Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

11829 miejsce

Rosół z pomyjami, czyli specjalność domu: zupa à la carte

Figle i harce chodzą mu po głowie, niczym konik po szachownicy, dwoił się i troił między laptopem i kuchnią. W drodze do naprawy, kulas lewy i giczoł prawy, pokuśtykaliśmy by ukręcić francuskie kluski lane na rosole.

Zazwyczaj gdy potrzebuję pociechy, mój chochlik, przyjaciel, na którego mogę liczyć, Aprilix ma zawsze dla mnie czas i jakąś psotę. Czasem mieszka w moim „lapie“ a czasem w toaletce, często bywa w kuchni. Właściwie nigdy nie wiem gdzie i kiedy wykręci mi jakiegoś psikusa, bo Aprilix jest urodzonym psotnikiem, tylko figle i harce chodzą mu po głowie.

W drodze do naprawy: kulas lewy i giczoł prawy ;) / Fot. Fot. B. Romer KukulskaTak się składa, że „załatwiłam“ sobie dwa kulasy za jednym zamachem. Lewe kolano mam usztywnione opaską, w szynach zamknięty niczym w pancerzu prawy staw skokowy. Krótko mówiąc, chwilowo moje giczały nie są do chodzenia lecz do siedzenia. Dolce far niente, wydawać by się mogło: słodkie nieróbstwo.

Gdy w sobotę z moim chochlikiem zabawialiśmy się klawiaturą i ekranem, z kuchni dochodziły podejrzane szmery i dźwięki. To Aprilix niczym konik po szachownicy dwoił się i troił między laptopem i kuchnią.

Pan i Władca z progeniturą, wkroczyli do kuchni dziarsko zakasując rękawy (obaj pamiętali dzieło Aprilixa i jego działanie - Tira-mi-su czytaj tu). Podział prac nastąpił szybko, logistyka obiadowa nabrała poważnego wymiaru.

Sterowany niczym łódź żaglowa PiW (czyt. Pan i Władca) gotował dumnie gar rosołu oraz podjął się obrania ziemniaków. Młody tymczasem smażył kotlety. Otwieracz do konserw tajemniczo zniknął, więc modra kapustka ujrzała światło dzienne tylko dzięki szwajcarskiemu scyzorykowi, który także umożliwił rozlanie w kielichy „czerwonej cieczy“ do popijania tej uczty. Z kuchni usłyszałam głośne szepty:

- Czasem żal mi jak widzę gdy ona znęca się tak nad biednym laptopem, stale wali w klawiaturę, jakby ją co opętało. Laptop już wyje, promieniuje gorącem, a ona rozgrzewa go nadal bez litości. Ach, te kobiety, nie znają umiaru.

Oj. Aprilixie, plotkujesz - pomyślałam zagniewana lekko i pokuśtykałam by ukręcić francuskie kluski lane na rosole. Wkrótce obiad był gotów.

Ochy i achy nad pysznym obiadem słychać było chyba aż w miasteczku. Przepadam za jedzeniem, które ugotowano specjalnie dla mnie. Panom zdecydowanie poprawił się humor,
gdy niczym kondensator weszli w stan błogiego nasycenia. Po obiedzie, z pomocą sprytnego Aprilixa w mig posprzątano ze stołu.

Moja ciekawość jednak wzięła górę, więc pokuśtykałam do kuchni by rzucić pańskim okiem na moje królestwo. Panowie uwijali się, spłukując talerze przed włożeniem do zmywarki. Niestety, żaden z nich nie zauważył, że Aprilix wstawił na sam spód garnek z przepysznym rosłem i kluseczkami cienkimi jak sznurek.

Och! Wrzasnął Aprilx. A TO HECA! - na jutro jest specjalność domu, czyli zupa à la carte: rosół z pomyjami, a do kotletów obierzyny w sosie własnym - rechotał zachwycony. Sprawa obierzyn się wyjaśniła. Zazwyczaj paczka kartofli starcza nam na dwa do trzech razy, a dziś obrała się cała, na jeden obiad i wcale nie było więcej na półmisku, bo... Panowie Technokraci obierali ziemniaki w sześcian, czasem w piramidę, albo inną bryłę geometryczną.

