Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5263 miejsce

Rowerzyści, sio z chodników! Mam was dość

Nieuprzejmie trochę zaczynam? Tak, bo doszłam do ściany. I nie tylko zdecydowałam się o tym napisać, ale jeszcze mało uprzejmie. Może dlatego, że z uprzejmością rowerzyści jakoś się ostatnio rozmijają. Częściej niż z pieszymi na chodnikach.

Sonda

Rowerzyści na jezdnię!

 / Fot. Zergu, GNU1.2, CC 3.0Żeby nie było wątpliwości. Uwielbiam rower, bardzo cieszyłam się na ścieżki rowerowe w Warszawie i doskonale wiem, że nadal jest ich za mało, a te które powstały, pozostawiają wiele do życzenia. Wiem też, że kierowcy zachowują się makabrycznie, widząc rowerzystę na jezdni, a z kolei piesi bardzo często łażą (proszę mi pozwolić użyć tego słowa, bo inne nie odda klimatu) po ścieżkach rowerowych. Wszystko to wiem!

Ale nie zmienia to faktu, że kiedy jestem pieszym, korzystającym z chodnika, to chciałabym czuć się bezpiecznie i nie zastanawiać się skąd nagle wystrzeli mi cyklista, przemierzający chodnik z prędkością światła, bo przecież „na ulicy jest niebezpiecznie”, wrzeszcząc z daleka „Oczu nie masz” (no niestety na tylnej części ciała nie mam; taki mój defekt) i dzwoniąc przeraźliwie, bo jedzie. ON jedzie, podczas gdy po chodniku nie wiadomo dlaczego plączą się matki z dziećmi, staruszkowie, kobiety z siatami i nawet, a to dopiero, poważni mężczyźni w garniturach.

Chciałabym przechodzić przez jezdnię nie obawiając się, że nagle w sam środek pieszych na pasach wpadnie rowerzysta, który gdy zaiskrzyło zielone światło, postanowił zademonstrować, że przyspieszenie ma owszem, owszem, zamiast zgodnie z przepisami zdjąć szanowne cztery litery z siodełka i przeprowadzić rower (zapytajcie kierowców, którzy na zielonej strzałce skręcają w prawo… Ci dopiero mogą powiedzieć sporo o cykliście-niespodziance tuż przed maską).

Rowerzysto, nie czyń drugiemu co tobie niemiłe

Jeszcze niedawno sama byłam zdeklarowanym obrońcą uciśnionych cyklistów, tratowanych źle przez brzydkich kierowców i niedopieszczonych przez złe władze, ale brak kultury, żeby nie powiedzieć po prostu: panoszące się na rowerach chamstwo, spowodowało, że mam dość.

Ani się obejrzałam, a rowerzyści wpakowali się na chodniki i wcale nie mają zamiaru korzystać z nich na prawach gościa, ale zawłaszczają je dla siebie, nierzadko tłumacząc to w ten sposób: „To jak wpierdalacie sie na ścieżki bez orientu to nie miejcie później pretensji o to że ktoś wam zrobi garaż z dupy.osobiście wolę potrącić pieszego niż ma mnie jebnąć jakiś debil za kółkiem” (pisownia oryginalna za komentarzem na loverower.pl/. Z litości nie podaję nazwiska autora tego "manifestu").

Wiem, wiem, to na pewno głos mniejszości rowerowej, ale jakoś ostatnio coraz donioślejszy. Znacznie bardziej niż ten: „Kierowcy muszą podzielić się jezdnią z rowerzystami, a rowerzyści oddać chodniki pieszym”, należący do Jakuba Nowotarskiego z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej, który tak mówił w wywiadzie dla wroclaw.gazeta.pl.

To daje cień nadziei, podobnie jak facebookowe Miasta dla rowerów czy Narodowe Dni Zjeżdżania Rowerzystów na Jezdnię (oby były konkretne ich efekty!), które mają pokazać, że da się jeździć po mieście nie tratując pieszych. Na razie jednak brak kultury rowerowej powoduje, że przeciętny pieszy znienawidził każdego dosiadającego stalowego rumaka, a straż miejska zaczęła ochoczo wlepiać mandaty. Oczywiście wzniecając święte oburzenie wśród rowerzystów.

Gdyby ci ostatni nie uprawiali kolarstwa chodnikowego, nie pchali się tyralierą (bo jak się jedzie gęsiego, to źle rozmawiać) i nie przeganiali pieszych po krzakach głośno dzwoniąc, to pewno straż nadal przymykałaby oczy na łamanie przepisów, a i piesi, niezagrożeni, nie skarżyliby się.

Chodnik dla pieszych. Chyba, że rowerzysta dostosuje się do zasad

Bo przypominam, to nie jest tak, że coś mi się ubzdurało. Jazda po chodniku jest niezgodna z przepisami. Dopuszcza się ją jedynie w tzw. ciągu pieszo-rowerowym (oznaczony odpowiednim znakiem), ale rowerzyści muszą ustępować na nim pierwszeństwa pieszym, a także gdy chodnik ma przynajmniej dwa metry szerokości, a na jezdni ograniczenie prędkości jest większe, niż 50 kilometrów na godzinę. Dopuszczalna jest też jazda chodnikiem w złych warunkach pogodowych oraz gdy pod opieką dorosłego rowerzysty znajduje się dziecko do 10 roku życia, które jedzie swoim rowerkiem. Zgodnie z prawem są oni traktowani wtedy jako piesi.

