 17:17
Miła Marto :-)
;-) Za moich czasów nazywało się to andragogika, hmm…ale kiedy to było? Zajmuje się procesami kształcenia, wychowania…ludzi dorosłych. Rozumiem, że zaczęłaś od nas ;-) „Nie czepiajcie się”… Ale niech tam. Powiem Ci, że gdyby ta pani stanęła przede mną, to tak samo bym się „czepiała”. Bo zwyczajnie coś mi tu nie gra. Litość niczego nie rozwiąże. Opisujesz problem matki i szukasz dla niej pomocy… no właśnie, u kogo? Nie atakuję Ciebie, udzielam jedynie rad (obiektywizm). Bo ja to mam na co dzień. Chciałam pokazać spojrzenie na problem drugiej - w moim odczuciu niesłusznie - oskarżanej strony.
A uczymy się tu wszyscy, więc popełniamy też błędy. Podnieś więc skrzydełka i fruń dalej! Pozdrawiam serdecznie. :-)
Marta Miłak 10.10.2006 10:24
literówki robie od zawsze i nie moge sie pozbyc tego nawyku. nie przejmuje się aż tak bardzo, po arz kolejny tylko lekko przypalił mi się zapał, chęć i opadły skrzydła. brutalne zetknięcie z rzeczywistością....
Mir Nalezińskí 09.10.2006 23:24
OK - Ty możliwie wiernie przekazałaś jej punkt widzenia. Natomiast czepiać się możemy i słów tej mamy, a i Twoich, bo takie jest prawo komentatorów. Jednak - aby nie zniechęcać Ciebie do dalszego drążenia w tym temacie i późnej pory - nie zamierzam już się pastwić nad tekstem, który jest przecież udany i trudno byłoby sie go czepić. Nie zapytałaś tej pani o ojca chłopca? Czy się przejmuje, czy pomaga?
I nie przejmuj się aż tak bardzo, bo po literówkach widać, że... bardzo.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +7377)