Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

86276 miejsce

Rosja wystrzeliła rakietę balistyczną dalekiego zasięgu

Jak podaje TVN za agencją Novosti, Rosja wystrzeliła rakietę typu Topol. Pociski te są przystosowane do przenoszenia trzech głowic jądrowych.

źródło - https://www.youtube.com/watch?v=hMuVBPxF3I8 / Fot. Print ScreenPocisk typu M Topol, osiąga zawrotną prędkość i może pokonać odległość kilku tysięcy kilometrów w zaledwie kilkanaście minut. Jest to obecnie najbardziej precyzyjny pocisk balistyczny na wyposażeniu rosyjskiej armii. Ćwiczenia z użyciem rakiet balistycznych wraz z koncentracją sił zbrojnych przy granicy z Ukrainą, może świadczyć o daleko posuniętej arogancji Putina wobec narastającego kryzysu w regionie oraz pomiędzy Rosją i USA. Może też stanowić otwartą prowokację do zaostrzenia kryzysu a jak twierdzą niektórzy jest elementem pokazu "możliwości" i jawnego szantażu.

Jak podkreślił rzecznik rosyjskiego ministerstwa obrony Igor Jeworow, celem było przetestowanie dokładności uderzenia pocisku. Dodał, że cel został osiągnięty z dużą dokładnością na poligonie Sary Szagan w Kazachstanie. Dodał również, że testowanie rakiet jak się wyraził, polega na "sprawdzaniu sprzętu, który w przyszłości będzie wykorzystywany w walce".

Jak podaje Al Jazeera, administracja USA została wcześniej poinformowana o planowanej próbie testowania pocisku. Zwraca jednocześnie uwagę na fakt, że próba ta została przeprowadzona podczas narastającego kryzysu pomiędzy Rosją a zachodem w obliczu wydarzeń na terenie Ukrainy.

"Newsweek" z kolei zwraca uwagę, iż Ukraina a w zasadzie Krym, stał się zakładnikiem interesów Rosji. Zestawia wypowiedź Władimira Putina z obecną w ostatnich chwilach demonstracją sił taktycznych Rosji.

Podczas konferencji prasowej Putin wypowiedział słowa, które nie pozostawiają wątpliwości, iż jest gotów użyć wszelkich środków jeśli we wschodnich regionach dojdzie do zamętu.

W związku z blokadą floty Ukraińskiej oraz dalszym stacjonowaniem wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą trudno przewidzieć, co Putin miał na myśli mówiąc o zamęcie na terenie Ukrainy. Rosja poparła Janukowycza i uważa go za prawowitego prezydenta. Nie ulega wątpliwości, że Rosja posuwa się do coraz bardziej wyeksponowanego szantażu, choć nie postawiła jeszcze żadnych oficjalnych żądań.

Co jest niezmiernie interesujące, RIA Novosti, jeszcze dwa dni przed wystrzeleniem rakiety Topol M przez Rosjan, zwracało uwagę na ilość pocisków (od 5 do 7) amerykańskiego systemu antyrakietowego potrzebnego do zestrzelenia jednej takiej rosyjskiej rakiety balistycznej. Wciąż trwa spór o instalacje tarczy antyrakietowej na terenie krajów członkowskich NATO w Europie. Rosja żąda od USA "prawnie wiążących umów gwarantujących, że elementy tarczy antyrakietowej USA nie są skierowane przeciwko strategicznym siłom jądrowym Rosji."


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Ale dlaczego my ciągle musimy widzieć w zachodnich sąsiadach powierników naszej martyrologii???
Czy Polacy przejmują się na przykład stosunkami niemiecko- francuskimi i wymordowaniem całego miasta przez SS-manów w odwecie za jednego zabitego żołnierza niemieckiego?
Otóż nie. Polaków to w ogóle nie interesuje a sprawy pojednania muszą pomiędzy sobą załatwić Francuzi i Niemcy, co w zasadzie wychodzi im doskonale.
Takie samo zadanie czeka nas i Ukrainę, nas i Rosję. Nikt tego za nas nie załatwi i dobrze, że się obce państwa w to nie chcą wtrącać, bo to sprawa intymna dwóch sąsiednich narodów.

