Facebook Google+ Twitter

Rodzina Sybiraka cz. 5. Moje wspomnienia

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-11-29 16:08

Moje wspomnienia po aresztowaniu ojca są niechronologiczne. Nie umiem odtworzyć ciągłości zdarzeń. Jedak częste rodzinne rozmowy, w których uczestniczyłam, pozwoliły zachować w pamięci to, co najważniejsze.

Fotografia z rodzinnego albumu. / Fot. Skan z albumu Leokadii CzajkowiczOjca osądzili i wysłali do obozów pracy na Syberii. Nie wiedzieliśmy gdzie trafił, bo przez długi czas nie było od niego żadnych wiadomości. Rozłąkę z ojcem przeżywaliśmy bardzo. Ośmioletni brat zamykał się w sobie i godzinami nie odzywał, dusił widocznie w sobie bolesne uczucia. Był niezwykle wrażliwym dzieckiem. Ja miałam wtedy pięć lat i starałam się pomagać mamie. Oboje to czyniliśmy, brat doglądał zwierząt, których kilka mieliśmy w gospodarstwie, a ja chodziłam za mamą krok w krok i wykonywałam jakieś drobne czynności. Mama często płakała, a my z tego powodu czuliśmy wielki smutek w swoich małych serduszkach. Kiedy słyszałam, że w nocy płacze, przytulałam się do niej i wtedy trochę się uspokajała. Przeżywaliśmy wtedy wielką rodzinną tragedię, może dlatego większość wydarzeń zapamiętałam ze szczegółami.

Pierwsza zima bez ojca była straszna. Nie zdążył przygotować opału, a mama była w zaawansowanej ciąży. Trochę pomagali sąsiedzi, ale i tak spaliliśmy płot, którym było ogrodzone podwórze. Właziliśmy często na piec i grzaliśmy się wzajemnie. Okna w mieszkaniu były zamarznięte. Aby wyjrzeć na podwórze wygrzewaliśmy palcami na szybach w szronie dziurki.
Często chodziliśmy głodni, szczególnie wczesną wiosną, kiedy krowa nie dawała mleka, a ziemniaki w komórce były przemarznięte i po ugotowaniu słodkie. Pamiętam jak marzyliśmy o grubej kromce chleba. Do dziś w moim domu nie może zabraknąć chleba, chyba zakodowałam to uczucie zbyt silnie.

Mama mimo ciąży pracowała w kołchozie przy obróbce lnu, aby zarobić na chleb. W takich warunkach, nękani zimnem i głodem czekaliśmy na wiadomości od ojca. Pierwszy list od ojca przyszedł wiosną. Dowiedzieliśmy się z niego, że znajduje się w Workucie, republice Komi SSR i pracuje w kopalni węgla kamiennego. Krótki lakoniczny tekst, widać było, że przeszedł solidną cenzurę. Była w nim maleńka fotografia ojca, wykonana z ukrycia i przemycona do nas w liście. Mama nosiła list w kieszeni, zaglądała do niego niezliczoną ilość razy, przyglądała się fotografii i pokazywała ją wszystkim sąsiadom. Zakradałam się do kieszeni mamy i oglądałam fotografię, bo obraz ojca zaczynał zacierać się w mojej pamięci. Ta fotografia do dziś znajduje się w rodzinnym albumie i zeskanowaną zamieszczam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Leokadio - Dziekuje!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 15:48

Szanowni panowie. To miłe, co proponujecie, ale nie dam rady sprostać wszystkiemu, a i zdrowie nie to. Mam nadzieję, że ktoś silniejszy ode mnie podejmie trud zebrania materiałów i utrwalenia dla potomnych. Piszę, bo serce mi każe podzielić się zachowanymi w duszy wspomnieniami o mojej rodzinie.Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 14:08

Tak Historię Polski tworzą właśnie tacy ludzie, o tym trzeba mówić, to trzeba przekazywać!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Leokadio - można by było zrobić stronę WWW - w stylu ZESŁAŃCY i ich historie - na której mogli by pisać i opisywyć ludzie katorgę na wschodzie swoją i swoich rodzin , może by to była dobra inicjatywa. Jest setki jak nie tysiące ludzi którzy mogli by się podzielić zdjęciami , historiami i wspomnieniami Kołymy , Workuty , Magdanu , Uralu , Kazachstanu - może pisali by potomkowie z Syberii do nas - trzeba pomyśleć właśnie po to żeby nikt nigdy o tym nie zapomniał.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 12:01