Natomiast z popołudniowego dyktanda oni okazali się omal doskonali. Wszyscy mają celujący wynik, którym jest sernik „dyktowany“ (czyt. pod dyktando Aprilixa).
Pychota! Vivat Aprilix, Wielki i Wspaniały, który szepnął mi w ucho:
- Niech tłuką łamią, pomyje do rosołu wlewają, te ziemniaki nawet w choinkę obierają, byle by odciążyli nieco, tego jedynego i niestety uszkodzonego robota kuchennego (czyt. Panią Domu = PD).

Aprilixie zjawiasz się niezawodnie, gdy mi smutno i źle, gdy trapią mnie troski lub przygniatają kłopoty, gdy mi coś dolega i jestem bezradna. Psoć i figluj, bo uśmiech uzdrawia!

Przypomniał mi się artykuł (nieodżałowanej) Grażyny Kosmy "Gipsik przekleństwo czy odsapka" czytaj tutaj.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Dawny czytałem tekst pisany w takim stylu. Humorystyczny i bogaty w słówka różne - charakterystyczne dla różnych nacji, warstw społecznych i czasów. Swojsko, lekko i bez nutki pretensji do kogoś o coś...
Brak mi słów.
Pozdrawiam...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 29.11.2009 13:35

Dobry humor to grunt. Pięknie napisane. Serdeczności na bolące nogi zostawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, Drogi Wojtku, to jeszcze potrwa ! . Niech ma, biedota troche zajęcia chociaż tym stukaniem w klawiaturę. Wariuje kuśtykajac o w tym areszcie domowym, a musi tak do świąt. Właściwie nie rozumiem jej zniecierpliwienia, ja zawsze mieszkam tylko w płaskim pudełku, i dobrze mi z tym. ;)) wątpię, by nie wyrwała się jednak na zakupy prezentów ! Pozdro.Aprilix.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Basiu, masz zelazne nerwy i ogromna odwage !!!! Oddac kuchnie Twoim mezczyznom i jeszcze zjesc spokojnie to co zrobili..hmmm.Zaiste, niezbadana jest natura kobiet...A nogi czas naprawic !!!! Dosyc leniuchowania !!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witam. Rozbawiam jak potrafię tę moja Władczynię Magicznej skrzynki- czyli mojej jaskini. Oprócz psot , postanowilem zrobić dobry uczynek....: wpadam do skrzynek mailowych w róznych stronach swiata. Zbieram wieści , co i gdzie w trawie piszczy, o czym wróble na dachu ćwierkaja, no i co się gdze dzieje. Chlernie nudno tak siedzieć w czterech ścianach jak w więzienu. Zdradze jednak wielka tajemnice , tylko nikomu prosze nie mowić : jak każda kobiet skreca się z ciekawości . . No to wracam do niej, bo wpadnie w panike , ze zniknąłem i nie daję znaku zycia. Jeszcze co pofiglowac moze sie uda z samego ranka? . wystarczy jak sobie poszaleje w jej skrzynce adresowej, albo w Wordzie . To dopiero frajda jak coś schowam, albo do kosza wrzucę, iapotem kopanie w nim jest przekomiczne.Ciao. pozdrówka dla czytjących, Aprilix Basiek

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 24.11.2009 19:53

Rewelacyjny artykuł Basieńko!!!Można tylko pozazdrościć Ci poczucia humoru ,pomimo takiej kontuzji.Mężczyzni niech gotują jak tylko mają ochotę a Ty odpoczywaj i się wcale nie przejmuj jak sobie radzą-najwaniejsze,że obiad podają :)Wracaj szybko do zdrowia:):):)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No, no, w tak niekomfortowej sytuacji, a humor dopisuje! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

-> Tak Pani Jadwigo, ten rosół i PD-URD, już zostaną powiedzonkami rodzinnym.
-> Jacku, swoją drogą Ty dawno nic nie popełniłeś większego.

Wszystkim Dziękuję za ciepłe słowa. Śnieg jeszcze nie dopisał, więc mnie ze złości nie skęca, jak na razie. ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny tekst! 5 z plusem za humor:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

5*. Fajne :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.