Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1309 miejsce

Rower miejski w 190 tysięcznym mieście to dobry pomysł?

Po licznych dyskusjach, 28 marca, miasto Gliwice wdrożyło usługę roweru miejskiego, dostarczaną przez firmę Nextbike. Jak przez ten czas sprawował się system wypożyczania rowerów w mieście zamieszkanym przez prawie 190 tysięcy osób?

 / Fot. www.gliwice.eu Owo rozwiązanie ma na celu propagowanie ekologii oraz rozładowanie centrum w godzinach szczytu - kto chociaż raz próbował o godzinie 15 przepchać się samochodem przez ulicę Dworcową, wie o czym mówię. Czy w Gliwicach plan się spełnia tak, jak w innych, większych miastach?

PRZEPRASZAM, KTO ZOSTAWIŁ TU TE ROWERY?


10 stacji położonych w charakterystycznych miejscach Gliwic, zaczęło swoją pracę we wtorek. Pokusiłem się o sprawdzenie, jak to działa, więc dzień wcześniej założyłem konto na stronie inicjatywy, tak aby nie było później żadnych problemów. Mieszkam w pobliżu stacji usytuowanej w dzielnicy Trynek, więc lokalizacja jak najbardziej mnie cieszy. Następnego dnia, z samego rana, zdecydowałem, że to właśnie rowerem pojadę na dworzec. Zainteresowanie było ogromne, ludzie stali i przyglądali się pojazdom trochę tak, jakby pierwszy raz widzieli dwukołowiec i trochę zdziwieni, że ktoś w ogóle postanowił wypożyczać rowery. W końcu ich kradzież zdarza się u nas bardzo często.

PIERWSZY RAZ


Wypożyczyłem trochę nieporadnie niebiesko-czerwony rower miejski i pognałem na dworzec. Nieporadnie, bo stałem przy nim 7 minut, co zabrało mi połowę darmowego przejazdu (15 minut jest darmowe, godzina kosztuje 1 zł). Sam przejazd uświadomił mi, że Gliwice są zupełnie nieprzystosowane dla dwukołowców. Ścieżek rowerowych jest jak na lekarstwo, ale wszystko się zmienia, bo właśnie powstaje nowa, która połączy się z tą w sąsiednim Zabrzu. Także wszystko jest w trakcie. Podjeżdżając do stacji, czułem się co najmniej jak celebryta, wysiadający z limuzyny, prosto na czerwony dywan. Paparazzi z lokalnych mediów krzyczeli, żebym powoli oddał rower, patrzył w dół, patrzył na nich, stał chwilę przy stacji etc. i w ten sposób spóźniłem się na pociąg. Tak wyglądał mój pierwszy przejazd.

 / Fot. Gazeta Wyborcza

NIE JEST IDEALNIE


Od tego czasu korzystałem z tej usługi kilkanaście razy. I tu zaczęły się schody. Okazuje się, że można "źle wczepić rower", przez co wypożyczenie go później to istna udręka. Stałem raz 30 minut, ponieważ rzekomo rower został zabrany, mimo, że dalej był w magnetycznym zamku, z którego nie potrafiłem go wyjąć. Czas leciał, a w raz z nim opłata. Wiem, że złotówka to jeszcze nie jest dramat, ale z drugiej strony, dlaczego mam płacić za coś, czego nie użyłem. Ciekawy jest również fakt, że jeśli kwota na naszym koncie będzie niższa niż 10 zł, możliwość wypożyczenia roweru zostanie zablokowana. Nie zostało mi nic innego, jak infolinia. Najgorsza rzecz na świecie, której nie polecam nikomu. Na wstępie musisz wcisnąć 1, jeśli jesteś użytkownikiem języka polskiego, potem 2, jeśli jesteś już klientem Nextbike, potem podajesz swój numer telefonu, potem numer PIN, który dostajesz przy rejestracji, następnie numer roweru, potem numer stacji. Kiedy już powpisujesz wszystko najszybciej jak potrafisz, aby Cię nie rozłączyło, tylko połączyło z kimś, kto Ci pomoże, okazuje się, że coś poszło nie tak i musisz znowu podać numer stacji. I tak w kółko. Na szczęście, po 15 minutach udało mi się jakimś cudem dodzwonić do człowieka, który szybko rozwiązał mój problem, a nawet wypożyczył mi zdalnie inny rower. Także szacun. Szkoda tylko, że musiałem tak długo czekać, aby się do niego dostać.

DZIECI NA MIEJSKIE ROWERY?


Niestety, problem z rowerem, którego po wypożyczeniu nie da się wyjąć, był częstym widokiem. Ewidentnie trzeba nad tym popracować. Dziwiły mnie dzieciaki, które jeździły tymi rowerami bez opieki dorosłych po centrum miasta, a przecież trzeba tam podać swoje dane i zrobić przelew. I to bynajmniej nie jest jedyny problem, przez który akcja wydaje się nieodpowiedzialna. Zdarzało się też tak, że o 10 nie było żadnego roweru w stacji, mimo, że firma zapewnia 24 godzinne monitorowanie ilości rowerów i rozmieszczanie ich systematycznie między stacjami. Wczoraj na mojej stacji były 3 rowery. Żaden z nich nie chciał wyjść z zabezpieczeń.

BIERZCIE I JEŹDŹCIE


Samych zdarzeń z porzuceniem rowerów w dziwnych miejscach lub zniszczeniami było zaskakująco niewiele, ale jednak się pojawiały. To świadczy o tym, że gliwiczanie doceniają taką alternatywę dojazdu do pracy albo spędzenia aktywnej niedzieli z rodziną. Mam nadzieję, że wszyscy mieszkańcy będą dbali o to nowe rozwiązanie, ponieważ, mimo nierzadkich trudności, jest to bardzo wygodna opcja poruszania się po Gliwicach, która wspomaga dbanie o ekologię i ja to szanuję!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.