W swoich wypowiedziach nie byłem buńczuczny i nie nawołuję do wojowania z Rosją (tak to można by było zrozumieć po Twoim komentarzu).
Rosja będzie jednak szanowała partnera silnego zarówno politycznie jak militarnie, w przeciwnym razie będziemy nie sąsiadem partnerem, tylko domownikiem z uporczywym lokatorem

Komentarz został ukrytyrozwiń

W odpowiedzi na: "silna Rosja a słaba Polska, będzie zawsze wróżyła nam kłopoty". Ode mnie: Polska wojująca z Rosją i ubiegająca się o łaskę Anglosasów będzie mogła być tylko słabą Polską. Poszczekiwanie przeciw Rosji tylko dlatego, że przestaje być słaba i próbuje wysadzić z siodła wspólnego jej i naszego wroga to najgorsze nieporozumienie jakie można sobie wyobrazić.

Ja oczywiście też mogę się mylić, tak samo jak i geopolityka Dmowskiego ("Polska z każdą niebolszewicką Rosją"). Zmienię zdanie, gdy przytoczysz mi z podaniem źródeł, gdzie Anglosasi piętnują UPA za jej zbrodnie po angielsku oraz gdzie Rosjanie piszą o polskich obozach koncentracyjnych, obsługiwanych przez Polaków, po rosyjsku.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zauważ Grzegorzu, że ja o USA piszę bardzo mało. Niech to jednak stanowi pewną równowagę. Ja krytykuję Rosję, Ty Stany Zjednoczone.
Niemal cały układ wpływów na świecie dyktowany jest poprzez porozumienia rosyjsko-amerykańskie. Wątpię, by ktokolwiek kwestionował ten fakt.
Natomiast jeżeli chodzi o wyznawane wartości i kreowanie polityki państwa, to jednak jest nam bliżej do USA niż do Rosji, choć to z Rosją graniczymy, z Rosją mamy wspólne korzenie i z Rosją posiadamy podobną wymowę. To jednak zbyt mało, by utożsamiać polską politykę z Putinem a w zasadzie z Rosją. To ani nie ten etap, ani nie ta mentalność polityczna.
Co do Korei. A po co ruszać Koreę? Kraj fanatycznych bojowników za kolejnego "Kira"?
Jeśli nie będzie takiej potrzeby, to nikt Korei Płn. nie ruszy, gdyż jest na tyle odizolowana, że gotuje się we własnym sosie. Gdy przegnie, to dostanie cięgi. Z drugiej strony Korea jest podobnym krajem do Ukrainy pod względem strefy wpływów. Gdyby Korea Południowa chciała dokonać anektowania północnej części Korei, prawdopodobnie w sposób podobny zareagowałaby Rosja i Chiny, może i Indie, jak obecnie reagują państwa NATO wobec takiej próby Rosjan w odniesieniu do Ukrainy.
I w tym miejscu oraz podobnych przypadkach dostrzegalna jest różnica pomiędzy Rosją a USA.
Inną rzeczą jest, że Rosja może czuć się zagrożona i robi wszystko co możliwe, by jak najdalej odsunąć granice od Moskwy. Po rozpadzie związku radzieckiego jej strefa wpływów skurczyła od Moskwy z ponad 2 tys. km do 600 km. Wcześniej bufor stanowiły kraje Układu Warszawskiego a obecnie stanowi to odcinek który wyznacza Białoruś.
Ekspansja demokracji a co za tym idzie wstępowania kolejnych państw do sojuszu NATO z pewnością nie wywołuje u Rosjan komfortu. Nie nam się jednak przejmować ich komfortem, gdyż silna Rosja a słaba Polska, będzie zawsze wróżyła nam kłopoty, choćbyśmy z Rosjanami na wieczną zgodę wypili wespół morze spirytusu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodziło mi oczywiście o: po zakończeniu tzw. zimnej wojny czyli upadku równowagi strachu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jaceniuk nie jest ani nową ani młodą twarzą, zaś Anglosasi nie są wyższą i boską rasą, która ma prawo rozstrzygać, co jest słuszne i sprawiedliwe, a co nie. Wyobrażasz sobie bandy francuskojęzycznych chuliganów podpalające Ottawę i wypędzające legalnego premiera za jego anglosaskie pochodzenie oraz Stany Zjednoczone bezczynnie przyglądające się takiej sytuacji? Tego nawet w political fiction jeszcze nie wymyślono.

