Facebook Google+ Twitter

Rostowski z Balcerowiczem: kłótnia i fundamentalny spór

Kiedyś żyli w wielkiej przyjaźni jak bliźniacy, czy koledzy w boiska. Uśmiechnięci i radośni - Balcerowicz i Rostowski. Byli wspólnego zdania i mieli zgodne teorie ekonomiczne i gospodarcze. Dawno to minęło. Teraz dzieli ich przepaść.

 / Fot. WikipediaPełna zgodność, szerokie uśmiechy i bliskie kontakty. Tak. Zdarzało się to kiedyś. Szanowali się i cenili, wymieniali poglądy o sytuacji w Polsce i polskiej gospodarce. Prezentowali wspólne opinie i oceny, co do prognoz i sposobu reformowania kraju. Tak, tak. Były to czasy późnej młodości obu panów - najpierw w Wielkiej Brytanii, potem z początków przemian społeczno-gospodarczych i politycznych w Polsce, po 1989 roku. Wtedy Balcerowicz - wielki i sławny - szpanował w mediach nie tylko polskich, jako ceniony reformator, ekonomista (choć nim nie jest), minister finansów i wicepremier…

Kiedy Jacek Rostowski - urodzony, wychowany i wykształcony w Londynie - przyjechał do Polski i zajął się w rządzie Donalda Tuska finansami państwa, stara zażyła i gorąca przyjaźń z Leszkiem Balcerowiczem, zaczęła stygnąć. Definitywnie wyschła i pękła jak bombka mydlana, po bezprzykładnym sporze na tle teorii i faktów, co do kierunków uprawiania polityki finansowej przez Jacka Rostowskiego, w roli ministra finansów. Balcerowicz – gość ministra w jego gabinecie - pewnego dnia podczas wymiany zdań, nie wytrzymał. Struna rozmowy napięła się tak bardzo, że pękła. W pewnej chwili wyskoczył z gabinetu, z czapką i rozbitymi okularami, w ręku.

Kryzys wiarygodności państwa

Do kłótni obu panów doszło też w Poranku Radia TOK FM. Nie jest to kłótnia dżentelmenów, ale fundamentalny spór, jak wydawać pieniądze podatników - mówił o konflikcie Jacka Rostowskiego i Leszka Balcerowicza, Andrzej Talaga. Znani publicyści mówili w Poranku Radia TOK FM, o kolejnej odsłonie istotnego i gorącego sporu w sprawie OFE. Według Marcina Piaseckiego - OFE i spór wokół nich - to kryzys wiarygodności polskiego państwa – czytamy w gazeta.pl. Jak powiedział - lata temu państwo coś obiecało, teraz pojawia się pytanie, co z tymi pieniędzmi będzie.

Jan Wróbel, prowadzący wydania audycji "Poranek Radia Tok FM", rozpoczynając spotkanie z publicystami, powiedział, że Polska czytająca gazety, "ma prawo żyć, drugą rundą pojedynku gigantów: Jacka Rostowskiego i Leszka Balcerowicza". Odniósł się w ten sposób do trwającego od dawna konfliktu, między Leszkiem Balcerowiczem a Jackiem Rostowskim. "Ostatni spór to spór o OFE, ale w istocie chodzi o filozofię rządzenia" - mówił redaktor Wróbel.

W Poranku Radia TOK FM, wicepremier Jacek Rostowski stwierdził, że za porażkę reformy systemu emerytalnego, w Polsce, w dużej mierze odpowiada Balcerowicz. I dodał, że "powinien on przyznać się do błędu". Były wicepremier był gościem Radia TOK FM w poniedziałek, 14 kwietnia, kiedy krytykował rząd – jak to ujął - "za niekonsekwencję i wprowadzanie obywateli w błąd".

