Facebook Google+ Twitter

Rosyjskie okręty podwodne znów bardziej anonimowe

Rosyjska marynarka wojenna zdecydowała się utrudnić identyfikację swoich okrętów podwodnych. Sztabowcy zatwierdzili decyzję już w marcu. Niezależni eksperci zauważają z przekąsem, że generują jedynie dodatkowe koszty związane z malowaniem.

Utrudnienie rozpoznania jednostki pływającej jaką jest rosyjska łódź podwodna poprzez zaniechanie widocznych oznaczeń numerycznych i emblematów herbowych, to niewielka poprawa bezpieczeństwa. Jednakże w jakimś stopniu utrudnia identyfikację okrętu. Zniknie symbolika odwołująca się do miast, np. "Wierchoturie", "Jarosław", "Jekaterynburg", "Podolsk." Jeszcze ważniejszą oznaką przynależności było godło na czerwonym tle umieszczane na frontonie kiosku. Tam też znajdował się numer taktyczny, np. "Kursk", który zatonął w 2000r. z całą załogą pływał pod numerem K-141. Odrębny numer burtowy stanowiły 3 białe cyfry zmieniane co dwa lata.

"Głównym zadaniem łodzi podwodnej w stanie gotowości bojowej jest pozostać ukrytym (...) numery burtowe i herby, to elementy demaskujące" - powiedział dla dziennika "Izwiestia" wysoko postawiony Kiosk okrętu podwodnego K-550 "Aleksander Newski" typu Borei przed wodowaniem. Rosyjski podwodniak nie będzie już pajączkował na wodach i oceanach takim "graffiti". wikipedia/CC3.0 / Fot. Alexey Kudenkoprzedstawiciel dowództwa marynarki wojennej. Co ciekawe, numery taktyczne są traktowane jako właściwe poufnej dokumentacji, chociaż są znakomicie widoczne i znane. W latach 80-tych Rosjanie nie stosowali jakichkolwiek oznaczeń. Obecnie powrócono do tej praktyki. Wskazuje się przy tym na flotę USA, która postępuje podobnie nie wyróżniając w żaden sposób swoich okrętów podwodnych.

Specjaliści nie upatrują większej korzyści w przemianie podwodnej floty na bardziej anonimową poprzez zdejmowanie znaków. O wiele bardziej charakterystyczne dla tropiącego są takie cechy jak sygnał akustyczny, anomalie magnetyczne i inne, które składają się na niepowtarzalny wzorzec danego okrętu. Każdy z nich jest jedyny w swoim rodzaju, niczym kod DNA.

Niezależny ekspert w sprawach wojskowych, Dymitrij Boltjenkow uważa, że jedyną odczuwalną zmianą będą odpowiednie przychody i rozchody w księgach i kosztorysach wiążących się z tym robót. Zauważa, mimo tego: "W przeciwieństwie do floty sowieckiej (floty dawnego ZSRR - przyp. aut.) w rosyjskiej marynarce wojennej nie ma tak wiele okrętów podwodnych." Potwierdza, że podwodna flota Federacji Rosyjskiej już dawno została rozpoznana w najdrobniejszych szczegółach i wróg nie ma najmniejszych trudności z identyfikacją na wodnym polu walki.

Okręt typu Typhoon na wodach arktycznych - uzupełnianie zapasów; 1986 wikipedia/public domain / Fot. Edward L. Cooper Rosyjska flota dysponuje obecnie około 70 okrętami podwodnymi wszystkich klas i typów. Państwowy program uzbrojenia zakłada, że do 2020r. liczba zwiększy się nawet o połowę. Jak zapowiadał na początku marca minister obrony FR, Siergiej Szojgu: "Flota musi otrzymać osiem podwodnych okrętów rakietowych, szesnaście wielofunkcyjnych okrętów podwodnych(...)" o czym donosił portal Arcana. Warto dodać, że Centralne Biuro Techniki Morskiej "Rubin" poinformowało oficjalnie o zapoczątkowaniu prac nad jednostkami piątej generacji. Seryjna produkcja ma rozpocząć się po roku 2030.

article by Paweł Jankowski

utwór udostępniany na licencji CC3.0

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.