Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

17552 miejsce

Rowerem przez mityczny Tybet. Rozmowa z Joanną Mostowską

Podróżniczka Joanna Mostowska opowiada o swojej samotnej wyprawie przez Kraj Śniegu - o zapierających dech w piersiach widokach, gościnnych Tybetańczykach i niebezpieczeństwach napotkanych w drodze. A także o chińskiej fladze powiewającej nad pałacem dalajlamów.

Rowerem przez Tybet / Fot. Joanna MostowskaJoannna Mostowska – podróżniczka, absolwentka Wydziału Geografii Uniwersytetu Warszawskiego, współwłaścicielka kawiarni podróżniczej „Południk Zero”. Jako 18-latka podróżowała autostopem po Skandynawii. Samotnie odbyła 9-miesięczną podróż po Azji przez Indie, Tajlandię, Kambodżę, Wietnam i Chiny. Jest pierwszą Polką, która przejechała Tybet na rowerze.
Relację z podróży można znaleźć na blogu.



Katarzyna Christop: Cztery lata temu przejechałaś samotnie Tybet na rowerze. Dwa miesiące, trzy tysiące kilometrów z chińskiego Kaszgaru przez Zachodni Tybet do Lhasy, a następnie do nepalskiego Katmandu. Dlaczego Tybet?
Joanna Mostowska:Tybet jest mistycznym miejscem, o którym krąży wiele legend i wyobrażeń. Ludzie widzą Tybet jako jakąś niesamowitą krainę gdzieś w Himalajach. Mną ten mistycyzm zawładnął. Więc mimo, że nie znałam języka tybetańskiego, ani nie fascynowałam się buddyzmem, pojechałam do Tybetu z ciekawości.

Skąd pomysł na podróżowanie rowerem?
Szczerze mówiąc z powodów technicznych. W Internecie znalazłam informację, że parę osób przejechało Tybet na rowerze przede mną bez większych problemów. Dlatego stwierdziłam, że jest to najlepszy sposób podróżowania, dający mi dużą swobodę i niezależność.

A zaszczytny tytuł pierwszej Polki, która przejechała Tybet na rowerze miał dla Ciebie znaczenie?
Nie, w ogóle o tym nie myślałam. Takie rzeczy nie mają dla mnie znaczenia, więc nie było to motywacją mojej podróży.

Jak przygotowywałaś się do wyprawy?
W ogóle się nie przygotowywałam (śmiech). Zawsze dużo jeździłam na rowerze, jednak nigdy nie trenowałam wyczynowo i szczerze mówiąc, nie przygotowywałam się jakoś specjalnie. Tybet był częścią mojej 9 miesięcznej wędrówki po Azji, podczas której ponad miesiąc spędziłam w Dharamsali (głównym ośrodku tybetańskiej emigracji w Indiach – przyp.aut.), gdzie nauczyłam się alfabetu tybetańskiego. Tam też poznałam tybetańskiego mnicha i jego siostrę, którzy opowiadali mi o Tybecie, buddyzmie.

Joanna Mostowska w towarzystwie Tybetanek / Fot. Joanna MostowskaPodróżując przez Tybet miałaś kontakt przede wszystkim z prostymi, niewykształconymi ludźmi. Nie obawiałaś się bariery językowej i kulturowej? Przecież byłaś zdana tylko na siebie i pomoc miejscowych. Nie było przy Tobie przewodnika, tłumacza, nawet współtowarzysza podróży, który pomoże w sytuacji kryzysowej.
Myślałam o tym, jednak podróżując po Azji nie napotkałam większych kłopotów z dogadywaniem się z ludźmi. Wychodzę z założenia, że zawsze można się jakoś dogadać. Poza tym intuicyjnie czułam, że Tybetańczycy są gościnni. Ludzie prowadzący wędrowny tryb życia, w miejscach o małym zagęszczeniu ludności są z reguły bardziej otwarci, pomocni. Wcześniej byłam w Mongolii i miałam wrażenie, że w Tybecie musi być podobnie. Rzeczywiście tak jest - Tybetańczycy są bardzo gościnni i fantastyczne jest to, że nie oczekują niczego w zamian. W ogóle wychodzę z założenia, że ludzie są w porządku. Więc bardziej bałam się, że przez dłuższy czas nie spotkam żadnego domostwa ani wioski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Patka :*  Kułkowska :*
  • Patka :* Kułkowska :*
  • 10.09.2011 12:18

Słuchajcie Panie Grzegorzu i Panie Ryszardzie nie kłućcie się bo nic dobrego nie wróży . ok.?
<33!! poprosze o odp: )))) sto uśmiechów przyjacielu i już jesteś liżej celu Chodzi mi właśnie o tą rowerzystkę ona był co raz bardziej bliżej celu poprosze o odp: )))) hh:* mmmmm............!!!!!!!!!!!!!!!! <33

Komentarz został ukrytyrozwiń
Klaudia Kruszka
  • Klaudia Kruszka
  • 10.09.2011 12:13

Może i było fajnie ale to nie dla mnie Oliwioo!!! Kwiat Cóż
heh :* niech ktoś mi odpisze ok albo pogadajmy o tym w kom. ok.?
jesteście spox!!! Wasza Klaudysza ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Oliwia Kwiat
  • Oliwia Kwiat
  • 10.09.2011 12:05

Heh :* Zazdroszczę! :-) no ale trudno ;(

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Kosacz
  • Ryszard Kosacz
  • 10.09.2011 05:19

Panie Grzegorzu, Bylem w Tybecie kilka razy i nigdy nie odnioslem wrazenia ze jest pod jakas okupacja, wrecz przeciwnie rzad chinski doklada wielkich wysilkow aby zamienic ta zacofana gospodarczo prowincje w bardziej sprzyjajace do zycia srodowisko...buduje sie nie tylko drogi, linie kolejowe ale rowniez szkoly szpitale itp, itd lacznie z renowacja zburzonych w czasie "rewolucji kulturalnej" klasztorow i pamiatek buddyzmu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podróżowanie to najpiękniejszy sposób spędzania wolnego czasu.Zazdroszczę przygody z Tybetem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Ryszardzie - drogi w wolnym a nie pod okupacją Tybecie też by powstały. To co Pan pisze to tak jakby chwalić Niemców, że wprowadzili porządek w Polsce w czasie wojny...

Komentarz został ukrytyrozwiń

sława
ludziom wielkiej odwagi

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ryszard Kosacz
  • Ryszard Kosacz
  • 09.09.2011 13:58

Nie wiem czego sie ta dzielna rowerzystka nauczyla pedalujac przez Tybet, ale na pewno nie tego ze gdyby nie drogi zbudowane i utrzymywane przez chinski rzad to nie udaloby sie jej nawet do Tybetu na rowerze dotrzec...Tak czy inaczej wielkie plusy dla dzielnej podrozniczki

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zazdroszczę! :-) Ale to zazdrość pozytywna, motywująca. No, może do nie do rowerowej wyprawy ;-), ale do wyprawy do Tybetu - tak.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.