"Kłótnia dżentelmenów to fundamentalny spór"

"To spór wyrazistych osobowości" - podkreślił Andrzej Talaga, zastępca redaktora naczelnego w "Rzeczpospolitej". "Nie jest to kłótnia dżentelmenów, którzy mają nieco inne spojrzenie na świat, ale fundamentalny spór, jak wydawać pieniądze podatników" – powiedział. Tłumaczył, że Leszek Balcerowicz chce ograniczyć rolę państwa i pozwolić obywatelom kontrolować pieniądze przekazane do budżetu. Ale Jacek Rostowski reprezentuje interes państwa, któremu zależy nie tyle na dowolnym, co swobodnym wydawaniu środków publicznych tak, aby "wykonać założone zadania".

Redaktor Marcin Piasecki z "Dziennika Gazety Prawnej" dodał, że spór obu osobowości dotyczy "wiarygodności państwa". Mówił, że "lata temu państwo coś obiecało, teraz pojawia się znak zapytania, co z tymi pieniędzmi będzie". W jego opinii zmniejszenie składki przekazywanej do OFE, rozpoczęło "wielki kryzys wiarygodności" i poddało w wątpliwość – jak zauważył - "wszelkie obietnice rządu".

"Państwo kładzie łapę na naszych pieniądzach"

Andrzej Talaga przyznał, że w tym sporze stoi, podobnie jak Renata Kim z "Newsweeka", po stronie Leszka Balcerowicza. Kilkanaście lat temu, kiedy wchodziły w życie OFE, "wszystkich zapewniano, że jest to szalenie dla nas korzystne, bo odłożone pieniądze kiedyś do nas wrócą". "Teraz dowiadujemy się, że państwo chce się nimi zająć, żeby były efektywniejsze" - powiedziała publicystka "Newsweeka". Jak wskazała, "to jest po prostu skok na kasę". "Powinniśmy głośno krzyczeć, że nie zgadzamy się, żeby państwo kładło łapę na naszych pieniądzach".

Marcin Piasecki z pisma "Dziennik Gazeta Prawna" ripostował, że sprawa OFE nie jest taka prosta. Jego zdaniem, status środków zgromadzonych w funduszach emerytalnych nie jest aż tak oczywisty. Jak mówił, "istnieje wyrok Sądu Najwyższego, który orzekł, że "pieniądze w OFE wcale nie są naszymi pieniędzmi, że są to środki publiczne – tłumaczył redaktor. Andrzej Talaga przekonywał jednak przeciwnie, że jeśli pieniądze "deponowane są na indywidualnych kontach", to należą do ubezpieczonych i podatników, nawet jeżeli formalnie są środkami publicznymi.

Zastępca naczelnego "Rzeczpospolitej", Talaga przypomniał, że systemy ubezpieczeń podatników podobne do OFE, znacznie wcześniej niż u nas wprowadzano w innych krajach. Prekursorem w tym dziele było Chile, gdzie system ten wprowadzono 32 lata temu. Kiedy przyszło do pierwszych wypłat emerytur, okazało się, że państwo musi wziąć pieniądze z budżetu i dołożyć, żeby ludzie mogli na swojej emeryturze przeżyć - wyjaśniał. "Kto wie, czy w Polsce nie okaże się to samo"? - dodał. Według niego, to punkt dla Rostowskiego, który chce przesunąć środki z OFE do ZUS. "Co za różnica, gdzie są te pieniądze, skoro państwo i tak je wypłaci" - stwierdził Andrzej Talaga.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fajni są ci dżentelmeni... Balcerowicz, to wielki ekonomista i finansista jest, tylko że nie chce przyznać się do błędu w sprawie OFE - biadolił drugi najlepszy finansista w TOK FM, Jacek Rostowski. Tak jak gdyby OFE było największą pomyłką (?) Balcerowicza.
Oni "sprzeczają" się w takiej konwencji ze sobą, jak gdyby rzecz dotyczyła pogody jaka była dokładnie rok temu... Nic to, że kilka milionów Polaków zrobili w jajo... Przecież nie robi błędów ten, kto nic nie robi... Trzeba mieć nieziemski tupet. Najgorsze jest to, że obaj panowie mają swoich zwolenników wśród komentatorów życia politycznego, którzy naprawdę wierzą w ich fachowość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.