Facebook Google+ Twitter

Rosjanie przejmą pomnik generała Czerniachowskiego? Mówią o braku szacunku Polaków

Rosjanie wyrazili gotowość przejęcia pomnika sowieckiego generała Iwana Czerniachowskiego, który znajdują się w Pieniężnie. Plany usunięcia monumentu nazywają "barbarzyństwem".

 / Fot. Autor nieznany/domena publicznaWedług Romana Chudiakowa, wiceszefa komisji regionalnej Dumy Państwowej plany usunięcia pomnika są "barbarzyństwem i oznaką braku szacunku dla Rosjan". Deputowany posuwa się dalej w swojej ocenie i stwierdza, że skoro Polacy "wstawiają się za radykałami na Majdanie tylko dlatego, żeby podkreślić swoje wrogie nastawienie do Rosji, to co tu mówić o pomniku" - cytuje Informacyjna Agencja Radiowa.

Z kolei Larisa Łykoszyna z Rosyjskiej Akademii Nauk uważa, że propaganda podsyca w Polakach przekonanie, że Armia Czerwona nie wyzwoliła Polski lecz była kolejnym okupantem.

Przypomnijmy. Władze Pieniężna chcą usunąć pomnik generała Iwana Czerniachowskiego. Jak tłumaczył rosyjskiej delegacji burmistrz tego miasta, generał to postać dla Polaków niejednoznaczna i symbol sowietyzacji i totalitaryzmu. Zdaniem władz większość mieszkańców opowiada się za likwidacją monumentu.

Generał Iwan Czerniachowski poległ pod Pienieżnem 18 lutego 1945 r. Odpowiadał za wywóz do łagrów żołnierzy Obwodu Wileńskiego Armii Krajowej. Wraz z gen. Iwanem Sierowem, podstępem zwabił na spotkanie komendanta obwodu Aleksandra Krzyżanowskiego ps. "Wilk" i jego szefa sztabu mjr Teodora Cetysa ps. "Sław". Obaj zostali aresztowani przez NKWD. Pułkownik Krzyżanowski został przewieziony do Wilna i następnie do Moskwy. W październiku 1946 r. trafił do obozu NKWD w Diagilewie koło Riazania. Udało mu się uciec z łagru i wrócić do Polski. 3 lipca 1948 r. został aresztowany przez UB. Zmarł 29 września 1951 roku w szpitalu więzienia mokotowskiego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (11):

Sortuj komentarze:

Panie Marcinie, te twierdzenia są równie efektowne co bezpodstawne. Pomija Pan w swoim rozumowaniu takie podstawowe fakty jak zwycięstwo Reformacji w większości szwajcarskich kantonów oraz jej klęskę na ziemiach polsko-litewskich. Wynikiem jest szwajcarskie umiłowanie porządku oraz ogromna pracowitość, a u nas zjawisko określane jako: Polak-katolik i alkoholik, czy też ogólnie: polnische Wirtschaft. Oczywiście ograniczywszy się do tych trzech czy dwóch słów należy to uznać za ogromną i krzywdzącą przesadę, natomiast naprawdę sporo jest na rzeczy. Itd. itp.

Druga Szwajcaria? Drugi Izrael? Miała być druga Japonia... No i oczywiście w każdej takiej dyskusji prądzej czy później wyskoczy Międzymorze - wariant maksimum od zdroworozsądkowej, zimnokrwistej Finlandii po tradycyjnie prorosyjską Grecję. To ma być polityka realna?

Może Niemcy nas nie zaatakują (jakoś im ten ich pacyfizm nie przeszkodził w wysłaniu wojsk na kilka wojen w ostatnich latach), ale nacjonaliści ukraińscy już wysunęli hasło oddania im Przemyśla itd. Jaką motywację będą mieli np. Anglicy, aby w razie czego się w to wtrącić? Motywację do szybkiego działania miałaby tylko i wyłącznie Rosja, bo skrajny nacjonalizm zachodnioukraiński to wspólny wróg jej i Polski. My jednak tego na ogół nie dostrzegamy, nie rozumiemy i nie wyciągamy żadnych wniosków w myśl zbiorowego instynktu samozachowawczego.

