Facebook Google+ Twitter

Rodziny ofiar tragedii w Katowiach tracą nadzieję na odszkodowanie

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2007-10-25 09:55

Poszkodowani i rodziny ofiar, które zginęły dwa lata temu pod zawaloną halą targową, mogą zacząć masowo zawierać ugody z Międzynarodowymi Targami Katowickimi. Powód? Chorzowski urząd miasta wypowiedział targom umowy dzierżawy, a więc spółka od 1 listopada straci wpływy. Tym samym nie będzie jej stać na wypłaty odszkodowań.

Mecenas Grzegorz Słyszyk twierdzi, że w interesie rodzin ofiar jest popieranie MTK. / Fot. Archiwum DZHalina M. z Miechowa i Sabina S. z Bachowic w zawalonej hali straciły mężów. W pierwszej instancji zasądzono im po 250 tys. zł. Ale MTK złożyło apelację. Zanim sąd ją rozpatrzył, zawarły ugodę i zgodziły się na 90 tys. zł. To może stać się nagminną praktyką. Kobiety mogą być jednymi z niewielu, którym uda się uzyskać jakiekolwiek pieniądze. Jest duże niebezpieczeństwo, że pozostali sądowe wyroki będą mogli co najwyżej oprawić w ramki i powiesić na ścianie.

- Taka sytuacja jest bardzo prawdopodobna. Ludzie są po prostu realistami. Lepiej mieć wróbla w garści - mówi Marcin Marszołek, prezes stowarzyszenia "Wokanda", które reprezentuje 45 poszkodowanych.

A Zdzisław Karoń, jeden z poszkodowanych hodowca gołębi z Częstochowy, dodaje: - Osobiście od początku nie wierzyłem w fundusz MTK. Są jednak ludzie, którym on wyrokiem sądu, czy na podstawie zawartej ugody, ma wypłacać odszkodowania. Tych pieniędzy nie będzie. Czy prezydent Chorzowa, który wypowiedział umowę MTK, a tym samym uniemożliwił funkcjonowanie funduszu dla ofiar, wypłaci ofiarom chociaż złotówkę?

Wdowy z Bachowic i Miechowa już dostały po pierwszej racie odszkodowania od MTK. Dodatkowo po 200 tys. zł kobietom i ich dzieciom wypłaci powołany do życia przez MTK fundusz. Oczywiście pod warunkiem, że uda mu się te pieniądze w ogóle zebrać.

- Kiedy przed miesiącem podpisywaliśmy te ugody, tak naprawdę nie wiedzieliśmy, że i tak niełatwa sytuacja finansowa MTK, jeszcze bardziej się skomplikowała przez decyzję prezydenta Chorzowa - podkreśla Marcin Marszołek, prezes "Wokandy".

Powodem wypowiedzenia umowy dzierżawy terenów jest niewywiązywanie się przez spółkę z umowy (nieregulowanie zobowiązań i podnajmowanie biur). Jest plan, by te tereny włączyć do Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i wybudować centrum biznesowo-biurowe.

- 9 października wpłynęła do urzędu odpowiedź MTK na oświadczenie o rozwiązaniu umowy dzierżawy. Ewentualne spory wynikłe na tle umowy zawartej w 1995 roku pomiędzy Skarbem Państwa a MTK rozpatrzą właściwe sądy - wyjaśnia Gabriela Kardas, rzecznik chorzowskiego UM.

MTK publicznie zarzuciło prezydentowi Chorzowa złamanie dobrych obyczajów kupieckich. Jeszcze dwa tygodnie temu zapowiadali oddanie sprawy do sądu. Teraz są bardziej oszczędni w słowach: - Dla dobra sprawy nie ujawniamy kroków, jakie zostały podjęte i tych które dopiero planujemy - wyjaśnia mec. Grzegorz Słyszyk, przedstawiciel MTK.

Ponownie podkreśla też, że w interesie poszkodowanych jest popieranie spółki: - By wypłacać pieniądze poszkodowanym targi muszą istnieć i zarabiać.

Przed katowickimi sądami ciągle toczy się kilkadziesiąt spraw o odszkodowania i zadośćuczynienia. Wyroki nie są prawomocne.

W katastrofie zginęło 65 osób. 140 osób zostało rannych. To byli uczestnicy wystawy gołębi i zwiedzający. Wśród nich wiele kobiet i dzieci. Stracili zdrowie i to nie tylko to fizyczne. Równie mocno ucierpiała ich psychika. Ciągle boją się hal, marketów, a nawet kościołów. Po nocach dręczą ich koszmary. Trudno to przeliczyć na pieniądze.

Największego odszkodowania - miliona złotych - domaga się Radosław L. z Chrośnicy w Wielkopolsce. W chwili śmierci jego żona miała 35 lat. Nie zdążyła uciec, kiedy dach obciążony zwałami śniegu i lodu runął w dół. Radosław L. jest kierowcą. Zarabia około 700 zł. Po śmierci żony jemu i córkom nie tylko zawalił się świat, ale też po prostu zabrakło środków do życia. Z kolei Magdalena Lipka domaga się 50 tys. zł odszkodowania i 200 tys. zł zadośćuczynienia. 28 stycznia w największej hali MTK miała swoje stoisko. Pod zwaliskiem stali leżała 4 godziny. Wyciągnięto ją jako jedną z ostatnich żywych.

Łączna kwota roszczeń, jakich przed sądami poszkodowani domagają się od MTK, to kilkanaście milionów. Tych wyroków prawdopodobnie nie da się zrealizować. - Trzeba do sprawy podejść praktycznie. Tak zrobiły wdowy z Małopolski i Śląska. Podpisując ugody pamiętały, że jeśli wezmą duże pieniądze, to może ich braknąć innym - podkreśla Marszołek.

Aldona Minorczyk-Cichy
-
Dziennik Zachodni

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.