Facebook Google+ Twitter

Rower i kara. Zesłanie na jezdnię

Od kilku dni obowiązuje nowy taryfikator mandatów za wykroczenia w ruchu drogowym. Może w sumie to nic szczególnego. Jest jednak jedna podwyżka, która jakby charakteryzuje nastawienie ustawodawcy do całego katalogu spraw.

Pieszy i rower. Symbioza? / Fot. Cezary KrysztofiakPodwyższono mandat za jazdę rowerem po chodniku z 50 do 100 złotych. Oznacza to intencję bardziej zdecydowanego wyeliminowania ruchu rowerów z chodnika i zepchniecie ich na jezdnię. Wydawać by się mogło, że popularyzacja ekologicznego i zdrowego środka transportu jakim jest rower wymaga raczej działania w kierunku maksymalnego zachęcenia do korzystania z niego zamiast samochodu. Nie zaś utrudniania jazdy i eskalacji karania.

Prawa jednak przestrzegać trzeba. Zakorkujmy zatem rowerami do końca ulice naszych miast może wtedy ktoś dostrzeże problem. Prawo o Ruchu Drogowym Art. 33. nakazuje wyraźnie:
1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. 1a. W razie braku drogi dla rowerów lub drogi dla rowerów i pieszych kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z pobocza, z zastrzeżeniem art. 16 ust. 5, a jeżeli nie jest to możliwe - z jezdni.Przez jezdnie tak jak pieszy. / Fot. Cezary Krysztofiak

Jest podstawa do karania. Czy jednak bezpieczeństwo na jezdniach będzie dla rowerzysty większe jak na chodniku? Czy naprawdę jazda rowerem po chodniku stwarza tak ogromne zagrożenie?
W całym cywilizowanym świecie sprzyja się rowerzystom. Buduje ścieżki rowerowe. Wyznacza drogi rowerowe tam gdzie ich osobna budowa jest niemożliwa. Rowerzysta nie jest intruzem. Muszą na niego uważać wszyscy zmotoryzowani. W Polsce podnosi się wysokość mandatów.

Czy intencją ustawodawcy są setki tysięcy rowerów jadących ulicami pomiędzy samochodami z prędkością od 5 do 15 km/h tarasujących skutecznie na przykład Wisłostradę,Trasę Łazienkowską czy inne ważne ciągi komunikacyjne wielkich polskich miast.

Miliony rowerzystów, nie znających przepisów ruchu drogowego, kręcących się pomiędzy samochodami, nie zwieszą bezpieczeństwa na ulicach naszych miast. W Polsce osoba pełnoletnia może kierować rowerem bez dokumentu uprawniającego do uczestnictwa w ruchu drogowym, czyli w wielu przypadkach bez znajomości zasad poruszania się po drogach publicznych.

Niespodziewany koniec drogi. / Fot. Cezary KrysztofiakUstawodawca widocznie nie widzi praktyki, która wykazuje raczej duży ruch rowerów na chodnikach. Poza młodzieżą rowerami porusza się coraz więcej ludzi dojrzałych i starszych.(Rower w Polsce - raport) Sezon w zasadzie trwa cały rok.

Bardzo dużo ścieżek rowerowych, tych starych i nowo budowanych to zazwyczaj wydzielona część chodnika. Sprawia to, że nawet w takich idealnych ciągach komunikacyjnych piesi chodzą po drodze dla rowerów, a rowerzyści jadą po chodniku. Chodniki wspólne dla pieszych i rowerów nie są rzadkością. Pieszy i rower i tak korzystają z tej samej drogi. Niekiedy nie wiadomo co zrobić, gdy nagle droga rowerowa przechodzi w chodnik.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

"...wyprzedzających rowerzystę po to, żeby za chwilę skręcić w prawo, zajeżdżając mu drogę" - właśnie to przeżyłam, lecąc na złamanie karku.

Pomysł jest kapitalny!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przyszedł mi do głowy pomysł. Pomysł, który zapewne nie ma szans realizacji w naszych warunkach, ale napisać zawsze można - rowerowy patrol policyjny w każdym mieście. W Szczecinie coś takiego istnieje (jest też patrol konny), ale jeździ - o ile wiem - tylko w okolicach szczecińskiego parku, w miesiącach letnich. Gdyby jednak wysłać taki patrol w godzinach szczytu porannego i popołudniowego do centrum miasta, żeby zwyczajnie wlepiali mandaty kierowcom łamiącym przepisy (a choćby mijających rowerzystów w niebezpiecznie bliskiej odległości, wyprzedzających rowerzystę po to, żeby za chwilę skręcić w prawo, zajeżdżając mu drogę itp. itd.) to mogłoby to oddziaływać również na ich świadomość, nastawienie do "słabszych" uczestników ruchu, nie sądzicie? To byliby rowerzyści, których nie można zlekceważyć, a być może zyskaliby na bezpieczeństwie wszyscy korzystający z dwóch kółek ;)

Oczywiście wiem o "Masach Krytycznych", ale mam wrażenie, że nawet jeden taki patrol policyjny, jeżdżący codziennie po centrum miasta, mógłby wiele zmienić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

andrzej118 napisał m.in. - "Krew się we mnie gotuje jak widzę rowerzystę na chodniku, który robi wszystko, oprócz patrzenia, gdzie i jak jedzie.

