Facebook Google+ Twitter

Rodzina się liczy!

Nienawidzę, już cię nie kocham! Kłótnia. Rozwód. Bicie dzieci. Obrazki i słowa częste również w Polsce. Coś jednak sprawia, że Kościół katolicki upiera się przy tak ''przestarzałej'' formie organizacji życia - rodzinie...

Walencja w Hiszpanii. Spotkanie papieża Benedykta XVI z półtoramilionową rzeszą członków rodzin z pięciu kontynentów. – Żaden człowiek nie dał sobie życia sam z siebie ani samodzielnie nie posiadł sam podstawowej prawdy o życiu. Wszyscy otrzymaliśmy od innych życie i podstawowe prawdy o nim, jesteśmy powołani do osiągnięcia doskonałości w relacji i miłosnej wspólnocie z innymi – mówi biskup Rzymu. – Rodzina, oparta na nierozerwalnym małżeństwie mężczyzny i kobiety, wyraża ten wymiar relacji, synowskiej i wspólnotowej, i jest tym środowiskiem, w którym człowiek może się narodzić z godnością oraz wzrastać i rozwijać się – podkreśla.
Tłumy raz po raz przerywają wystąpienie oklaskami czy okrzykami. Słowa te są szczególnie ważne dla znajdujących się tu Hiszpanów.

Wielki nieobecny

Nie ma wśród nich jednak   hiszpańskiego premiera, socjalisty Jose Zapatero. Zadeklarowany zwolennik państwa laickiego zasłynął z legalizacji związków homoseksualnych, czym wzbudził liczne protesty hiszpańskich katolików. To właśnie w stolicy Hiszpanii - Madrycie - w czerwcu ubiegłego roku odbyła się największa demonstracja w obronie praw rodziny i przeciw możliwości adopcji dzieci przez pary gejów i lesbijek. Wzięło w niej udział - według szacunków organizatorów - ponad milion uczestników. Na transparentach hasła: "Rodzina się liczy!" czy "Zapatero ma ojca i matkę - dlaczego ja nie mogę mieć?" Ustawa weszła w życie, a Hiszpania jest obecnie areną walki między tradycyjnie pojmowanym modelem rodziny a nowymi interpretacjami słowa "rodzina".

Nie tylko Hiszpanie

Również w Polsce podczas ostatniej papieskiej pielgrzymki nie uciekliśmy od tego tematu. Przemawiając do młodzieży na krakowskich Błoniach Benedykt XVI odwoływał się do zwykłej, ludzkiej tęsknoty za domem pełnym miłości, wzajemnego zaufania, przebaczania w trudnych chwilach. Młodzi odbierali papieskie słowa z wyraźnym wzruszeniem. Czyżby im tego po prostu brakowało?

 

Przyczyny kryzysu

Nie homoseksualiści są winni kryzysu rodziny, co więcej - prawowierny katolik jest w stanie zrozumieć ich dążenia, choć - w myśl pięknej zasady św. Augustyna: "Kochaj grzesznika, nienawidź grzechu " nie może ich zaakceptować. Główną rolę odgrywa tu jednak pewne przewartościowanie, fakt, że coraz częściej żyjemy dla "czegoś", a nie dla "kogoś". Objawia się to w tym, że - pochłonięci pracą, nie zawsze mamy czas dla ukochanej osoby czy dzieci. Po co okazać swoim pociechom czułość, rodzicielską troskę, skoro o wiele łatwiej dać im ekwiwalent w postaci rzeczy lub pieniędzy? I wreszcie - to coraz częstsze, indywidualistyczne stawianie własnego "ja" ponad dobro wspólne ("my").


Rodzina wg Kościoła

Chrześcijanin jest zobowiązany do realizowania swym życiem przykazania miłości Boga i bliźniego. Może to jednak robić realizując jedno z trzech powołań: do kapłaństwa, do małżeństwa lub do samotności. Małżeństwo - na podstawie Pisma Świętego i Tradycji - jest w "Katechizmie Kościoła Katolickiego" rozumiane jako wspólnota mężczyzny i kobiety połączonych sakramentem małżeństwa, wraz z ich dziećmi tworzą rodzinę. Rodzina jest podstawową komórką życia społecznego, w której małżonkowie wezwani są do ofiarowania siebie w miłości i... przekazywania życia. "Autorytet , stałość i życie w związkach rodzinnych stanowią podstawy wolności, bezpieczeństwa i braterstwa w społeczeństwie."

Pozostaje zadać sobie - i Czytelnikom - pytanie: co stanie się, gdy ten fundament społeczeństwa nadwątlimy?


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Łukasz Czerwiński
  • Łukasz Czerwiński
  • 28.12.2010 14:26

@szymon bachir:
Nawet jeśli księża grzeszą ponad miarę, jeśli głoszą miłość w małżeństwie, należy ich się nie słuchać, tylko dlatego że sami żyją w bagnie? To że głoszą jedno, a robią drugie, to zgnilizna, ale niezależnie od tego wartości, które głoszą, są cały czas aktualne.

@kafa:
Kochanie drugiej osoby - oczywiście, że nie. Dlatego (choć to może u niektórych wzbudzić od razu skojarzenia homoseksualne) mogę śmiało powiedzieć, że kocham kolegę. Tak samo jak kocham przyjaciółkę, zresztą już zaręczoną. I to jest coś absolutnie normalnego - kocham, czyli chcę ich dobra i szczęścia. Tak rozumiana miłość to jest to, o co chodzi w nauce chrześcijańskiej.
Natomiast jeśli ma się na myśli tylko fizyczne podniecenie, to nie jest to miłość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki obłudzie,hipokryzji i zaklamaniu kosciolowi-w aspekcie historycznym-od przykladow nawet zbrodniczej dzialalnosci watykanu -roi sie od licznych przykladow.Czyz ostatniwe wydarzenia w srod funkcjonariuszy w czarnych sutannach nie mowia o zgniliznie moralnej kaołanow?
I tacy maja stac na strazy ogniska domowego,pouczac jak maz ma bzykac zonę,dawac wskazowki o milosci blizniego!Oplywaja w przepychu ibogactwie,a maluczkich pouczaja o zyciu w pokorze i skromnosci.
Małzenstwo w ujec watykanskim to przezytek,

Komentarz został ukrytyrozwiń
kafa
  • kafa
  • 08.09.2006 19:12

"Kochaj grzesznika, nienawidź grzechu " Czy kochanie drugiej osoby ( mimo iż tej samej płci ) jest grzechem ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nie homoseksualiści są winni kryzysu rodziny" - brawo:) Interesujące spojrzenie na swiat.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.