W innych wypadkach straż może wlepić mandat za jazdę chodnikiem 50 zł, a za przejazd rowerem po przejściu dla pieszych nawet 200 zł. I niech wlepia.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Pozostaje mi tylko podpisać się obiema łapkami pod tekstem Autorki. Częściej jeżdżę rowerem, niż chodzę pieszo, ale odkąd zostałam na pasach boleśnie potrącona przez panią na rowerze, która w dodatku wykrzyczała swoje święte oburzenie w stylu: "Jak łazisz.. etc", empatia dla rowerzystów w znacznym stopniu mi zmalała. Dziesiątki razy byłam zmuszona odskakiwać na skraj chodnika albo i na jezdnię z powodu jadącego szybko chodnikiem [nie ścieżką rowerową] rowerzysty, często z ciężkimi zakupami, a dawniej i wózkiem z dzieckiem.
Niestety, w kwestii kultury mamy jeszcze wiele do zrobienia. Zarówno kierowcy, piesi, jak i rowerzyści.

Komentarz został ukrytyrozwiń

To nie tyle chodzi o cyklistów co o brak umiejętności współżycia w społeczeństwie. Piesi w mieście chodzą masowo po ścieżkach rowerowych, bo tam jest mniejszy tłok (i z wózkiem wygodniej na równym), a rowerzyści jeżdżą po chodnikach, ponieważ kierowcy najchętniej by ich mijali w odległości 1 cm. I tak dalej. Wszyscy na siebie nawzajem warczą zamiast sobie grzecznie ustępować miejsca.
Ciekawe, że tu pod Warszawą nic się takiego nie dzieje - miejscowy rowerzysta na chodniku naprawdę nie jest problemem, nie pędzi, nie krzyczy i tak dalej. Jedyny problem to cykliści z Warszawy jadący nad Zalew - ci mają totalne oczekiwania i zachowują się jakby szlak rowerowy był ich prywatną własnością.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Wiesław Tuszyński Dzisiaj 20:01

Panie Wisławie, aleś głupotę pan napisał. Chciałbyś doprowadzić do wypadku... Głupszej rady nie słyszałam (czytałam).

Komentarz został ukrytyrozwiń

No to trzeba nosić przy sobie kawałek rurki i w szprychy

Komentarz został ukrytyrozwiń

O dobre obyczaje wszędzie trudno... i rzecz cała właściwie dotyczy relacji międzyludzkich w ogóle. Brak wyobraźni u niektórych cyklistów z wielkim ego to jeden z wielu przejawów upadku kultury.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Artur Hampel

/ale to nie oni są agresywni./

Są.
Doświadczalnie sprawdzone.

Skala zjawiska, z jednej i drugiej strony, to zupełnie inna kwestia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, głównym przesłaniem autorki jest traktowanie ścieżki dla rowerów jak toru F1
Zaznaczyła w artykule również błędy ze strony pieszych, ale to nie oni są agresywni.
Pan może zachowuje wysoki poziom kultury, ale proszę mi wierzyć wielu nie ma specjalnych zahamowań w tym względzie . Nie dość, że pędzą na złamanie karku, to w przypadku sytuacji "awaryjnej" są wulgarni, niekiedy agresywni i oczywiście nie widzą problemu po swojej stronie.
Nie zdziwię się, jeśli za jakiś czas rowerowe ścieżki zyskają tzw. "policjantów". Jazda w pobliżu pieszych, jest często zbyt szybka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

W pełni popieram uwagi jakie zawarła Pani Marta w swoim tekście.
Doszło do tego ,ze ja zwyczajnie boję się rowerzystów , którzy szarżują na chodnikach i na jezdni też.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Marta Socha

W moim mieście większość ścieżek rowerowych jest wytyczonych na chodnikach. Z reguły dzieląc chodnik na dwie części.
Stąd tytułowe zawołanie nie ma szans powodzenia.

Dodam, że rowerzyści łamią zasady z podobną częstotliwością, co piesi.
Bynajmniej nikogo to nie usprawiedliwia.
Są osoby starsze, te które się zagapią. Ale jak widzę na przykład młodą matkę z wózkiem i jeszcze jednym dzieckiem idącym obok, a wszyscy na części "rowerowej" chodnika, to też ciężko zdobyć się na uprzejmości... choć staram się :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

W Łodzi na ulicy Julianowskiej (ale na wielu innych też) jest szerokie pasmo asfaltu, gdzie jest wyznaczony chodnik dla pieszych i ścieżka rowerowa. Nie wiadomo dlaczego, ale nie jest ona przez cały czas po jednej stronie? Zastanawiałem się nad tym, dlaczego te ścieżki na prostej drodze muszą się krzyżować co kilkadziesiąt metrów?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.