Facebook Google+ Twitter

Rodzinny dramat w Peru. Junior i Franco potrzebują pomocy

Dla Juniora i Franco w jednej chwili świat zatrzymał się w miejscu. Wypadek ich matki może zmienić całe ich dotychczasowe życie.

Junior podczas odrabiania lekcji w Casa Don Bosco w Arequipa - Peru. / Fot. Tomasz BukłahoMariezol, opiekunka socjalna Casa Don Bosco w Arequipa,
ogarniała mieszkanie przy włączonym radiu. Co chwilę powtarzana była wiadomość o tragicznym wypadku w pobliskiej miejscowości Majes. Ciężarowe auto zjechało na przeciwległy pas ruchu i zderzyło się czołowo z drugą ciężarówką. W Peru duże auta przewożą nie tylko towar, ale równie często ludzi.
Podczas zderzenia zginęło troje dorosłych i jedno dziecko, dwanaście osób zostało rannych, większość ciężko. Tu ochronę danych osobowych traktuje się z przymrużeniem oka, więc zaraz po zidentyfikowaniu poszkodowanych ich nazwiska trafiają do mediów. Słuchając kolejny raz listy rannych Mariezol uświadomiła sobie, że jedną z poszkodowanych jest mama wychowanka z domu dla biednej młodzieży w którym pracowała.

- Słuchałam radia i cały czas powtarzali o tym wypadku - mówiła następnego dnia w piątek Mariezol. - W pewnej chwili jedno nazwisko wydało mi się znajome. Przy kolejnej powtórce byłam już pewna, że mama Juniora była na tej ciężarówce. Jej nazwisko jest rzadko spotykane w tych okolicach -.

Z relacji gazet i wiadomości, które otrzymaliśmy od rodziny, dowiedzieliśmy się jak doszło do wypadku. Lizbeth wraz z kilkunastoma innymi osobami wracała z pracy w polu. Ciężarówka wypełniona była po brzegi workami z marchwią, którą zbierali przez cały dzień. Na ładunku siedzieli zmęczeni pracą robotnicy. Większość to kobiety, niektóre z małymi dziećmi. Na jednym z zakrętów jadący z naprzeciwka samochód ciężarowy zjechał na ich pas. Zderzenie było tak silne, że podróżujący na górze ludzie wylecieli jak z katapulty. Co gorsza zaraz za nimi podążał niezabezpieczony ładunek. Osoby odnosiły obrażenia nie tylko od upadku, ale również w skutek uderzenia kilku-dziesięciokilogramowymi workami, które latały jak gigantyczne pociski. Lizbeth wraz z innymi przewieźli do szpitala w Arequipie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

W imieniu Lizabeth i chłopaków proszę o finansowe wsparcie dla tej rodziny. Chętne osoby mogą uczynić to za pośrednictwem organizacji Salezjański Wolontariat Misyjny Młodzi Światu z siedzibą na ulicy Tynieckiej 39 w Krakowie. Możliwe jest dokonanie wpłaty on-line na konto organizacji pisząc w tytule przelewu "Junior i Franco".

Wpłaty na konto bankowe: Bank PEKAO 17 1240 4533 1111 0000 5423 3120

Salezjański Wolontariat Misyjny Młodzi Światu
ul. Tyniecka 39
30-323 Kraków

"Junior i Franco"

Bądź bezpośrednio przez stronę organizacji : swm.pl/pomoz-nam

Odpowiedzi na szczegółowe pytania mogą uzyskać Państwo pisząc bezpośrednio do wolontariuszy pracujących w Casa Don Bosco w Arequipie, gdzie żyją obecnie Junior i Franco.

Justyna i Tomasz Bukłaho buklaho@gmail.com ,lub za pośrednictwem bloga: arequipa.blog.swm.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.