Jeżdżę przede wszystkim ścieżkami dla rowerzystów, stojącym lub idącym po nich pieszym mówię przepraszam i dziękuję.
Nigdy nie pędzę. Gdy zdarzy mi się jechać chodnikiem (w centrum miasta nie ma ścieżek rowerowych), zawsze jadę ostrożnie, ustępując pieszym - to oczywiste.

meak - "kierowca samochodu wymuszając pierwszeństwo spowodował, że musiałem na rowerze ostro hamować - przeleciałem przez kierownicę", miałam bardzo podobną sytuację.

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.gazetalubuska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081205/POWIAT16/211044480

Komentarz został ukrytyrozwiń

@andrzej118
Owszem, rowerzyści w Polsce chcą się poczuć wyjątkowo bezpiecznie. Np. tak jak to wygląda za zachodnią granicą. Tam jazda po ulicy bynajmniej poniżeniem nie jest, poniżenie zresztą wynika z traktowania przez innych uczestników ruchu, a nie z samego faktu jazdy po ulicy - w Polsce wynika więc w dużym stopniu z tego jaka jest kultura jazdy kierowców.
Mam często wrażenie, że kierowcy nie rozumieją strachu rowerzysty, który nie jest niczym osłonięty - ewentualnie czasem ma kask. Kierowcy najczęściej grozi w mieście jedynie stłuczka, wyklepanie maski, lakierowanie. Ot, trochę stresu. Rowerzysta zderza się z samochodem własnym ciałem, nierzadko wychodzi z wypadku okaleczony, nie wspominając o znacznie gorszych sytuacjach.
Nie piszę o tym bezpodstawnie - sam niedawno miałem "niegroźny" kontakt z samochodem. Niby nic się nie stało, ale zagapiony kierowca samochodu wymuszając pierwszeństwo spowodował, że musiałem na rowerze ostro hamować - przeleciałem przez kierownicę itd. To było we wrześniu, łokieć mam niesprawny jeszcze teraz.
Na szczęście jestem w stanie opierać się na rowerowej kierownicy ;), ale życzyłbym każdemu kto wypowiada się tak jak andrzej118, radzę żeby się przejechał przez centrum większego miasta podczas szczytu. Ulicą. Żeby zobaczył kierowców, którzy nie korzystają z kierunkowskazów, rozmawiają przez telefon itd. Bo im grozi tylko stłuczka, mogą sobie na to pozwolić. Zapominają, że na drodze nie chodzi wyłącznie o nich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rowerzyści w naszym kraju są wyjątkowi. Jazdę po ulicy traktują jako poniżanie ich. Jeżdżąc jednak po chodniku, zachowują się dokładnie tak, jak TIR-y na drogach, czyli: "spadaj frajerze, ja tu jadę" Krew się we mnie gotuje jak widzę rowerzystę na chodniku, który robi wszystko, oprócz patrzenia, gdzie i jak jedzie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) jazda główną ulicą miasta na rowerze = się śmierć

Komentarz został ukrytyrozwiń

Często bywam we Frankfurcie nad Odrą i tam jakoś nikt nie widzi problemu w jeździe rowerem po chodniku - są nawet znaki, które wyraźnie na to pozwalają pomimo, że jest to najzwyklejszy chodnik, bez wydzielonej drogi dla rowerów. Piesi spokojnie robią miejsce, kiedy widzą rowerzystę, a rowerzyści uważają na pieszych. I jakoś nikomu nie przeszkadzają w tym mądrości typu: "CHODNIK SŁUŻY DO CHODZENIA..." ;)

A wszystko to w kraju, gdzie rowerzysta spokojnie może również jeździć po ulicach, bo kultura kierowców sprawia, że można się tam na rowerze czuć naprawdę bezpiecznie.

Chyba, że trafi się na rodaka, który wybrał się na zagraniczną przejażdżkę...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam w sumie rozdarte sumienie w tej sprawie.
Z jednej strony jestem zdecydowanie za większymi karami w tej sprawie. Jeździ się po jezdni. A jak czasem idę chodnikiem to mnie krew zalewa!
Z drugiej jak widzę np główną ulicę w swoim mieście i pomyślę sobie, że mam nią jechać na rowerze to aż ciarki mnie przechodzą....

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 04.12.2008 00:19

Jak sama nazwa wskazuje CHODNIK służy do CHODZENIA, JEZDNIA do JEZDZENIA. WIec ja w tym nic dziwnego nie widze. Patrzysz tylko od strony rowerzysty, a zapominasz o pieszych. Dlaczego oni mają cierpieć? Przez rowerzystow na chodnikach pieszy musi caly czas uwazac i ma 10 razy mniej miejsca. Pomijajac juz nawet fakt ze jezdzenie po chodniku jest udreka dla samego rowerzysty bo wystarczy ze idzie grupka i tarasuje cale przejscie.

Inna sprawa jest to ze w Posce nie szanuje sie rowerzystow. Nie buduje sie sciezek (a te ktore sa wybudowane wolaja o pomstwe do nieba) czy oddzielnych pasow. Nie mowiac juz o tym jak kierowcy rowerzystow traktuja. Sam jestem zapalonym rowerzystą, jeżdżę często i nie pamietam zadnego dluzszego przejazdu rowerem podczas ktorego nie wyprzedzano by mnie na skrzyzowaniu gdy skrecam w lewo, nie wymuszano by pierszenstwa czy ogolnie nie zlamano by przepisow dotyczacych mojego bezpieczenstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.