Nie wiem czy to Cię i podobnie do Ciebie myślących przekona o czymkolwiek, ale ja mam takie porównanie. Grało sobie w szachy dwóch graczy. Ten, który grał białymi, dostał mata, ale zamiast próbować obronić swojego króla rzucił szachownicą (należącą do drugiego gracza) o ziemię. W następnym ruchu dostał nią po głowie, ale jeszcze nie stolikiem, przy którym obaj grali. Sędzia meczu woła: białe wygrywa!

Poważniej. Niestety, ale prawda dziejowa jest taka, że to strona jankeska pierwsza zaczęła rujnować poszanowanie dla prawa międzynarodowego po zakończeniu drugiej wojny światowej. Prowadziła "pokojową politykę" niczym Związek Radziecki w czasach swojej świetności. Miloszewicz miał dość czasu, aby czekając na śmierć w celi pożałować podpisanego w Dayton traktatu. Wynikiem takiej polityki jest m. in. kolejny z rodu Kim Ir Sena potwór w Korei. Jego ojciec wyciągnął wnioski z losu paru swoich kolegów po fachu i teraz jest nie do ruszenia bez strat w ludziach, których żaden prezydent "wolnego" (od totalnej inwigilacji?) świata nie waży się zaryzykować po własnej stronie. Fakt, że przekaziory mocarstwa, które sprowadziło stosunki międzynarodowe do poziomu prawa pięści, a także jego dyplomaci, mają czelność osądzać to, z tego wynikło, to szczyt cynizmu. Weź to proszę wreszcie pod uwagę w swoich ocenach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzegorzu, nie uważam się za specjalistę, ani też nie wpadłem pod huragan "antyputinowskiej" propagandy. Oceniam fakty według własnego oglądu spraw i wydarzeń i na podstawie własnych analiz. Oczywiście mogę nie mieć w wielu kwestiach racji, ale racz zauważyć, że i wybitni specjaliści,jak to określiłeś, również się mylą. Specjalizacje więc zostawmy na boku.
Skoro już tak sobie dywagujemy, to sądzę, że z obawami odnośnie Ukraińskiej agresji na południowo-wschodnią Polskę mocno przesadziłeś. Nawet w sytuacji, gdyby rosyjska strefa wpływów zatrzymała się na Kijowie.
Co do Julii Tmoszenko, to sądzę, że powinna odsunąć się od świata polityki, ciszyć się wolnością i napisać książkę. Na ukraińskiej scenie politycznej powinny pojawić się świeże i młode twarze. Osoby charyzmatyczne (takim wydaje się być obecny premier A. Jaceniuk) wyznającym wartości demokratyczne, stanowczych i nieustępliwych wobec żądań Rosji. Jedno ustępstwo pociągnie następne i nawet cała reszta świata Ukrainie nie będzie wtedy mogła pomóc. Piszesz o traktatach. Jeżeli obecna sytuacja wymusi złamania poprzednich traktató, to powiedz, co kolejne będą warte? Ukraina zrezygnowała z jedynego możliwego argumentu jakim jest posiadanie arsenału nuklearnego, na rzecz właśnie traktatu o nieagresji i nienaruszalności terytorium Ukrainy. Pewnie teraz sobie plują w brodę.
Co do samego Putina. Nie zapominaj kim jest ten człowiek. Członek byłej partii komunistycznej, agent KGB wykonujący również swoje zadania na terenie ówczesnego NRD, gdzie miał się zajmować inwigilacją niemieckiej inteligencji oraz werbować tajnych agentów. Człowiek o wielu twarzach, całkowicie niegodny zaufania. Oligarcha majątkowy, choć w oficjalnych oświadczeniach majątkowych niemal biedak (jak na prezydenta). Człowiek, który bezwzględnie trzyma władzę oraz kontroluje za pomocą Ministerstwa Sprawiedliwości rosyjską opozycję. A ostatnio....
Szantażujący niemal pół cywilizowanego świata poprzez pokazy siły oraz groźby interwencji na terenie niepodległego państwa. Bądź co bądź u Putina nic nie dzieje się bez powodu. Nie potrzeba geniusza, by dostrzec, że rozpoczął on niezwykle niebezpieczną grę polityczną włączając do tego rosyjską armię. Wybacz Grzegorzu, ale nie przekonasz mnie wypowiedzią, że każdy kraj ma prawo testować swoje uzbrojenie. Owszem, ale powinny służyć takim testom:czas, miejsce i odpowiednie okoliczności.
Putin gra na emocjach i strachu sąsiednich państw, co zresztą mu się udało.
Najlepszym przykładem jest zazwyczaj wstrzemięźliwa Szwecja, która jednak na wszelki wypadek postanowiła podjąć kroki prewencyjne w odniesieniu do ewentualnej operacji militarnej w rejonie basenu M. Bałtyckiego.
Zebrane do przysłowiowej kupy wszystkie okoliczności uświadamiają, że Putin gra zbyt ostro, by można było przewidzieć skutki jakie ta gra może za sobą pociągnąć. Pamiętaj, Ukraina też nie chciała rozlewu krwi a jednak krew się polała. Putin nie jest Bogiem, może zdarzyć się taka chwila, że sam przestanie panować nad sytuacją.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cały czas obawiam się tej interwencji we wschodnich guberniach republiki utworzonej przez Lenina i rozszerzonej o Krym z inicjatywy Chruszczowa. Nie żal mi wcale tych, co podpalili śródmieście Kijowa (zwykłych ludzi oczywiście tak), ale przede wszystkim obawiam się o nasz własny kraj. Nie widzę zagrożenia ze strony dzisiejszej Rosji. Putin nie będzie szukał bezpośredniej konfrontacji wojskowej z NATO tak samo jak mocarstwa zachodnie z jego siłami zbrojnymi na "obszarze poradzieckim". Nie zgadzam się bowiem z twierdzeniami skrajnej prawicy, że Obama to głupi Murzyn, a Putin nowy Stalin (a ostatnio nowy Hitler).

