Brytyjczyk Andy Murray pokonał Szwajcara Rogera Federera w grupowym meczu Masters Cup w Szanghaju. Jeden z najlepszych tenisistów w historii tym samym nie obroni tytułu wywalczonego przed rokiem.
Spotkanie Murray-Federer "elektryzowało" wszystkich sympatyków tenisa już od początku tygodnia. Porażka w pierwszym grupowym spotkaniu przeciwko Francuzowi Simonowi spowodowała, że tylko zwycięstwo w meczu przeciwko Brytyjczykowi dawało awans Szwajcarowi.Zobacz także:
Artykuły
(87)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.63)
Wiek: 28 | Miejscowość: Siemianowice | Kraj: Polska
O mnie: Sport, podróże, świat. W dziennikarstwie jestem totalnym amatorem. Za wszystkie błędy serdecznie przepraszam i postanawiam rychłą poprawę ;)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Piotr Jakóbczyk 15.11.2008 16:28
Fakt faktem Federer nie jest już chyba tym samym Federerem co kiedyś, ale mi się wydaje że wszystko się tutaj rozbija o jeden mecz. Chodzi o finał Wimbledonu z tego roku. Gdyby Fedex wygrał to wszystko byłoby w porządku i znowu byłby dla większości królem kortów. A tak Nadal przełamał hegemonię Rogera na trawce i od razu fenomen Szwajcara jakby lekko został zachwiany. Oczywiście nikt mu tych trzynastu tytułów wielkiego szlema nie odbierze, i co wygrał to wygrał, ale ta porażka na Wimbledonie spowodowała pewną rysę na jego obrazie :). Swoją drogę tak patrze teraz w statystyki i co widze, Federer na 16-ście ostatnich turniejów wielkoszlemowych w 3 był w półfinale, w 4 przegrał w finale, natomiast 9 turniejów wygrał :). Jak ktoś powie że to słaby wynik to chyba coś z nim jest nie tak :).
Wracając Jaffay do twojej wypowiedzi, zgadzam się z nią. Sam wolę oglądać na korcie ciekawych zawodników po których nigdy nie wiadomo czego się spodziewać t.j. już słynny Safin który pewnie z 1000 rakiet już rozwalił na korcie albo Chilijczyk Fernando Gonzalez który gra boski tenis, sam jeden Bóg wie co on zagra :). Gra tych młodzików Djokovicow czy Simonow wydaje się kompletna, nie mają jakichś typowych dla siebie zagrań tak jak choćby kiedyś Henman czyli Serve & volley albo Fabrice Santoro magik kortów :).
Cezary Krysztofiak 15.11.2008 12:52
Na kolanach to może trochę za mocno. Może na brzuchu... A tak serio to Federer gra od dawna brzydko, dużo psuje, ale do tej pory był skuteczny. To znaczy miał tę wielką umiejętność wygrywania ważnych i istotnych piłek czy jak inni wolą punktów. Taka jest punktacja w tenisie, że można prawie cały mecz przespać ale wygrać budząc się w odpowiednich momentach. Federer będąc technicznym geniuszem w dużej formie koncentrował się właśnie na tych punktach i wygrywał turnieje. Jednak jak już wspomniałem od dawna przestał być, jak go wiele lat temu komplementował Bohdan Tomaszewski, "malarzem kortu". Psuje proste piłki, gra jest rwana, bez płynności co dla mnie jest stosunkowo irytujące. Byłem jego gorącym kibicem w latach 2000 - 2005. Potem jego nonszalancje i brak przygotowania zacząłem odbierać jako lekceważenie swojej profesji i widzów. To tylko moje odczucie. Ale wolę płynną efektowną grę pełną technicznych smaczków i dobrego wykonania elementarnych zagrań innych zawodników niż demonstracje chimerycznych kaprysów mistrza. Borg, Sampras, Agassi, oprócz tego że wygrywali to robili to pięknie.
