Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

80993 miejsce

Rondo Jeffa Hannemana na stałe wpisze się plan Jaworzna? Chcieliby tego fani Slayera

Fani zmarłego w 2013 roku gitarzysty grupy Slayer, Jeffa Hannemana chcą, by pozostał on na stałe patronem ronda w Jaworznie. Przez rok nosiło ono imię muzyka po tym jak jedna z firm wylicytowała taką możliwość podczas finału WOŚP.

 / Fot. By Victoria Morse [CC BY-SA 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0)], via Wikimedia CommonsCzy zmarły ponad półtora roku temu Jeff Hanneman, gitarzysta metalowego zespołu Slayer, będzie patronem ronda w Jaworznie nie tylko na rok, ale już na stałe? Tego chcieliby fani tej kultowej thrashmetalowej grupy. Napisali w tej sprawie petycję do prezydenta miasta. Czy ich prośba zostanie wysłuchana? Fani Hannemana zaczęli postulować, aby rondo w Jaworznie zyskało imię ich idola nie na rok, ale na zawsze.

- Taka nazwa ronda jest unikatowa w skali świata. Przyniosła już i nadal będzie przynosić wielki rozgłos Jaworznu na całym świecie - piszą w liście do Pawła Silberta, prezydenta Jaworzna. - Rondo im. Jeffa Hannemana będzie przyciągać turystów, także z zagranicy - przekonują. Proszą o złożenie ich postulatu na sesji Rady Miejskiej, aby radni mogli przegłosować inicjatywę.

Akcja zdobywa coraz większe poparcie. Pod petycją podpisują się nie tylko polscy fani Slayera, ale również miłośnicy zespołu z całego świata. O inicjatywie piszą nawet światowe media, jak np. magazyn Metal Injection. Dlaczego fani tak agitują za nazwaniem ronda imieniem gitarzysty?

Maciej Krzywiński, dziennikarz magazynu "Metal Hammer" i wielki fan Slayera, zaznacza, że twórczość zespołu już prawie 30 lat temu okazała się kamieniem milowym w rozwoju muzyki popularnej. - Muzycy Slayer, choć bywają uznawani za apologetów metalu, wyszli bardzo daleko poza metalową niszę i przekroczyli pewne granice dźwięku, zdobyli nowe przyczółki ekstremy. Zespół zwracał na siebie uwagę też dzięki treściom swoich utworów, szokującym tekstom, w których nie przebierano w środkach. Kontrowersje wzbudził np. kawałek "Angel of Death", w którym jest mowa o Josefie Mengele. W konsekwencji pojawiły się głosy, że Slayer wykazuje sympatie nazistowskie, a to przecież nieprawda - podkreśla.
Dziennikarz dowodzi, że to właśnie Hanneman był prawdziwym motorem grupy i miał największy wpływ na twórczość zespołu. - Bez niego Slayer nie powstałby, przynajmniej w formie, jaką znamy. Zastanawiam się nawet, jak będzie wyglądać dalsza kariera grupy bez tego gitarzysty - dodaje dziennikarz i podpisuje się obiema rękami pod nazwaniem ronda imieniem muzyka już na stałe.

Czytaj także: Kim jest Paul McCartney? Fani Kanye Westa zastanawiają się, z kim w duecie wystąpił ich idol


A co z satanistycznym wizerunkiem grupy, o co w zeszłym roku wybuchła w Jaworznie duża awantura? Krzywiński przekonuje, że elementy satanistyczne pojawiły się w zespole na zupełnym początku istnienia grupy, gdy wykorzystywała diabelskie symbole. - To było dawno temu. Na pewno nie była to literatura wysokich lotów, raczej szczeniackie, infantylne wynurzenia 20-latków. Później członkowie Slayera kierowali ostrze krytyki przeciwko religii jako takiej, ale cóż ma być przestrzenią wolnej wypowiedzi, jeśli nie utwór zespołu tak niepokornego, jak Slayer? Poza tym jeden z członków wyznał przecież, ze jest człowiekiem wierzącym. Bynajmniej nie w szatana - dodaje.

Źródło: AIP

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.