Facebook Google+ Twitter

"Rosyjskie konfitury" trochę niesmaczne

Premiera "Rosyjskich konfitur" Ludmiły Ulickiej w reżyserii Krystyny Jandy miała odbyć się w kwietniu ubiegłego roku. Pamiętna katastrofa pod Smoleńskiem spowodowała jej przesunięcie aż do 7 marca 2011 roku.

Agnieszka Krukówna, Sonia Bohosiewicz, Krystyna Janda i Agnieszka Mandat w scenie z "Rosyjskich konfitur". / Fot. materiały prasowe TVPBohaterowie tej sztuki to członkowie rodziny inteligenckiej, z tradycjami sięgającymi XIV wieku. Byli w niej między innymi wybitni genetycy o poglądach, którzy zwalczali swoich konkurentów, pisząc na nich donosy do odpowiednich czynników. Ale o tym nie wspomina się chętnie w czasie rodzinnych rozmów. Po opuszczeniu Moskwy (stołeczne mieszkanie wynajmują obcokrajowcowi) mieszkają teraz niemal wszyscy na podstołecznej daczy, która rozpada się, jak świat, do którego przywykli. Profesor matematyki, docent - tłumaczka książek swojej synowej, trzy córki, z których żadna nie nie pracuje, niespełniony muzyk, któremu w procesie twórczym przeszkadzają ciągłe braki w dostawie prądu, nie zauważają, że rzeczywistość wokół nich ulega radykalnej zmianie, okoliczni lokatorzy pozbywają się swoich domostw, bo w tym miejscu ma przebiegać kolejna linia metra.

Niektórzy z nich, jak Jelena grana przez Sonię Bohosiewicz, też chcieliby zmienić swoje życie, ale póki co odrzucają oferowane im posady. Niemoc w tej rodzinie jest wszechogarniająca, zwłaszcza wśród młodego pokolenia. Paradoksalnie na radykalne kroki zdecyduje się nastraszy członek familii, Andriej Iwanowicz Lepiechin, kreowany przez Ignacego Gogolewskiego, prezentującego, jak zawsze wspaniały poziom sztuki aktorskiej. Chyba tylko on zdołał oddać czechowowskiego ducha, o którym wspomina sama autorka, mówiąc o swojej sztuce, przywołując autora "Wiśniowego sadu" i "Trzech sióstr" w wypowiedzi starego profesora. Portret Czechowa wisi na poczesnym miejscu w "salonie" daczy i stanowi dobro zabierane z domu przez Natalię Iwanowną (w tej roli Krystyna Janda).Krystyna Janda, reżyserka i wykonawczyni jednej z głównych ról w spektaklu. / Fot. materiały prasowe TVP

Niestety, w moim przekonaniu, "Rosyjskie konfitury" Ulickiej, a przynajmniej ich telewizyjna wersja, tak się mają do sztuk Antoniego Czechowa, jak wiadomy teledysk Dody do klipów Lady Gagi. Prawdziwy dramat jego bohaterów rozgrywa się w warstwie psychologicznej, są uwarunkowane cechami charakterów i osobowości poszczególnych postaci, a nie zewnętrznymi okolicznościami. U Czechowa postacie mówią do siebie, ale się nie porozumiewają, każdy z nich jest zasklepiony w swoim odrębnym świecie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Karolina Majewska
  • Karolina Majewska
  • 11.03.2011 11:26

Rzeczywiście, sztuka nieco rozczarowuje. Mam wrażenie, że grana była zbyt neurastycznie. Aktorzy za wszelką cenę chcieli dorównać Krystynie Jandzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Śliwowska
  • Anna Śliwowska
  • 09.03.2011 10:15

polecam świetną książkę o Rosji - "Klępy śpią" Piotra Kołodziejczaka. To opowieść obyczajowa o młodym mężczyźnie, który wyjeżdża na studia do Rosji. Tam poznaje kulturę, obyczajowość i klimat tego niezwykłego kraju. Swoją drogą, jak zajrzałam do biografii pisarza, to on był właśnie kilka lat w Rosji. To dowód, że dobre książki rodzą się z prawdziwego doświadczenia. To, co wymyślone, nigdy nie jest przekonujące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.