Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

178979 miejsce

Rojenia o reprywatyzacji w polskim wydaniu

Czy Polska po zrealizowaniu ustaw reprywatyzacyjnych pozostanie jeszcze państwem.

Na rozpiętej pomiędzy oknami dwóch wieżowców linie, na wysokości 20 piętra, na krześle, ustawionym odwrotnie siedzi facet i gra na skrzypcach. Na ulicy zebrał się tłum gapiów.
- No, ale Paganini to on nie jest! - komentuje jeden.

I ja nie jestem Paganinim, ale zamierzam usiąść na odwróconym krzesełku, ustawionym na linie, na wysokości 20 piętra i zagrać Państwu suitę o reprywatyzacji.
Siadam zatem:
Jednym z moich ulubionych felietonistów jest Stanisław Stanuch. Ma on nieprawdopodobny dar wynajdywania niezwykle ważnych tematów dla swoich felietonów. Tematów, które są istotne dla funkcjonowania konkretnych grup zawodowych, społecznych, a czasami dla całego społeczeństwa. Zamieszczony na stronie wiadomości24 felieton „Udław się złodzieju” poruszył mnie wyjątkowo.

Reprywatyzacja - pojęcie, które jest w zasadzie powszechnie znane, i... mam wrażenie kompletnie niezrozumiałe. Szczególnie w odniesieniu do konsekwencji jakie zawarte są w jego treści. Felieton Stanisława Stanucha sprowokował mnie do myślenia nad fenomenem reprywatyzacji.

Im dłużej o tym myślę, tym mniej wiem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie może i nie jest przeciwnikiem. Ukradzione musi być zwrócone – to oczywiste. Tylko, że...

Reprywatyzacja niemożliwa do przeprowadzenia

Ziemie Rzeczpospolitej - szlacheckiej, II itd. (zliczyć trudno) podlegały przez wieki dramatycznym przemianom. Począwszy od czasów pierwszych Jagiellonów zaczęły tworzyć się w Rzeczpospolitej gigantyczne majątki ziemskie. Pochodziły one głównie z nadań królewskich. Zwyczaj "kupowania" sobie przychylności szlachty i magnaterii przybrał olbrzymie rozmiary za czasów ostatnich Jagiellonów - Zygmunta Starego i Zygmunta Augusta. A także później - za czasów królów elekcyjnych, a szczególnie dynastii Wazów.


Utarł się w Rzeczpospolitej zwyczaj zawłaszczania przez magnatów "królewszczyzn". Na Sejmach wielokrotnie wracano do sprawy „egzekucji dóbr” - zwrotu "królewszczyzn". Nigdy jednak nie udało się zrealizować rozsądnych postulatów części co światlejszej szlachty.

Można więc przyjąć, że rodzące się wówczas wielkie majątki powstawały "prawem Kaduka".
Nie będę się szczegółowo zagłębiał w tematykę historyczną, bo też tekst nie jest esejem historycznym. Muszę jednak o tematy historyczne ocierać się nieustannie, bo samo pojęcie reprywatyzacji dotyczy czasów odległych.

Darowizny królów obranych zgodnie z prawem - dynastia Jagiellonów, czy królowie elekcyjni - są powodem do lekkiego zaniepokojenia, jeżeli chodzi o tytuł prawny do dzisiejszej reprywatyzacji. Poważny niepokój budzą już jednak nadania władców, którzy dokonali rozbiorów Rzeczpospolitej. Darowizny owe dostawali ludzie, którzy pracowali dla zaborców. A byli to - przypomnijmy - zdrajcy Ojczyzny. Dziś jednak potomkowie rodzin obdarowanych na przykład przez carycę Katarzynę, czy cara Mikołaja wyciągają rękę po "swoje". Pytanie jakie się rodzi to: czy naprawdę po swoje?

Wiele majątków podupadło bardzo w okresie zaborów, a także w okresie po odzyskaniu niepodległości. Państwo ustanawiało kuratelę nad całymi ordynacjami i kluczami majątków. Wiele majątków przejmowano za długi. I wracamy do dzisiejszej reprywatyzacji. O takie majątki upominają się również potomkowie dawnych utracjuszy.

Komisja historyczna do spraw reprywatyzacji

Skoro - już na samym wstępie moich rozważań pojawiają się takie wątpliwości, to czy sejm nie powinien dziś powołać historycznej komisji ds reprywatyzacji. Grupa historyków, archiwistów zajęła by się poszczególnymi sprawami, rozważając prawa własności, wnoszących o reprywatyzację.

Problemy powołania i funkcjonowania takiej komisji są jednak niebagatelne. Po pierwsze: działania komisji będą musiały trwać długie lata. Drugi problem jest jednak znacznie poważniejszy. Czy ustawą o reprywatyzacji mają być objęci tylko Polacy?