Obawiam się tylko, że po utracie wschodniej, zasobniejszej części kraju, a może nawet dotychczasowej stolicy nacjonaliści zachodnioukraińscy poszukają sobie wtedy zemsty za złe rady oraz rekompensaty terytorialnej w południowo-wschodniej Polsce. Co wtedy? Nasi drodzy Jankesi poczęstują ich antyrakietami?

Cała nadzieja w tym, że górę w Kijowie wezmą realiści i pragmatycy z Julią Tymoszenko na czele (dodatkowy powód, bym życzył jej szybkiego powrotu do zdrowia), którzy dogadają się z Putinem na temat odpowiednich gwarancji bezpieczeństwa ukraińskich Rosjan oraz obustronnie korzystnej współpracy obu krajów. W zamian otrzymaliby przywrócenie zewnętrznego bezpieczeństwa Ukrainy w leninowskich granicach i możnaby podsumować: szczęśliwy finał wielu głupstw.

Zaś cała ta rakieta... Każdy, kto rozporządza taką bronią musi od czasu do czasu jak najwszechstronniej sprawdzać jej działanie. Termin tej próby może celowo został tak dobrany, a może nie. Jesteś Arturze jakimś wybitnym specjalistą w tej dziedzinie i jesteś naprawdę w stanie to ustalić? Czy też opierasz się na huraganowej propagandzie antyputinowskiej tych, co przewrócili rosyjskiemu przywódcy szachownicę w czasie rozgrywki o wpływy na Ukrainie? Bo moim skromnym zdaniem raczej to drugie, co zresztą dowodnie pokazujesz w treści swego felietonu. Felietonu, bo w tej formie publicystyki nie obowiązuje podawanie źródeł wypowiedzi, które się przytacza.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.