Facebook Google+ Twitter

Rostowski: Pan minister Sienkiewicz tutaj bardzo mi zaimponował

W radiowym "Kontrwywiadzie" RMF24 gościł Jacek Rostowski. Zabiegi wokół jego osoby jako ministra finansów, to jeden z aspektów skandalu jaki wyniknął z chwilą ujawnienia podsłuchanych rozmów Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki.

 / Fot. Wojciech Barczyński/PolskapressePrzeżywający obecnie dni ponurej sławy medialnej Jacek Rostowski nie czuje się ofiarą knowań ani Marka Belki, ani Bartłomieja Sienkiewicza. Kwestia pozbycia się go z zajmowanego onegdaj stołka ministra finansów też jakoby była bardziej pobożnym życzeniem zainteresowanych: "W zasadzie ani jedna ani druga strona tego domniemanego, hipotetycznego dealu nie była możliwa. Nie było możliwe, to znaczy nie było potrzeby doprowadzenia do mojej dymisji. Właśnie w lipcu - nie wiem,czy przed tą rozmową, bo dokładnej daty tej rozmowy nie znam, czy po - powiedziałem panu premierowi, że definitywnie będę chciał odejść podczas rekonstrukcji." Polityk Platformy Obywatelskiej wskazuje też na pewną sprzeczność w chronologii jaką przedstawiano podczas rozmów na jego temat: "Na pewno nie jest tak, że ten deal, w listopadzie ubiegłego roku się skonsumował." Zaznacza, że Belka i Sienkiewicz nie doprowadzili do jego odejścia, a sam premier nalegał aby pozostał na stanowisku.

Były minister finansów nie podejrzewał, że wokół jego osoby toczą się jakiekolwiek gry towarzysko-polityczne: "Ja mogę tylko powiedzieć, że żyłem w przeświadczeniu, iż z prezesem Belką mam świetne stosunki." Zapytany zatem o emocje i uczucia jakie nim poruszyły, odpowiada z dyplomatycznym taktem jakiego można się zawsze po nim spodziewać: "Na pewno nie umiem być obiektywny na temat tych dwóch panów."

W mediach zaistniało określenie "deal" dla zilustrowania wybranego fragmentu nagrań z podsłuchanej rozmowy Marka Belki i Bartłomieja Sienkiewicza, gdzie uzgadnia się zastąpienie Rostowskiego innym ministrem finansów, bardziej spolegliwym wobec zamierzeń interlokutorów. Rozmówca Konrada Piaseckiego stara się ukazać dwie strony tego medalu: "Co jest ważne w tej sprawie i myślę kluczowe - że, jedna część tego hipotetycznego dealu była zupełnie absurdalna, bo ja właśnie w tym czasie chciałem odejść. A druga część tego hipotetycznego dealu była nie do przeprowadzenia, dlatego że ustawa, która - i to bardzo dobrze - ma być pod obradami Rady Ministrów, pozwala na zakup skarbowych papierów wartościowych przez Narodowy Bank Polski, ale tylko i wyłącznie w warunkach kryzysu systemu finansowego. I taki jest zresztą wymóg traktatów unijnych, i jest to monitorowane przez Europejski Bank Centralny. Czyli nie było żadnej, ale - chcę to podkreślić - żadnej możliwości, aby użyć zapisów tego rodzaju dla wspierania ambicji politycznych, czy celów politycznych rządu, czy partii rządzącej." Czemu może posłużyć w dalszej konsekwencji spekulacja myślowa, którą poddano ogniom krytyki, wyjaśnia Jacek Rostowski jednym zdaniem: "Do dofinansowania deficytu w sytuacji, w której nie ma kryzysu systemu finansowego i bankowego." Podkreśla przy tym, że nie ma w tym próby utworzenia wewnętrznej konstrukcji, mechanizmu dla ratowania PO w obliczu następnych wyborów.

Jeżeli ktoś spodziewał się, że Jacek Rostowski nie pozostawi suchej nitki na Bartłomieju Sienkiewiczu, to może poczuć się zawiedziony. Były minister finansów wyraża się o szefie MSW bez słów otwartej krytyki: "Muszę powiedzieć, że jestem pod dużym pozytywnym wrażeniem tego co powiedział, że ma to zadanie, żeby złapać sprawców tego skandalicznego podsłuchiwania przez wiele lat czołowych polityków partii rządzącej i, że potem z polityki odchodzi" - Jacek Rostowski zdobywa się nawet na niejakie uznanie: "Chcę powiedzieć, że pan minister Sienkiewicz tutaj bardzo mi zaimponował."

źródło: RMF24

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.