Facebook Google+ Twitter

Romans na jedną noc

Podobno najgorszy romans, to romans planowany z premedytacją. Czy w związku z tym spontaniczne relacje miłosne osób zaangażowanych na co dzień w inne związki uczuciowe powinny być traktowane z mniejszą szkodliwością czynu?

Sonda

Czy kiedykolwiek zdradziłeś swojego partnera?

 / Fot. Shutterstock- Powiedziałbyś swojej partnerce, gdybyś zdradził?

- Ale po co? To egoistyczne. Jeżeli zrobisz jakąś głupotę i cierpisz z tego powodu, dlaczego masz zrzucać to cierpienie na drugą osobę? Powinno się samemu ponosić konsekwencje.

- A co ze szczerością w związku?

- Wierz mi, większość ludzi wolałaby nie wiedzieć…


Jak mówi moja babcia: “Krew nie woda”. Pewnych rzeczy nie da się uniknąć, choćby unikało się ich z największym samozaparciem. Możesz nie szukać okazji, a okazja i tak sama cię znajdzie. Albo jej w tym pomożesz. Czasem wystarczy zbyt intensywnie o tym myśleć. A, że myśl jest ziarnem czynu…

Stało się. I co dalej? Mówić, nie mówić?



Istnieją dwie szkoły. Pierwsza zakłada całkowitą szczerość w związku, jako element budowania wzajemnego zaufania. Tym bardziej, że ukrywanie zdrady na dłuższą metę wyzwala frustrację. Świadomość popełnionego czynu powraca każdego dnia, a wyrzuty sumienia przybierają na sile. Coraz trudniej tak po prostu spojrzeć w oczy swojego partnera i bez wahania zapewnić o swojej miłości. Z drugiej strony, wyrzuty sumienia wywołują efekt odwróconej kuli. Zaczyna się doszukiwanie winy w partnerze. Rosną wymagania, które mają za zadanie zatrzeć wrażenie własnej słabości. Dochodzi do kłótni, których jedynym celem jest odwrócenie uwagi od własnych błędów i utwierdzenie się w tym, że rosnąca irytacja jest skutkiem niedociągnięć partnera.

Pewnego dnia budzisz się i wiesz, że tak dłużej się nie da.



- Skoro zdradziłeś, to znaczy, że już nie kochasz. Jakbyś kochał, to byś nie zdradził.

Wychodząc z takiego założenia, decydujesz się na ujawnienie swojego sekretu. Energia przeznaczona na ukrywanie zdrady przewyższa twoje możliwości. Przestajesz sobie z tym radzić. Odczuwasz potrzebę uwolnienia się od ciężaru tego, co zrobiłeś. I wtedy przychodzi najgorsze: musisz ponieść konsekwencje. Musisz zmierzyć się z ryzykiem zostania porzuconym. Z ryzykiem, że stracisz coś na zawsze. To pewne, że stracisz coś na zawsze. Nawet, jeśli zostanie ci przebaczone, masz jak w banku, że nigdy nie będzie już tak samo. Już na zawsze oboje będziecie pamiętać, o tym zakręcie w waszym wspólnym życiu. Jedyne, co zyskujesz, to spokojne sumienie. Nie masz już nic do ukrycia. Przechodzisz katharsis.

Druga szkoła zakłada przemilczenie sprawy. Choć zadanie pozornie łatwiejsze do wykonania, w rzeczywistości stanowi o wiele większe wyzwanie, gdyż musisz sprostać mu samodzielnie. To ty dźwigasz brzemię i męczysz się z problemem. To ty żyjesz w ciągłej obawie, że się wyda. Każde nieoczekiwane zachowanie lub niespodziewane pytanie ze strony partnera odbierasz jako potencjalne zagrożenie: dowiedział/a się. I w końcu przychodzi to, co najtrudniejsze: wybaczyć sobie. Pogodzić się z tym, co się stało. Czasu nie cofniesz. Nie zmienisz biegu wydarzeń. Ale możesz wyciągnąć z tego doświadczenia lekcję na przyszłość. I przede wszystkim masz okazję, by zweryfikować swoje uczucia w stosunku do partnera. Możesz zlekceważyć sprawę, uznając, że człowiek jest tylko człowiekiem, każdemu się zdarza, nic się nie stało, a zresztą przecież ludzie robią jeszcze gorsze rzeczy i tak w gruncie rzeczy twój uczynek nie zalicza się do rangi nie do przebaczenia. Albo możesz przestraszyć się, że wystawiłeś na próbę związek z osobą, którą naprawdę kochasz, że gdyby się dowiedziała, straciłbyś wszystko, a tak w ogóle to jesteś idiotą i po co komplikowałeś sobie życie?

Postaw sobie pytanie: czy warto ryzykować rozpad szczęśliwego do tej pory związku?



Jeśli nie, to stoi przed tobą teraz zadanie twojego życia: zepsułeś, to napraw. Przestań czepiać się partnera za nieistotne szczegóły waszego pożycia, bo jak widzisz, macie poważniejsze problemy. Przepraszam. Ty masz poważniejszy problem. Wymagaj od siebie więcej, niż wcześniej. Wnieś w wasz związek więcej świeżości, ulepsz go, pozwól na przypływ nowych emocji. Rozpal wasze uczucie. Zadbaj o to, żeby było namiętnie. Żebyś nie musiał znowu szukać tego, gdzie indziej. Odbuduj wasze relacje przyjaźni. Zacznijcie się zdobywać od nowa. Znajdźcie nowe pasje. Zacznijcie robić coś, co wyzwoli w was adrenalinę. To brak adrenaliny i zbytnia stabilizacja przyczynia się tego, że jest się podatnym na skoki w bok.

- Zerwałam z nim, bo skoro raz zdradziłam, to już będę zdradzać.

Ma to rację bytu, bo skoro raz człowiek zdobędzie się na przekroczenie jakiejś granicy, za drugim razem będzie mu o wiele łatwiej zgodzić się na kolejną przygodę. Niekoniecznie teraz. Niekoniecznie z tą samą osobą. Niemniej jednak to, co dla jednych może się stać przyzwoleniem do następnych zdrad, dla drugich może stać się punktem zwrotnym, który pomoże w przyszłości uniknąć podobnej sytuacji. To tak, jak z małym dzieckiem. Nie wystarczy powtarzać “nie dotykaj, bo to gorące”. Dziecko musi sparzyć się, żeby dotarło do niego, że nie warto ponownie tego dotykać. Nam, dorosłym, też nie wystarczy mówić: “nie prowokuj, nie spotykaj się sam na sam, nie wychodź samemu na imprezy, nie flirtuj, nie pozwalaj na zbytnią poufałość”.

Zwykło się mówić, że lepiej czasem coś zrobić i żałować, że to się zrobiło, niż nie zrobić i żałować się nie zrobiło.

Ale, ile w tym prawdy, każdy musi przekonać się sam.



Przeczytaj więcej na: Kątem Ucha

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.