Pan mi być może coś na to odpowie, ale jestem już trochę zmęczony tą dyskusją. Wydaje mi się, że wykazałem w sposób logiczny niecelowość mszczenia się po śmierci na jakimś sowieckim generale itp. zachowań z punktu widzenia dokładnie przemyślanej sytuacji naszego kraju. Jestem przekonany, że grupa ludzi mówiących po polsku, ale myślących w sposób uporządkowany głową, a nie czymś innym przyzna mi słuszność. Jednak jeszcze bardziej obawiam się, że ta grupa jest i będzie w mniejszości.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szwajcaria jest neutralna od Kongresu Wiedeńskiego, od tego czasu rozwija się w spokoju. Można więc uznać, że obecne nagromadzenie kapitału o którym Pan pisze jest rezultatem a nie powodem jej neutralności i wg mnie tylko jeszcze bardziej przemawia za wprowadzeniem czegoś podobnego. Nie wyobrażam sobie aby kraj jakim są dzisiejsze Niemcy był w stanie zaatakować Polskę, tam jest taka ilość pieniędzy na każdym kroku, że nie będzie im się chciało ruszyć z kanapy. Nie wspominając o kompletnie pacyfistycznych nastrojach wśród młodych osób (poznałem osobiście).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest kilka ogromnych różnic między Polską a Szwajcarią, od położenia geograficznego zaczynając, a na ogromnej różnicy dyscypliny społecznej oraz stopniu nagromadzenia kapitału wszelkiego rodzaju kończąc. To trochę tak jak gdyby porównywać Brazylię z Czadem i proponować temu drugiemu rozwiązania prezydenta Lula da Silvy. Zaś co się tyczy komunistycznych przeżytków, to można zaproponować również ostateczną likwidację bezpłatnego, państwowego szkolnictwa średniego i wyższego itd. Tego przecież przed wojną nie było. PRL była niesuwerennym państwem polskim, podobnie jak obecne, ale jej osiągnięcia materialne były naprawdę znaczne. Zaś obecnie co? Kilka nowych gmachów uniwersyteckich, nowe chodniki, docieplenia bloków wielkopłytowych - koniec listy osiągnięć.

Nawet najlepsza zasada pojęta zbyt dosłownie i zastosowana z przesadnym radykalizmem może zostać doszczętnie skompromitowana z punktu widzenia podstaw zdrowego rozsądku. Trzecia droga II Rzplitej była zaś w efekcie końcowym taka, że jako jedyne państwo na wschodzie Europy musieliśmy walczyć jednocześnie z Hitlerem i Stalinem. Jest bowiem w dziejach Polski jeszcze jedna okropna reguła; zdanie się na łaskę szeroko rozumianego Zachodu przy jednoczesnym podtrzymywaniu nieprzejednanej wrogości wobec Rosji kończy się porozumieniem Niemiec z wielkim mocarstwem słowiańskim, wymierzonym w Polskę. Zaś Francuzi i Anglosasi w takiej sytuacji odsuwają się na bok i czekają na dalszy rozwój sytuacji. Czy nie widzimy tego obecnie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest jeszcze trzecia droga, neutralność. Widział to już Piłsudski ze swoją polityką równowagi między Rzeszą a ZSRR. A ja mówię o w ogóle całkowitej neutralności, drugiej Szwajcarii. Dlaczego nie? Czemu opierać się o jakiekolwiek mocarstwa, czy Rosję, czy Unię rozumianą jako państwo federacyjne? Współpraca gospodarcza owszem, ale to co robimy na naszym terytorium to jest nasza sprawa. I tak powinno być zarówno jeśli chodzi o durne pomysły unijne w sprawach obyczajowych, jak i wszelkie naciski Rosji czy kogokolwiek innego. W niczym mi nie przeszkadza, że usuwa się w tym kraju komunistyczne relikty, gdyby jeszcze usunęli je z Sejmu (palcem nie wskaże) i pozostałych instytucji byłoby więcej niż dobrze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Marcinie... Zagadnienie zapewnienia sobie suwerenności jest niezwykle trudne do rozwiązania tak teoretycznie jak w praktyce stosunków międzynarodowych. Zdaniem wielu politologów, dziennikarzy itd. stuprocentowo suwerenne są tylko wielkie mocarstwa posiadające broń atomową. W praktyce jednak również takie państwa muszą się liczyć z wieloma różnymi zobowiązaniami zagranicznymi, których honorowanie jest niezbędne do zachowania ich korzystnej pozycji na światowej szachownicy.

Kraje średniej wielkości, na dodatek niezbyt sprawnie zarządzane w oparciu o słabo przemyślane i niekorzystne dla społeczeństwa prawodawstwo, politycznie mało stabilne, których gospodarka narodowa została poważnie osłabiona i uzależniona od obcego kapitału... Mają tylko dwie drogi wyjścia, których mogą spróbować, aby zwiększyć swoją z natury rzeczy ograniczoną suwerenność, a tym samym poprawić swoją sytuację. Mogą w sposób bardzo ostrożny, powoli, starając się robić przy tym jak najmniej hałasu, powiększać swój margines niezależności w najważniejszych sprawach, z gospodarczo-finansowo-surowcowymi na czele. Druga, skuteczniejsza metoda polega na oparciu się o jakieś wielkie mocarstwo rywalizujące z takim mocarstwem albo blokiem państw, które ograniczają naszą suwerenność w sposób dla nas jednoznacznie niekorzystny. Takie wyjście znalazła Wenezuela, a ostatnio Węgry. Ewolucja pana Orbana od rusofoba i stypendysty Sorosa w kierunku wybitnego i silnego przywódcy narodowego, umiejącego zręcznie zagrać kartą zbliżenia z Rosją, powinna nam dać do myślenia.