Artur Gorczyca 15.11.2008 12:46
Ferrero był w finale Australian Opern i w półfinale US Open, a Ferrero był finalistą w Nowym Jorku więc najgorzej nie było na twardych kortach. Szkoda mi bardzo Corii, grał on piękny tenis i ma zaledwie 26 lat, mam nadzieję że wróci jeszcze do elity.
Jakoś nie mam przekonania do dzisiejszych gwiazdek tenisa, może to dlatego że jak to ująłeś są to gracze wszechstronni i potrafiący zagrać praktycznie wszystko. No i brakuje mi jakiejś charyzmy osobowości...
Gdy grał Hewitt to wiadomo było ze gra on z głębi kortu, wolejami i lobami, Rafter grał pięknie przy siatce, Coria nie bez przypadku ma przydomek "Magik", Roddick to serwisowy bombardier, Kuerten to mistrz gry na ziemi itd. itd. I ta konfrontacja stylów na korcie była wg mnie arcyciekawa.
Szczerze mówiąc to tenis zaczął mnie mniej interesować gdy nastała era dominacji Federera który grał tenis kompletny. Gdy Roger posyłał atomowego crossa w linię po długiej wymianie to wydawało się to dziecinnie łatwe i przez to mniej emocjonujące. Ale np oburęczny backhend z podskokiem Safina po wcześniejszych kilku metrowych outach cieszył oko:) Jestem typowym niedzielnym kibicem tenisa i są to tylko moje subiektywne opinie:)
Piotr Jakóbczyk 15.11.2008 12:03
Też mnie dziwi sytuacja w której przegrywa z zawodnikami typu Simon. Owszem Simon to dobry gracz, ale Federer powinien sobie z nim radzić. Gdyby nie wielkoszlemowy tytuł w US Open, Federer mógłby uznać sezon za kompletnie stracony. Mam nadzieję że w przyszłym roku Roger przyłoży się mocniej do gry i wygra wszystkie 4 wielkie szlemy :). Nie wydaje mi się żeby tenis obecnie przechodził jakiś większy kryzys. Oprócz Federera są świetni Nadal, Murray czy Djokovic. drobna analiza nazwisk które wymieniłeś :). Coria - dobry był ale tylko na kortach ziemnych. Tam szałał nieziemsko, ale do czasu. Później osłabł i pękł jak bańka mydlana. Dzisiaj by pewnie przegrał z jakimś Polskim juniorem. Ferrero - swego czasu dobry a nawet świetny, ale też głównie na "clayu". Kilka miesięcy nie gra, niewiem co znim dokładnie. Safin - wielki gracz, z tragiczną psychiką i mentalnością. Teraz myśli o zakończeniu kariery. Roddick - grał teraz w Mastersie ale Stepanek go zastąpił ze względu na kontuzje. Nalbandian - był o krok od Mastersa, dokładnie o jeden mecz. A w sumie to wielka postać tenisa i pewnie coś jeszcze pokaże. Moya - kiedyś nr.1 ale dobry był głównie na kortach ziemnych. Poza nimi raczej bez większych sukcesów. Kuerten - król "cegły" i Roland Garros :). Na innych kortach również nie istniał. Dzisiejsza czołówka to troszkę inni tenisiści bo taki Nadal, Federer czy Djokovic to gracze wszechstronni dobrze grający na wszystkich nawierzchniach.
Artur Gorczyca 15.11.2008 11:24
Jeszcze niedawno Federer wydawał się nie do pokonania, jego poziom osiągnął dopiero Nadal a teraz dołączają kolejni tenisiści...a może to Roger przeżywa słabszy okres w karierze...
Gilles Simon, Radek Stepanek? Przyznaje ze mniej interesuję się teraz tenisem ale zwykle w Masters grały największe sławy - Coria, Ferrero, Safin, Roddick, Nalbandian, Moya, Kuerten - to nazwiska które jeszcze niedawno nadawały ton w światowym tenisie. Patrzac na aktualne światowe rankingi zastanawiam się czy to po prostu idzie "nowe" czy męski tenis przechodzi kryzys...
Bieg Lwa. I półmaraton w podpoznańskim Tarnowie Podgórnym
(odsłon: +624)