Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

14323 miejsce

Rodzina Sybiraka - cz. 2. Pięć lat w łagrach Workuty. Relacja ojca

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-11-25 09:29

Ojciec mój, opisywał w swoich wspomnieniach aresztowanie i to co działo się potem. Chcę tu przytoczyć fragmenty jego relacji, od aresztowania do ogłoszenia wyroku sądowego.

Tak wyglądał ojciec przed aresztowaniem przez NKWD-1951r. / Fot. Skanowała: Leokadia CzajkowiczWczesnym rankiem, kiedy wszyscy jeszcze spaliśmy, usłyszałem hałas wokół domu. Dom został okrążony przez uzbrojonych żołnierzy. Dwóch weszło do środka i przeprowadzało ścisłą rewizję na oczach przerażonej żony Sabiny i dwojga małych dzieci (5 i 8 lat). Mierzyli we mnie z karabinu i nie pozwolili ruszyć się z miejsca. Towarzyszyły temu ordynarne przekleństwa i szturchanie kolbami kałasznikowów.

Do zapłakanej żony podszedł żołnierz i powiedział "zamknij się ty…" - tu padały ruskie ordynarne przekleństwa - "masz szczęście, że jesteś w ciąży, bo i ty poszłabyś z nami". Trochę później dowiedziałem się, że przyszli po nas oboje. Następnie ubrałem się w podaną przez żonę odzież i zostałem wyprowadzony na dwór, gdzie natychmiast okrążyło mnie jedenastu "bojców".

Zawieźli mnie do gminy Wawiórka, i wepchnęli kolbami do Domu Kultury. Tam było już kilkunastu aresztowanych, między innymi mój wujek Taraszkiewicz. Trzymali nas pod strażą kilka godzin, ciągle doprowadzając nowych. Następnie załadowali nas znów na samochody, bardzo chętnie obdzielali uderzeniami kolb tym, którym wsiadanie szło opornie. Zawieźli nas do Lidy na komendę NKWD, powiązali ręce i całą noc przesłuchiwali. Umieli zadawać pytania i wymuszać odpowiedzi, tak że nawet z anioła potrafili zrobić bandytę.

Na następny dzień znów załadowali nas na samochód i powieźli do Grodna, gdzie przed budynkiem NKWD siedzieliśmy trzy doby, marnie odziani, bez jedzenia i jakiejkolwiek nadziei. Mnie ratował trochę kożuch, który narzuciła na mnie zapobiegliwa żona, toteż tulił się do mnie nocą kto mógł, ryzykując przywalenie karabinem po głowie. Siedząc tak na ziemi w chłodzie, zdaliśmy sobie sprawę z tego w jakie wpadliśmy ręce. "Biali bandyci" - tak na nas mówili, stanowili największe zagrożenie dla władzy radzieckiej. Modliliśmy się tylko żeby zachować życie, a największym zmartwieniem był los rodzin pozostawionych na niewiadome "pod godłem sierpa i młota".

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

..."Może miałem litościwsze serce?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

... i okrutne!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 27.11.2009 14:53

Pięknie opisane :) CD część III link 5* :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mojego ojca zamordowali Niemcy. Zostało sześcioro dzieci z matką w strachu, ze i po nas przyjdą. Do śmierci przyczynili się też Polacy. Pisz , bo warto pokazać młodszym że takie wypadki były , a ludzie ucierpieli od prześladowań.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 26.11.2009 11:38

W Łosośnicy byłam na praktyce pedagogicznej. Myślę, że warto sięgnąć i ocalić od zapomnienia fakty z życia ludzi. Jesteś Piotrze dobrą duszą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czytając historię taką jak ta, powracają wspomnienia i kontakty z przeszłości. Będę musiał dopisać historię Anny Sabczuk z Łosośnicy k/Nowogardu. Przeżyła " Syberię", żyła ponad 90 lat i została przybraną babcią moich dzieci a było ich w tym czasie troje.
Muszę w takim razie pojechać na wycieczkę rowerową i zebrać dodatkowo informacje bo jej historię znam z grubsza.
Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.11.2009 17:12

Jesli jeszcze moge podpowiedziec, to uwazam, ze wspomnien pana Suchcickiego nie nalezy czytac wyrywkowo. Dobrze jest zachowac chronologie, zaczynajac od pierwszego, niejako probnego tekstu pt. "Walonki". Potem wszystkie kolejne opowiesci rozwijaja sie w miare narastania informacji, przez co rzeczywistosc sybiraka staje sie zrozumiala, jakbysmy sami w niej uczestniczyli. A walonki przewijaja sie ciagle, bo bez nich przezycie sybirskiej zimy jest wrecz niemozliwe.
A teraz czekam na dalsze opowiesci autorki powyzszego tekstu.
Pozdrawiam cieplutko. Aga.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 25.11.2009 14:44

Dziękuję za komentarze. Z linków p.Agi skorzystałam i bardzo za nie dziękuję. Na pewno przeczytam wszystko, od deski do deski.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wzruszające!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo mi się zawsze podobało to zdjęcie taty, które zamieściłaś. Kawał przystojniaka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.