Facebook Google+ Twitter

Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej: pierwsze zeznania kontrolerów powinny być uznane

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-12-14 12:16

Bliscy ofiar katastrofy smoleńskiej nie zgadzają się z decyzją śledczych o unieważnieniu pierwszych zeznań rosyjskich kontrolerów lotu. Rodziny ofiar starają się wpłynąć na zmianę decyzji Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

 / Fot. PRSteam.net, http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Katastrofa_w_Smole%C5%84sku.jpg&filetimestamp=20100507114635, Licencja Creative CommonsDziś do warszawskiej prokuratury wpłynie wniosek siedmiu rodzin w sprawie uznania pierwszych zeznań kontrolerów za dowód w sprawie przyczyn katastrofy. Stanowisko rodzin popiera mec. Rafał Rogalski, który uważa, że kwietniowe zeznania są bardzo ważne dla śledztwa, tym bardziej, że w kwestiach kluczowych różnią się od ich późniejszej wersji.

Polska prokuratura przychyliła się do stanowiska rosyjskich śledczych, którzy unieważnili pierwsze zeznania dwóch kontrolerów z lotniska Siewiernyj, po tym jak dopatrzono się w nich pewnych błędów proceduralnych i uznano za nierzetelne. Przesłuchania ppłk. Pawła Plusnina i mjr. Wiktora Ryżanki, które odbyły się zaraz po katastrofie, 10 kwietnia, według rosyjskiej prokuratury, dyskredytuje fakt, że na protokołach brakuje godzin rozpoczęcia i zakończenia przesłuchania oraz podpisu prokuratora.

Jak podaje "Rzeczpospolita" rodziny ofiar katastrofy w stanowisku skierowanym do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie wskazują, że przesłuchanie przeprowadzono zgodnie z polskim porządkiem prawnym a braki w protokołach ich nie dyskwalifikują. Bliscy ofiar wraz z reprezentującym ich mec. Rogalskim zwracają uwagę, na najważniejsze różnice w zeznaniach kontrolerów. Jedną z nich jest, fakt, że w nowych zeznaniach pojawia się informacja jakoby Tu-154 był sprowadzany na ziemię według procedur cywilnych, wcześniej nie było o tym mowy, co więcej kontrolerzy sugerowali, że chodziło o procedury wojskowe. Koleją kwestią jest to, że ppłk. Plusnin, w kwietniowych zeznaniach mówił, że specjalnie podał załodze tupolewa informację, że widoczność wynosi 400 m, mimo, iż uważał, że wynosiła ona 800 m. Kontroler mówił, że chciał zniechęcić pilotów do lądowania na lotnisku w Smoleńsku. W sierpniowych zeznaniach ppłk. Plusnin nie wspomina już o tym zabiegu, twierdzi, że podał prawdziwe dane.

Strona polska do 19 grudnia musi opracować uwagi do protokołu MAK, w styczniu Komisja Obrony Narodowej omówi projekt raportu i przedstawi uwagi do niego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.