Facebook Google+ Twitter

Romans w blasku mieczy

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2008-10-01 21:47

W najbliższy piątek premiera chińskiej produkcji „Cesarzowa i wojownicy” w reżyserii Siu-Tung Chinga. Czy oczekiwany przez fanów gatunku film okaże się następcą „Hero”?

plakat filmowy / Fot. www.filmweb.plŚwiat starożytnych Chin podzielony jest na liczne rywalizujące ze sobą królestwa. Podczas jednej z bitew ciężko ranny zostaje król kraju Yan. By nie przegrać starcia oddaje dowodzenie zaufanemu generałowi Xuehu , jak się okazuje osieroconemu przez rodziców. Przez to w środowisku uważany jest za gorszego. Wybór króla to policzek dla bezwzględnego i szalenie ambitnego siostrzeńca króla Hu Ba, który wydawać by się mogło byłby idealnym następcą tronu. W akcie zemsty zabija on rannego króla i planuje spisek, który ma na celu obalenie decyzji władcy o elekcji na jego miejsce Xuehu.

Całą sprawę rozwiązuje córka zmarłego władcy ogłaszając się cesarzową, tym samym stając się drugim celem dla siostrzeńca króla. W zaplanowanym przez niego zamachu cesarzowa zostaje ranna, a jej życie ocala tajemniczy Duan Lanquan. Między dwojgiem dochodzi do zbliżenia, jednak księżniczka Feier musi wracać by ratować swój kraj, rezygnując jednocześnie ze swojego prywatnego szczęścia.

Twórcy prezentują nam ciekawy scenariusz z dobrymi dialogami oddających klimat i realia starożytnych Chin. To dopasowanie nie pozwala nam na nudę czy rozkojarzenie.

Cudowne zdjęcia to największy atut Chińskiej produkcji; czy to lasy, czy góry – tak pięknych obrazów nie widziałem w filmie od dawna. Dodatkowo świetne i dynamicznie kadrowanie w scenach bitewnych nagrane są z lekkością i oczekiwaną płynnością. Tworzą wspaniałe wizualne widowisko, pod wrażeniem którego pozostajemy przez długi czas.

Wraz z nieźle dobraną muzyką, szczególnie w scenach akcji, wypada bardzo poprawnie. Jedynym mankamentem w tej dyscyplinie może być niewłaściwy dobór utworów w aktach „miłosnych uniesień”. Jest ona zbyt popowa, trochę jakby nie z tej bajki a bardziej z amerykańskiego kicz melodramatu. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby pozostanie w starożytnej, klasycznej konwencji dźwiękowej.

Także tematyka poruszana w filmie nie zachwyca. W prawdzie jest ważna, ale „oklepana jak tyłki łatwych dziewcząt” – cytując tekst piosenki pewnego gdańskiego zespołu muzycznego. Dlaczego? Otóż, wszyscy wiemy, że wojna rodzi tylko wojnę, a zabijanie zemstę i śmierć. Ten moralizatorski akcent wypada naiwnie i banalnie. Czy twórców nie stać na nic oryginalnego?

„Cesarzowa i wojownicy” to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku, choć poleciłbym ją wszystkim pragnącym wysokich wrażeń wizualno-estetycznych.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 02.10.2008 21:25

cieszę sie Twoją opinia... :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

mozna postawić plusa- dobre

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.