Facebook Google+ Twitter

Rosjanie oburzeni planami likwidacji pomnika sowieckiego generała w Pieniężnie. Przysłali delegację

Władze Pieniężna chcą usnąć pomnik sowieckiego generała, Iwana Czerniachowskiego. Sprawą zainteresowali się Rosjanie, którzy mówią wprost, że likwidacja monumentu jest dla nich nie przyjęcia.

Pomnik gen. Iwana Czerniachowskiego w Wilnie / Fot. Фетисов/domena publicznaWładze Pieniężna chcą usunąć pomnik bohatera Związku Radzieckiego, generała Iwana Czerniachowskiego. Na wieść o tym odwiedziła miasto rosyjska delegacja, oburzona tym zamiarem. Burmistrz tłumaczył Rosjanom, że generał to postać dla Polaków niejednoznaczna i symbol sowietyzacji i totalitaryzmu - informuje RMF FM. Ponadto burmistrz powiedział, że większość mieszkańców gminy i radni zdecydowanie chcą likwidacji monumentu.

 / Fot. Autor nieznany/domena publicznaGenerał Iwan Czerniachowski poległ pod Pienieżnem 18 lutego 1945 r. Został pochowany najpierw na Litwie. Po odzyskaniu niepodległości przez ten kraj jego zwłoki przeniosiono do Moskwy. Źródła historyczne podają, że generał miał otrzymać awans na marszałka ZSRR. Przed ogłoszeniem nominacji zginął.

Czerniachowski odpowiadał za wywóz do łagrów żołnierzy Obwodu Wileńskiego Armii Krajowej. Wraz z gen. Iwanem Sierowem, podstępem zwabił na spotkanie komendanta obwodu Aleksandra Krzyżanowskiego ps. "Wilk" i jego szefa sztabu mjr Teodora Przesłuchanie publiczne niemieckiego generała majora Alfonsa Hittera przez marszałka Związku Radzieckiego Aleksandra Wasilewskiego i feldmarszałka Iwana Czerniachowskiego po bitwie pod Witebskiem. / Fot. Autor nieznany/domena publicznaCetysa ps. "Sław". Obaj zostali aresztowani przez NKWD. Pułkownik Krzyżanowski został przewieziony do Wilna i następnie do Moskwy. W październiku 1946 r. trafił do obozu NKWD w Diagilewie koło Riazania. Udało mu się uciec z łagru i wrócić do Polski. 3 lipca 1948 r. został aresztowany przez UB. Zmarł 29 września 1951 roku w szpitalu więzienia mokotowskiego.

Rosyjskie media ubolewają nad losem pomnika gen. Czerniachowskiego. W jego obronie stanął gubernator obwodu kaliningradzkiego. "Dla nas to bohater, człowiek który bił faszystów i chcemy uporządkować okolice pomnika. Dla nas rozmowy o demontażu pomnika są nie do przyjęcia" - mówił jeden z członków delegacji wysłanej do Pieniężna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (29):

Sortuj komentarze:

Panie Mateuszu, nie przeczę, że taka sytuacja miała miejsce, ale ich działania trafiły na podatny grunt.
Na początek warto posłuchać tej wypowiedzi profesora Kieżuna:
http://www.wykop.pl/link/1462767/roosevelt-grabarzem-polski/

A prof. R. Nisbet w "The infamous courtship of a patrician and a revolutionist" pisze:
"Roosevelt był pozytywnie ustosunkowany do liftingu polskich granic i przeniesienia ich kilkaset mil dalej na zachód, tym samym był gotów oddać Rosji tę część Polski, której chciała. FDR miał przy tym jedną prośbę - wytłumaczył, że w przyszłym roku (1944) będzie się prawdopodobnie ubiegał o czwartą kadencję, a jeśli tak, to będzie potrzebował głosów milionów Amerykanów polskiego pochodzenia i czy w związku z tym, Stalin mógłby milczeć na temat porozumienia do czasu po wyborach. Stalin odpowiedział, że może dochować tajemnicy."
Dodajmy, że przed dokonaniem rozbioru Europy na korzyść Stalina nie powstrzymała go świadomość zbrodni dokonanej w Katyniu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, w świetle najnowszych badań historyków, gabinet Roosevelta w trakcie rokowań w Jałcie naszpikowany był radzieckimi agentami.

