Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

69532 miejsce

Ron Konstantin - obrońca prawdy z Teksasu

Wśród nas wielu jest aktywistów. Walczą o to w co wierzą. Wciąż jednak są niedoceniani, niezauważani przez społeczeństwo, któremu chcą pomóc. Jedną z takich osób jest Ron Konstantin.

Ron Konstantin w przerwie między walką o prawdę / Fot. Ron Konstantin - archiwumUrodził się w Houston, w stanie Teksas. W jego żyłach płynie krew grecka i Indian Cherokee. W letnie miesiące jeździł z ojcem po rezerwatach Indian. To wtedy w jego głowie zaczął rodzić się pomysł aby być aktywistą. - Mój tata był aktywistą. Chciałem być taki jak on, tak jak w piosence Defender (Manowar - przyp.red.). - Odkąd pamiętam, zawsze był on moim bohaterem.

Następnie Konstantin przeniósł się do Abilene w Teksasie. Tam też ukończył Abilene Christian University, otrzymując dyplom magistra politologii. W codziennym życiu kieruje się zasadami zawartymi w książce 'The Art of War. - Koncepcje zawarte w niej pomogły mi w wielu dziedzinach mojego życia. To dzięki niej odniosłem wiele sukcesów - zdradza.

W roku 1994 poznał Hoyle'a Wrighta Lemensa, który wkrótce stał się jego szefem i mentorem.
- Miałem poważny wypadek, a on zaopiekował się mną, przygarnął i pozwolił zostać aż będę mógł znowu stanąć na własne nogi - wspomina Ron. - Byłem wtedy całkowicie sam. Byłem zbyt dumny, by prosić o pomoc rodzinę.

Spotkanie to odmieniło jego życie. Zaczął coraz bardziej angażować się w życie społeczne. Zaczął pomagać innym. Tym, którzy sami nie potrafią walczyć o swoje, bo nie mają na to dość siły czy odwagi. Wtedy właśnie zaczął napotykać trudności i poznawać czym jest korupcja. Po pewnym czasie podjął decyzję o kandydowaniu do Rady Miasta oraz na fotel burmistrza. Jednak nie z powodu chęci władzy. - Zbyt długo Abilene było rajem dla korupcji i ciemnych interesów - mówi Ron. - Chciałem zwrócić uwagę mieszkańców na to, jak sprawy wyglądają naprawdę. Chciałem również pokazać korupcję w lokalnych mediach. W ten sposób stał się jednym z najbardziej znienawidzonych przez polityków aktywistów w Teksasie.

Mimo swojego zaangażowania w sprawy lokalnej społeczności, nie wybrano go ani razu. To go nie zniechęciło. Dwa lata temu, w dniu jego urodzin na zawsze odszedł Hoyle W. Lemens. Tej samej nocy otrzymał wiadomość, która jednoznacznie dawała mu do zrozumienia, że powinien siedzieć cicho.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

takich ludzi jak ten człowiek jest coraz mniej wiec dobrze że przybliżyłaś jego postaci

Komentarz został ukrytyrozwiń

dziękuję

Komentarz został ukrytyrozwiń

zapalam gwiazdki i czekam na dalsze takie artykuły

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.