
Długotrwałe i intensywne opady deszczu, które trwały blisko miesiąc, bardzo mocno utrudniały prace na polu. Jeszcze do niedawna trudno było wyjechać ciężkim sprzętem na podmokłe pola. Żuławscy rolnicy martwią się tym bardziej, że ciągłe opady spowodowały następne straty, których i tak jest dużo przez lipcową suszę.
– Duża część zboża po gwałtownych deszczach zaczyna przerastać. Gdy zboże w porze zbiorów zaciągnie dużą ilość wody wówczas ziarno może kiełkować już w kłosie i jego jakość jest o wiele gorsza – mówi Wojciech Rusinowicz, rolnik z Kępin Małych.
Zboża nie jest może i mało, ale jego jakość pozostawia wiele do życzenia. Plony gorszej jakości mają oczywiście niższą cenę, co wpływa na słabe zyski rolników i niski poziom opłacalności produkcji.
– Gdy ostatnio wymłóciłem jęczmień duża część ziarna została na polu, gdyż obsypuje się już z kłosa – mówi Jan Okrój, rolnik z Marzęcina.
– Zdarzają się duże ilości przerośniętego zboża – dodaje Agnieszka Smolińska z nowodworskiego oddziału Przedsiębiorstwa Usługowo–Handlowego Chemirol, skupujące zboża. – Jak do tej pory nasz zakład skupił bardzo małą ilość ziarna gdyż większość jest jeszcze na polach.
Część rolników, która prócz zboża uprawia np. rzepak była w jeszcze gorszej sytuacji, gdyż tak małą ilość pogodnych dni musiała przeznaczyć jednocześnie na zbiór zboża oraz na uprawę ziemi i siew.
Przypomnijmy, że komisja wojewódzka ds. szacowania szkód w rolnictwie zleciła swoim gminnym odpowiednikom zebranie informacji o stratach w terenie. Prace komisji powinny zakończyć się do 22 września. Jeśli zebrane dane wskazywać będą, że danej gminie straty wyniosły 30 proc., będzie można zgodnie z procedurą ogłosić stan klęski żywiołowej. Dzięki temu będzie można uzyskać pomoc w tanich kredytach i np. materiale siewnym.
Tomasz Rusinowicz
–
Dziennik Bałtycki