Jego prawa ręka - Harry Hopkins był pracownikiem sowieckiego G.R.U. Hopkins był najważniejszym doradcą prezydenta- jego prawą ręką. To on dostarczał Stalinowi treści narad w gabinecie Roosevelta dzień przed spotkaniem ze Stalinem, w ten sposób że eliminując całkowicie element zaskoczenia podczas rokowań. Ponadto jako najważniejszy doradca miał zasadniczy wpływ na podejmowane decyzje. Miał więc podwójną rolę do spełnienia (jako szpieg i jako agent wpływu).

Nic więc dziwnego, że rozmowy miały tak pomyślny przebieg dla Stalina, ale nie wynikało to bynajmniej jak Pani pisze - z "szacunku" dla generalissimusa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartku, to tylko na pozór obrazoburcze porównanie.
Przyzwyczailiśmy się myśleć czarno-białymi kategoriami: z jednej strony Stalin, z drugiej przywódcy aliantów. Rzeczywistość była nieco inna.
Zdaniem historyków Roosevelt był zdecydowanym przeciwnikiem imperializmu, a w Stalinie upatrywał swojego sojusznika. Podziwiał go, szanował i zabiegał o współpracę. To za jego prezydentury Stany Zjednoczone uznały Związek Radziecki i nawiązały z nim stosunki dyplomatyczne. To on w Teheranie i Jałcie oddał nasz kraj pod radziecką okupację, jednocześnie zwodząc do ostatka premiera Mikołajczyka. (BTW, gdyby nie te kłamstwa, być może nie doszłoby do wybuchu powstania warszawskiego.) I to administracja Roosevelta zadbała o zablokowanie informacji o mordzie katyńskim:
http://www.rp.pl/artykul/932239.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu, porównanie obu postaci jest conajmniej niestosowne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A gdzie jest miejsce ulicy F. D. Roosevelta? W Łodzi na Ewangelickiej? Tych tematów się nie nagłaśnia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Władze Kaliningradu poinformowały, że chętnie pomnik przejmą i postawią u siebie. No i tam jest jego miejsce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"przez swój komentarz popiera Pan sowiecką hegemonię"

Właściwie to powinienem umrzeć ze śmiechu, ale jako, że nie jestem demonem, coś na to odpowiem, bo nie nie działa na mnie amen ani nawet: Bij ktp w Boga wierzy. Co najwyżej: soli Deo gratia.

Oglądam dzisiaj po kawałku film "The Iron Triangle", opowiadający pewien epizod z drugiej wojny indochińskiej, zwanej mylnie wietnamską. Akcja drugiej połowy tego filmu jest osnuta wokół zdumiewającego czynu nastoletniego bojowca Viet Congu, który ratuje swojego amerykańskiego jeńca przed śmiercią z rąk swoich towarzyszy, a dokładniej pewnego aparatczyka. Natychmiast spotyka się z zarzutem, że skoro nie pozwala zabić wziętego do niewoli kapitana, jest zdrajcą. Jeszcze nie dotarłem do końca i nie wiem jak to się skończyło. Postaram się w każdym razie sprawdzić, czy to prawdziwa opowieść czy wymysł scenarzysty.

