Facebook Google+ Twitter

Rostowski: Ja bym stosował szybciej ostre sankcje

Minister finansów rządu Donalda Tuska komentuje w radiowym "Kontrwywiadzie" RMF rewelacje Pawła Piskorskiego i ocenia wiarygodność całej historii. Jacek Rostowski wypowiada się na temat spotu za 7 mln złotych i o sankcjach wobec Rosji.

 / Fot. /Polskapresse/Zdjęcia/Fotoserwis/Warszawa_WA/02Zbiorcze_WA/WA_2007-2012/2011/12/15Kto jak kto, ale Jacek Rostowski może uchodzić za człowieka, który o pieniądzach wie wszystko. Niestety, sensacyjna historia, która od kilku dni absorbuje uwagę obywateli nie jest ministrowi finansów znana. Oczywiście, mowa o tajemniczym sponsorowaniu polskiej polityki przez niemiecką partię polityczną. Paweł Piskorski (Europa Plus) przy okazji wydania swojej książki rozpętał burzę medialną, w której przedstawiono premiera Donalda Tuska i jego dawny Kongres Liberalno-Demokratyczny jako zależnych od kasy niemieckiej CDU (Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna, niem. Christlich Demokratische Union Deutschlands).

Pieniądze po niemiecku

Jacek Rostowski twierdzi, że sprawa jest dla niego nieznana, ale sugeruje oczywisty kierunek poszukiwań odpowiedzi na nasuwające się pytania: "Dziwne dla mnie jest, że przypomniał sobie [Paweł Piskorski - przyp. aut.] o tym dopiero po 20 latach i tuż przed wyborami." Uważa, że jest nie do pomyślenia, aby skrywać takie informacje przez lata. Tyle tylko, że nie potwierdzono dotąd w dostatecznym stopniu wiarygodności odkryć jakie przedstawił Piskorski. Rozmówca Konrada Piaseckiego nie wydaje się przekonany, choć w 5 procentach: "Dla mnie pomysł, że poważni politycy CDU przyjeżdżali z siatkami pieniędzy jest kompletnie absurdalna."

Zainteresowanym w dyskretnym wniesieniu swojego udziału do polskiej polityki był Helmut Kohl, który przez długie lata szefował CDU. Kiedy ustępował ze stanowiska był oskarżany za niejasne machinacje finansowe przy kasie swojej partii. Obecnie jest to punktem odniesienia dla wniosków jakie wyciągane są na forum publicznym. Jacek Rostowski wskazuje też na rodzimych polityków, którzy mogą mieć lub mają podobne doświadczenia: "Ja tutaj nie mówię ani że to miało miejsce, ani że to by w jakikolwiek sposób uzasadniało coś takiego, ale należałoby przypomnieć partii Jarosława Kaczyńskiego oczywiście skandaliczną sprawę Telegrafu i sprawę pożyczki sowieckiej w czasach Leszka Millera..." Zauważa przy tym, że w dzisiejszych czasach życie polityczne wytworzyło pewien system warunków, które nie pozwalają na taką swobodę w działaniu rządzących jak kiedyś.

Pieniądze po polsku

Gościa radiowego Kontrwywiadu nie niepokoją wysokie wydatki rządu, jak w przypadku słynnego spotu reklamowego za 7 milionów złotych. Takie są realia: "Sam spot był zupełnie w normach - siedemset kilkadziesiąt tysięcy złotych - reszta to są koszty emisji. Proszę pamiętać - myślę, że musimy to jasno powiedzieć - to jest wymóg Unii Europejskiej, aby środki unijne były promowane." Poza tym, nie zgadza się, że obecnie jesteśmy zmuszani doświadczać jakiejś nowości w mechanizmach wydatkowania pieniędzy polskich podatników: "Te kwoty, które są wydawane teraz, są co roku wydawane w podobnych kwotach. To co jest inne teraz, jest że to idzie na spoty niż na inne formy promocji, które - ja uważam - są mniej skuteczne." Cóż, atmosfera jaka zaistniała za sprawą sensacji Pawła Piskorskiego sprzyja spekulacjom. Dopóki mówi się czy wykłóca o polskie pieniądze to niby nic nie dziwi. Gdyby jednak do rozmów zaczęli włączać się jacyś zagraniczni donatorzy ze swoimi roszczeniami na zasadach bardziej otwartych i jasnych żądań oraz roszczeń, byłoby to jedną z wielu dezinformacji składających się na niezwyczajny ciężar gatunkowy niejasności.

Pieniądze po rosyjsku


Reprezentant PO raczej nie chce pobłażać Rosji i czym prędzej ukróciłby politykę ekspansji tego kraju. Stara się w tym o zachowanie dalekowzroczności: "Ja bym stosował szybciej ostre sankcje. Bo myślę, że wtedy byłoby większe prawdopodobieństwo, iż na końcu nie będą musiały być takie ostre." Sankcje w swoim obecnym wymiarze są w jego opinii zbyt łagodne. Gdyby to od niego zależało, restrykcje dotyczyłyby już od dawna całego rosyjskiego sektora gospodarki i obronności, "bo wygląda na to, ze Władimir Putin nie ma żadnego zamiaru się zatrzymać." Tylko takie przeciwdziałanie jest skuteczne wobec zauważalnego rozwoju wypadków.


źródło: RMF24

(Paweł Jankowski)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.