Facebook Google+ Twitter

Rogożyna i Myszkina wędrówka ku śmierci. "Nastasja Filipowna" w Teatrze Ateneum

Końcowy fragment „Idioty” Fiodora Dostojewskiego jest jak soczewka, w której odbija się wszystko, co charakterystyczne dla Dostojewszczyzny: kłębowisko emocji, wadzenie się człowieka z Bogiem, z samym sobą, starcie odmiennych postaw, dokopywanie się do wnętrza duszy. A każda z postaci pogmatwana, niejednoznaczna. Dostojewski na scenie to wyzwanie, któremu jednak nie każdy artysta potrafi sprostać.

 / Fot. Bartek Warzecha, Teatr Ateneum„Najstraszliwsza scena w historii literatury świata” - mówił o niej Stanisław Cat-Mackiewicz, scena spowita „czarną tajemnicą" - twierdził Andrzej Wajda. Końcowy fragment „Idioty” Fiodora Dostojewskiego, bo o nim mowa, jest jak soczewka, w której odbija się wszystko, co charakterystyczne dla Dostojewszczyzny: kłębowisko emocji, wadzenie się człowieka z Bogiem, z samym sobą, starcie odmiennych postaw, dokopywanie się do wnętrza duszy. A każda z postaci pogmatwana, niejednoznaczna. Dostojewski na scenie to wyzwanie, któremu nie każdy artysta potrafi sprostać.

Andrzej Domalik, przygotowując „Nastasję Filipowną” w Teatrze Ateneum, postanowił wykorzystać pomysł Andrzeja Wajdy z Teatru Starego z 1977 roku. Zrealizował go jednak wg autorskiego scenariusza, bo -jak podkreślał- sporo się zmieniło od czasów krakowskiego przedstawienia. Inna jest realizacja, inni aktorzy, inni widzowie.

W mrocznym wnętrzu, przy zwłokach Nastasji spotykają się: wcielony szatan Rogożyn (Marcin Dorociński) i uosobienie anioła - Myszkin (Grzegorz Damięcki), mężczyźni połączeni nieszczęśliwą miłością do tej samej kobiety. Wspólne czuwanie przy zamordowanej, ma być okazją do pokazania krańcowo rożnych charakterów i postaw życiowych, źródeł relacji, która ich łączy, starcia namiętności i porywczości z miłością i współczuciem, zadania dręczących pytań. Spektakl w Ateneum pozostawia niestety niedosyt; nie ma w nim wielkich emocji i wątpliwości, zabrakło też aktorskich kreacji, choć są mniej lub bardziej poprawnie zagrane role.

Zdecydowanie lepiej wypada w spektaklu Myszkin Damięckiego. Co prawda „jurodiwy”, przeniknięty Bożym światłem szaleniec jest raczej zwykłym, wrażliwym mężczyzną, który stara się pozostać wierny ideałom, ale to rozwiązanie sprawdza się. Myszkin, wierzący, że w każdym tkwi Chrystusowe piękno, zbawiające świat i obdarzający wszystkich zrozumieniem i miłością, sieje takie samo spustoszenie, jak bezkompromisowy Rogożyn. Wszystkich kochać się nie da.

 / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumZ kolei Rogożynowi Marcina Dorocińskiego brakuje cech, które pozwalałyby powiedzieć, że postać ta wyrasta z ducha Dostojewszczyzny, a nie z zasobów współczesnego polskiego kina, w którym sporo mało skomplikowanych "twardzieli". W „Idiocie” za jego namiętnością i porywczością idzie coś jeszcze (choćby uzasadnienie, dla którego „człowiek mroku” potrzebuje kontaktu z „jurodiwym”), w spektaklu Domalika, Rogożyn jest tylko prymitywnym mordercą, który zabił, bo zawsze brał życie pełnymi garściami i nie znosił sprzeciwu. Dorociński stara się wprowadzić do swej postaci emocjonalne zagmatwanie, ale efekt jest przeciętny.

 / Fot. Bartek Warzecha, Teatr AteneumJednym z elementów ascetycznej scenografii jest kopia obrazu Hansa Holbeina Młodszego „Chrystus w grobie”. XVI-wieczne dzieło wstrząsnęło Dostojewskim, bo nie podkreśla boskości Jezusa, ale jego ludzką naturę, co każe wątpić w możliwość zmartwychwstania. Oglądanie obrazu Holbeina grozi utratą wiary - twierdził Myszkin, dlaczego więc Rogożyn czuje potrzebę, by na niego nieustannie patrzeć, jakby na siłę chcąc w coś uwierzyć? Czy "piękno zbawi świat" czy to tylko "pstra, kolorowa zasłona na nieustannie rozkładającym się trupie”? Dla tych "przeklętych pytań" warto zobaczyć spektakl, choć nie gwarantuję, że daje on na nie odpowiedzi.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

... bez względu na krytyczne uwagi, sądzę, ze spektakl ten warto obejrzeć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.