Jak wiemy w ciągu ostatnich 100 lat granice Polski zmieniały się w sposób bardzo istotny. Nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, że wielkie obszary Śląska zostały zagospodarowane przez rody o nie polskim rodowodzie. Na przykład – żeby wymienić tylko jeden ród - dynastia Donnersmarcków, przez co najmniej 300 lat budowała tu swoje imperia. To oni wybudowali większość fabryk, kopalń, pałaców. Podobnie ma się rzecz w Polsce północnej. Co z tym fantem zrobić? Czy ustawa reprywatyzacyjna, której beneficjentami mają być tylko osoby polskiego pochodzenia nie naruszy norm prawnych, obowiązujących w Europie. Do których to norm mamy obowiązek się stosować!!!

W jakiej formie zwracać

Od dwudziestu blisko lat ustawodawcy zastanawiają się: zwracać w naturze? A może ekwiwalent finansowy? A może akcje lub obligacje? A w jakiej wysokości - 15%, a może więcej, a może mniej? A od jakiej kwoty owe 15%? Kto ma wyceniać?

Rozpatrzmy taki oto przykład: dziadkowie jednej z najbliższych mi osób byli posiadaczami wielkich majątków na terenie dzisiejszej Warszawy. Odebrano im je w 1945 roku. Na miejscu dawnych majątków stoją osiedla mieszkaniowe, fabryki a nawet gigantyczny komin ciepłowni. Jak to zwrócić? W naturze? A dlaczego w takim stanie? A może moja żona zechce, żeby przywrócono stan wyjściowy? A jak policzyć wartość zagrabionego majątku? Dzisiejszą wartość? Z kilkoma tysiącami mieszkań? Jest problem? Jest!

Tych problemów jest zresztą znacznie więcej. Proszę sobie wyobrazić kwestię rekompensaty za ruchomości. Za obrazy, rzeźby, meble... Gdzie one są? Jaką wartość prezentowały wówczas, a jaką dziś? Ile zwrócić za obrazy holenderskich mistrzów, które zniknęły w zawierusze ostatnich 60 lat?

A gdzie kasa, misiu?

Problemy jakie opisałem powyżej (a zapewniam, że jest ich znacznie więcej) bledną przy wysokości roszczeń, o jakie wnoszą osoby uprawnione, lub uważające się za takie. Bledną również jeżeli rozpatrywać je w kontekście społecznym. Trzeba bowiem pamiętać, że za reprywatyzację zapłacą wszyscy obywatele naszego kraju. A w grę wchodzi być może kilkadziesiąt miliardów złotych, a może więcej! Nikt nie jest w stanie oszacować kosztów zrealizowania ustawy reprywatyzacyjnej. Bo przecież nikt jeszcze nie myśli o konieczności zwrotu należności z tytułu utraconych korzyści!!!

Jeżeli przyjmiemy, że realizacja ustawy reprywatyzacyjnej kosztować będzie państwo - czyli nas - 40 miliardów złotych, to oznaczać będzie, że nie pozostanie nawet złotówka na działalność państwa w dziedzinie kultury, oświaty, szkolnictwa wyższego. Oznacza to też, że swoją działalność zawiesić będzie musiała cała administracja państwowa, nie wyłączając z tego urzędu prezydenta, premiera i sejmu. A kraj w całości znajdzie się w rankingach rozwoju na zaszczytnym miejscu obok Kamerunu.

Cóż zatem możemy?

Ano tylko jedno. Wszyscy, którzy od dłuższego czasu liczą na niespodziewane wzbogacenie powinni owe marzenia porzucić, lub zacząć grać w totolotka. Tego wymaga od nas poczucie patriotyzmu. Tak właśnie wyglądać powinna postawa propaństwowa, obywatelska. Nie liczę jednak, żeby stowarzyszenie, a raczej liczne stowarzyszenia byłych posiadaczy zrezygnowały z tego co według nich się im należy. Ustawa prędzej czy później ujrzy światło dzienne. Poszkodowani doczekają się odszkodowań. Polska będzie państwem prawa. Tylko czy pozostanie państwem?

Jakże gorzko brzmią ostatnie słowa felietonu Stanisława Stanucha: "No to niech się udławi tym, co ukradł. Amen." Święte słowa, choć bolesne dla mnie, który w połowie miesiąca zastanawia się za co przeżyć drugą jego połowę. Kiedy tymczasem pożytki z majątku wypracowanego przez skrzętnych przodku w ciągu 700 lat czerpie kto inny.

Niech się udławi, choć nie wiem kto. W tym momencie geometria euklidesowa, w której się ze Stanisławem Stanuchem poruszaliśmy zamienia się w geometrię Łobaczewskiego. Dwie równoległe przecięły się, choć dopiero gdzieś w nieskończoności. I też: amen.
 


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Problemy nie do wyobrażenia. I dlatego zapewne jedynym realnym beneficjentem nie istaniejącej ustawy reprywatyzacyjnej jest Kościół Katolicki. Sam wylicza, sam ustala co było a nie jest, wskazuje palcem i - dostaje. A jak sięgnie do czasów Jagiellońskich to i pańszczyznę zapewne przywróci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.