Jak długo będziemy dawać sobie narzucać w myśleniu społecznym zgubne przekonanie, że mamy odwiecznych wrogów i tylko jedną, niezmienną grupę przyjaciół, będziemy zmuszeni przyjmować nawet najbardziej niekorzystny dyktat. Tak Niemcy, jak USA i W. Brytania zaczęłyby się z nami o wiele bardziej liczyć, gdyby ich przywódcy musieli się obawiać, że doprowadzeni do ostateczności nawiążemy niebezpieczną dla nich bliską współpracę z Rosją i Białorusią. Demonizowanie dzisiejszej Rosji i przypisywanie jej bliskich powiązań z najczarniejszym okresem dziejów ZSRR w świadomości społecznej uniemożliwia wykonanie jakiegokolwiek szybkiego i odważnego manewru w tych sprawach, zmuszając państwo polskie do przyjmowania nawet najbardziej niekorzystnych warunków naszych zachodnich przyjaciół. Przyjaciół, którzy od czasów Piotra Wielkiego po 17 IX 2009 już wielokrotnie przehandlowali nas pewnemu wielkiemu mocarstwu słowiańskiemu, gdy tylko uznali, że tak będzie dla nich korzystniej i bezpieczniej.

Te nie kończące się ataki na pomniki wdzięczności Armii Radzieckiej, dewastacje albo kompletne zaniedbanie cmentarzy jej żołnierzy jest wybitnie szkodliwe dla nas samych, utrudniając wszelki manewr geopolityczny naszego państwa i pociągając za sobą rosnącą bezbronność wobec najpoważniejszych współczesnych zagrożeń, które nadchodzą z kierunku Europy Zachodniej.

Na dodatek zaś jest to zwyczajna niesprawiedliwość i złamanie nakazów Boga, który zabrania krzywdzić obcego przybysza. Zwykły żołnierz radziecki, nieraz nawet wyższy oficer, szedł na zachód bić wspólnego. śmiertelnego wroga, z dobrą wolą wyzwolenia Polski i innych krajów okupowanych. Jego tragedia polegała na tym, że uwalniając inne narody od brunatnej dżumy nie zdołał odwrócić broni przeciw swym prześladowcom ani osłonić przed nimi tych, którym ratował życie. Nad jego szczątkami i pamiątkami po nim należałoby pochylać się z raczej życzliwymi, nawet jeśli mieszanymi (bo wychowywano go bez Boga, na dzikusa; acz nie w każdym przypadku skutecznie) uczuciami.

Nikt od nas nie oczekuje, abyśmy zaczęli czcić pamięci Sierowa ani Dzierżyńskiego. Natomiast uznajmy wreszcie, że rządy towarzyszy pokroju tego pierwszego i tak były lepsze od wprowadzenia w czyn Planu Nadrzędnego dla Wschodu (Generalplan Oberost); naród polski ograniczony do 10-15 mln niepiśmiennych chłopów pańszczyźnianych, harujących na Syberii na "rasę panów". Itd. itp.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Grzegorzu to wiadome jest, że w obrębie UE już dawno nie jesteśmy suwerennym krajem. Jednak względem Rosji jak najbardziej jesteśmy i nie rozumiem prób wtrącania się. Niech premier Tusk wystąpi w telewizji i powie, że nie zyczy sobie usuwania jakiegoś pomnika na terenie Moskwy, ciekawi mnie reakcja W.Putina na taki apel...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widzę już, że kogoś przypominanie smutnej prawdy naprawdę uraziło. Byłoby lepiej, gdyby raziła go smutna rzeczywistość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"jawna kpina z naszej suwerenności i wolności" Czy aby? Najpierw musiałaby istnieć ta rzekoma wolność i suwerenność. Czy np. istnieje wolność usuwania z nazw ulic w naszym pięknym kraju Jankesa FDR, który sprzedał nas Stalinowi? A może mamy wolność określania jakie gałęzi przemysłu, na jaką skalę i w jaki sposób będziemy tu rozwijać? Suwerenny jest kraj, który drży czy komisarze nie zamkną mu kopalni i elektrowni albo czy nie wprowadzą zakazu wydobycia gazu ze złóż łupkowych?

O czym przedmówca w ogóle się wypowiada? O jakiejś krainie ze snów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i niech zabierają. Żałosne próby ingerowania w suwerenne decyzje innego kraju na jego własnym terytorium ;/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziwni ci Rosjanie przestępców traktują jak bohaterów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.