Facebook Google+ Twitter

Romulus Wielki, czyli imperialne jaja w teatrze Polonia

Ten spektakl to żenująca klapa, ujawniająca, że Zanussi nie ma pomysłu ani na sztukę jako całość, ani na aktorów, którzy nie tworzą kreacji, ale recytują tekst, biegają po scenie i rozpaczliwie chwytają się wysłużonych gagów, by pokryć swoją bezradność.

Ewa Wiśniewska i Janusz Gajos / Fot. Robert Jaworski - materiały prasowe teatru PoloniaNapisany w połowie XX wieku dramat „Romulus Wielki”, dzięki swej uniwersalnej treści daje ogromne możliwości interpretacyjne. Niestety, zamiast wielkiego spektaklu, mamy w Polonii - że się tak wyrażę – jaja. Natychmiast spieszę wytłumaczyć się z użytego kolokwializmu. Jaja w tym przedstawieniu są bowiem zasadniczym elementem. I choć, tak na marginesie, odnoszę wrażenie, że reżyser spektaklu robi je sobie z widzów oraz z autora, Friedricha Dürrenmatta, to jednak przede wszystkim chodzi mi o leitmotiv spektaklu.

Tytułowy bohater, ostatni cesarz Rzymu, dość osobliwie przygotowuje się na przybycie germańskich oddziałów Odoakra. Choć dworscy informatorzy nieustannie donoszą o nadciągających Germanach, Romulus skupia się głównie na hodowli kur (fakt). Nie robi nic, co sprawiałoby wrażenie działania dla ratowania kraju; wprost przyznaje, że ma zamiar doprowadzić do upadku ojczyzny, której daleko do ideału. Nie wzruszają go błagania żony i córki, sugestie doradców i pompatyczne tyrady Emiliana (Piotr Ligienza). On już zdecydował, że do historii przejdzie jako ostatni cesarz Rzymu, który zakończył jego postępującą degrengoladę.

Dramat, napisany przez Friedricha Dürrenmatta niemal 60 lat temu, miał być próbą rozliczenia się z nazizmem, dokonaną przez piszącego w języku niemieckim Szwajcara. Po doświadczeniach wojny, zmuszał do refleksji nad pojęciem ojczyzny oraz granicami obowiązku wobec niej. Dürrenmatt, uznawany za prekursora teatru absurdu, uczynił to, łącząc w sztuce moralistykę z tragedią i groteską . Nic w tym dziwnego; dla pisarza połowy XX wieku tragizm w sztuce mocno się zdewaluował. Wojna pokazała, że wystarczająco dużo jest go w życiu. Po jej zakończeniu to pesymistyczne spojrzenie podtrzymywała egzystencjalna myśl filozoficzna (bliska Dürrenmattowi) i Brechtowska teoria teatru. W tej sytuacji jedynym możliwym gatunkiem, wyrażającym dramat człowieka stała się wg dramaturga tragikomedia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (5):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 14:30

Oglądałem "Romulusa" w Polonii na przedstawieniu zamkniętym. Może właśnie dlatego odbiór okraszony perspektywą małego koleżeńskiego bankietu "po" sprawił, że w towarzystwie znajomych autentycznie ubawiłem się oglądając to akurat wykonanie i nie tylko tuningiem F.D. Czytając wyżej Wasze recenzje przyłączam się przyznając że nie było to ani kabaretowe ani teatralne, na pewno było - wesołe. Z doświadczenia jednak wiem że - nie ma dwóch jednakowych wykonań, nawet u pana Gajosa J. bo on ci to profi jest zawsze, nawet przy liczeniu jaj -))
http://wierszemkd.pl/?p=365 _______mkd

Komentarz został ukrytyrozwiń

@art300 Ja Cię doskonale rozumiem; mam tak samo :-) Im bardziej krytykują, tym bardziej mam ochotę sprawdzić dlaczego... ;-) Może się jednak uda? Spektakl na pewno szybko z afisza nie zejdzie :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Krytyka iście miażdżąca.
Co ciekawe, wzbudza chęć zobaczenia i naocznego przekonania się. Co w moim przypadku raczej się nie uda niestety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@banatkiewicz06 - Niestety nie wystarczy... :-) Tu magnesem mieli być Gajos i Zanussi, ale temu ostatniemu coś ostatnio się nie wiedzie. W dodatku nieco rozpaczliwie próbuje szukać widza (opuszczę litościwie zasłonę milczenia na ostatni film, do którego angażował Dodę ;-) ) Szansę na zaistnienie w teatrze ( w którym nigdy nie odnosił sukcesów) też raczej zmarnował. Widziałam obu panów na spotkaniu przedpremierowym i dystans Gajosa do wypowiedzi i działań Zanussiego był bardzo widoczny. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lidio, nie jesteś odosobniona w swojej opinii. W "Polityce" też schlastano ten spektakl. No cóz, nie wystarczy jak się okazuje zaangażować "nazwiska", by mieć sukces.+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.