Jednak mniejsza o to, bo cel, dla którego przytaczam tu tę opowieść jest jasny dla każdego samodzielnie myślącego człowieka. Podłość pozostaje podłością, a brak zdrowego rozsądku tym, czym jest, bez względu na to, co podaje do wierzenia ideologia "wujaszka Ho" czy też "ojca dyrektora" względnie pana Giedroycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wasiluk, ja nie jestem żadnym wyrazicielem.
Zasadniczo, to o czym Pan pisze, nie ma specjalnego związku z tematem pomnika sowieckiego generała. Ale może te tematy tematy etniczno-narodowościowe najbardziej Pana interesują, stąd te luźne dywagacje o Szkotach, Anglikach i Irlandczykach.
Przykro mi, że Pana rozczarowałem, bo nie podejmę tego tematu. Komunistyczny ekspansjonizm w sowieckim wydaniu jest faktem, a z faktami trudno się dyskutuje, stąd może dlatego zmienia Pan temat na wygodny dla Pana.
Rozumiem, taki chwyt retoryczny. W ten sposób dyskusja staje się chaotyczna, bo nie na temat. Pozostaję w zdziwieniu, że przez swój komentarz popiera Pan sowiecką hegemonię, a na żaden z mój argumentów Pan nie odpowiedział. Teraz ja już mówię "Amen", bo zajmę się bardziej pożytecznymi działaniami, niż opisywanie oczywistości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Jarosz, ja czekałem na pana jako na wyraziciela opinii dość szerokich kręgów w naszym narodzie, które rozumieją, że Irlandczycy nie są Anglikami chociaż mówią po angielsku, ale już ani w ząb tego, że nie każdy kto mówił do nich po rosyjsku musiał być Rosjaninem. W Cesarstwie Rosyjskim było sto kilkadziesiąt narodowości, a przewrót bolszewicki oraz późniejsza rewolucja społeczna, wpychająca społeczeństwo w coraz bardziej zupełny totalitaryzm oraz ludobójstwo były dziełem mniejszości narodowych. Tak samo jak CzeKa, GPU i NKWD, utrzymujące tam u władzy jednego kremlowskiego potwora po drugim aż do przejęcia władzy przez Słowian po rozstrzelaniu Berii (czy jak on się tam nazywał naprawdę) w 1953.

To prawda, że odnoszę się ze zgryźliwą ironią do braku rozumu przejawiającego się w wystawianiu przez jedne ofiary drugim rachunków za kata ku uciesze tego ostatniego. Dla jasności zaznaczam, że pod określeniem: kat nie rozumiem narodu żydowskiego jako narodu sprawców zbrodni. Upatruję go raczej w -izmach szukających doczesnego zbawienia dla świata przy zastosowaniu jednego czy dwóch dogmatów, do których przykrawają żywcem narody, które udało im się dopaść.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wasiluk, miło mi, że oczekiwał Pan na mój głos. Ja jestem tylko historykiem-czystym amatorem, więc nie znam się na historii tak dogłębnie, jak Pan to sugeruje. Reaguję tylko wtedy, jeżeli rzeczywiście ktoś w swoich rozważaniach grubo przekracza granice przyzwoitości.

Szkoda tylko, że nie odniósł się Pan do żadnego punktu, który Panu w komentarzu napisałem. Przeszedł Pan za to na ironiczny atak ad personam, co nie wydaje się słuszną drogą w dyskusji.

Nie rozpatruję zjawisk o których Pan pisał w kategoriach czarno-białych. Patrzę tylko z pozycji faktów. Nic nie mam do poszczególnych żołnierzy radzieckich, ukraińskich, czy innych. Każdy zachowuje się podczas wojny indywidualnie i nie mnie to oceniać.
Piszę o czymś zupełnie innym : o machinie totalitarnej stworzonej przez komunizm i mającej na celu zagładę Polski. Plan częściowo się powiódł, gdyż ZSRR odciął naszemu narodowi głowę, pozbawiając go elit intelektualnych, czego skutki na własnej skórze odczuwamy do dzisiaj. Elity zastąpił aparatem przemocy i biurokracją w stylu sowieckim.

Co do szczegółów, kto wymyślił ten zbrodniczy system - to naprawdę nie ma większego znaczenia. Istotne dla nas jest tylko, kto go wprowadził w życie.
Co do tego, kto więcej wycierpiał za Stalina, to napisałem wyraźnie, czym się kierował, tylko Pan nie zwrócił na to uwagę. Każdy tyran z czasem wszystkich ze swojego otoczenia ma za wrogów, więc się ich stopniowo pozbywa. To jest immanentna cecha komunizmu, jak już pisałem : najpierw pozbawianie własności, potem kolektywizm, i wreszcie niewolnictwo - wszystko wprowadzane przez terror.
Podobnie jak p. Bąk nie widzę więc powodu, dla którego mielibyśmy utrzymywać pomniki naszych najeźdźców.

Co do wybaczania - to postawa jak najbardziej chwalebna, nie zamierzam się na nikim mścić. Chyba mylnie odczytał Pan moje intencje. Chciałbym tylko, żeby po tylu latach zakłamania i fałszowania historii, wreszcie pokazano prawdę - w całej rozciągłości, a nie pobieżnie i po "łebkach".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.