Warszawscy "akademicy" zajmują fotel lidera, na którym zasiedli od początku rozgrywek. Teraz żaden zespół już ich z niego nie zepchnie, niemniej jednak podopieczni
Mladena Starcevicia w hali w Radomiu na pewno walczyć będą. To przecież młoda ekipa, charakteryzująca się walecznością, dynamiką i nastawieniem na ofensywny basket. Rosa to zupełne przeciwieństwo - stawia na obronę i ścisłe realizowanie założeń taktycznych.
W najbliższym spotkaniu AZS zagra osłabiony brakiem jednego ze swoich liderów, świetnego strzelca z dystansu,
Piotra Pamuły. Z kolei w składzie radomian zabraknie
Tomasza Sosnowika. O ile do absencji centra zawodnicy i trenerzy Rosy zdążyli się przyzwyczaić, o tyle brak młodego rozgrywającego w barwach Politechniki to pewne nowum. Jednakże, w środowym starciu warszawiaków ze Zniczem Pruszków, umiejętnie poczynaniami "akademików" pokierował
Łukasz Wilczek. - Liczyliśmy się z tym, że brak Pamuły będzie widoczny - przyznaje na łamach strony
rosasport.pl szkoleniowiec
Piotr Ignatowicz. - Tymczasem umiejętne kreowanie gry przez Wilczka spowodowało, że inni zawodnicy, do tej pory rezerwowi, świetnie wypełnili tą lukę - dodaje.
-Jeżeli przegramy sobotni mecz, spadniemy na piąte miejsce w tabeli. Przy bardzo korzystnych wynikach i naszym zwycięstwie możemy wylądować też na pozycja wicelidera - obrazuje całą sytuację drugi trener Rosy,
Marek Łukomski. - Stawka jak widać jest więc wysoka i zapowiadamy walkę o zwycięstwo - podkreśla. - Znamy doskonale rywala, doceniamy jego klasę, nie mamy jednak żadnego kompleksu tej drużyny. Przygotowani jesteśmy pod każdym względem, zobaczymy jednak, czy nasze plany uda się wcielić w życie - kończy.
Przypomnijmy, iż w pierwszym starciu między obiema drużynami, wyraźnie zwyciężyli "akademicy". Czy radomianom uda się zrewanżować za tamtą porażkę? Początek sobotniego spotkania Rosa Radom - AZS Politechnika Warszawska o godz. 18.00 w hali Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji przy ul. Narutowicza.