Panie Piotrze, Panie Antoni, Panie Jarosławie, dziękuję za cenne komentarze. Rodziny wielu z nas przeżyły gehennę minionych czasów. Może napiszecie o tym? Na pewno znajdziecie we mnie wiernego czytelnika. Członkom naszej rodziny udało się nie zachować w sercu nienawiści do ludzi,a wypaczenia system to oddzielna karta. Miło że jesteście i popieracie mnie w pisaniu rodzinnych wspomnień, tym samym dajecie mi możliwość wypełnienia testamentu ojca. Dziękuję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 11:54

Siostro, pamiętam do dziś smak cukru. Mama dzielił go sprawiedliwie i też po ziarenku , poślinionym palcem wyjadaliśmy go, starając się jak najdłużej zachować w ustach smak.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 10:57

Podobny komentarz zamieściłem pod artykułem poświęconym historii innej rodziny. Wstawiając link ułatwiający mi a może komuś innemu poruszanie się pomiędzy tymi, jakże ciekawymi tematami. Jeżeli afront uczyniłem, przepraszam:) Zawsze można to usunąć:) Pozdrawiam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 30.11.2009 10:36

Niemalże w każdej rodzinie są przechowywane pamiątki rodzinne, wspomnienia rodziców, dziadków. Pamięć ludzka jest zawodna więc pochwalam Leokadię:) nie tylko za spełnienie marzenia Ojca i spisanie historii rodziny ale i sposób w jaki to uczyniła. Utrwaliła opisując rodzinną historię,historię na przemian, cierpieniem i radością przeplataną. Także, to powinno być motywacją oraz przykładem dla innych. Z podobnym artykułem opisującym historię rodziny spotkałem się także na tym portalu. Oto link do niego - link polecam gdyż także godny poświęcenia uwagi i uznania. OCALMY OD ZAPOMNIENIA TO CO JEST NAJBLIŻSZE NASZEMU SERCU

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak mój dziadek również w 1945 roku idąc do pracy już po wyzwoleniu został zatrzymany i zapakowany do bydlęcego wagonu w BB , pociag stał na stacji całą dobę , został wywieziony na Ural tam zmarł na żółtaczkę po 6 miesiącach pracy w kopalni , po latach wrócił jego znajomy i opowiedział całą historię jego katorgi. I pomysleć że do dziś żyją ludzie których to było sprastwem i wiele innych wydających wyroki po 1945 roku. Cóż ja im to mogę wybaczyć ale jest inna kwestia dlaczego tych ludzi się nie sciga i pietnuje choćby dlatego że byli "katami" polaków a to jest gorsze niż być nawet "hitlerowcem"czyli agresorem. Dlatego powątpiewam we wszelkie próby rehabilitacji i usprawiedliwień byłego systemu aż po 1989 r. i nikt mi nie wmówi że było on w jakikolwiek sposób sprawiedliwy gdyż z natury był zły a ludzie go sprawujący i potrzymujący przy życiu są "bękartami" tego narodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Teraz przypomniało mnie się jak miałem ok. 5 lat. Mama do mnie : " Wiesz gdzie mieszkają Leszczyński ? Ci ci z Rosji przyjechali ?
Odpowiedziałem że wiem. Mama :" Zanieś ten koszyk do nich ". Ja odpowiedziałem : " A po co im jedzenie zanosić ? mama : " Bo przyjechali niedawno, nie mają dobytku i trzeba im pomagać ". Dopiero po tym tłumaczeniu zrozumiałem że człowiek może być głodny. No ale w tamtym czasie to można było mówić że był chleb i to pieczony w piecu chlebowym a ciasto na zakwasie. Oj, jest co wspominać ! Trzeba będzie napisać art. jak oko dziecka widziało na ludzkich twarzach radość z zakończonej wojny i to w ciągu kilku lat po wojnie ! Jak wspomnę wspomnienia domowników z czasu wojny to dreszcze przechodzą przez ciało.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.