Facebook Google+ Twitter

Równość po niemiecku czy po europejsku?

Unia poprzez tworzone przez siebie demokratyczne prawa spowodowała, że Europejczycy mogą swobodnie poruszać się i bytować w europejskim świecie. Mają szanse być równi. Ale czy każdy i w każdej sytuacji jest w tej wspólnej Europie równy?

Najważniejszą i najbardziej kontrowersyjną częścią Traktatu lizbońskiego jest Karta praw podstawowych, która ma gwarantować przede wszystkim równość wobec unijnego prawa, wszystkich obywateli państw członkowskich, ale również i tych z "państw trzecich".

Co gwarantuje ten dokument, zwany często "traktatem w traktacie"?

Dokument ten gwarantuje Europejczykom, również i Polakom, prawo do podejmowania pracy na terytorium państw członkowskich. W artykule 15 czytamy: "Każdy ma prawo do podejmowania pracy oraz wykonywania swobodnie wybranego lub zaakceptowanego zawodu, korzystania z prawa przedsiębiorczości oraz świadczenia usług w każdym państwie członkowskim".
Dalej czytamy: "Obywatele państw trzecich, którzy posiadają zezwolenie na pracę, mają prawo do takich samych warunków pracy, z jakich korzystają obywatele Unii". W artykule 21 tego dokumentu "Zakazana jest wszelka dyskryminacja....". Tyle Karta.

Jak to się ma do niemieckiej rzeczywistości? Rządząca w Niemczech CDU "respektując" Kartę postanowiła nie otwierać rynków pracy dla Polaków do 2011 r. Taka decyzja zapadła niemal jednocześnie z ratyfikacją Traktatu przez Bundestag. Trudno o większą hipokryzje. To właśnie w większości niemieckich landów Polacy muszą legitymować się zezwoleniem na prace. To właśnie Polak jest dyskryminowany w rywalizacji o pracę np: z Francuzem. Wystarczy odwiedzić małe, ale przepiękne, przygraniczne miasteczko - Albeck, by odczuć naszą "równość".
Traktat lizboński ma stworzyć Europę solidarną i przyjazną? Dla kogo? Dla wszystkich oprócz Polaków?
Skoro Unia zwalcza wszelkie przejawy dyskryminacji, to dlaczego nie ma reakcji na działania rządu Angeli Merkel?
Czy nasza dyplomacja nie potrafi zadbać o interes Polski i Polaków?

W stosunkach polsko-niemieckich nie dzieje się nic pozytywnego. Rząd Angeli Merkel zaskakuje nas niezbyt przyjemnymi decyzjami. Nie uwzględnia naszej opinii w sprawie projektu "Widoczny znak", blokuje rynek pracy dla polskich pracowników i nie reaguje na wiele polskich inicjatyw zmierzających do porozumienia między obu narodami.

Nie można opierać się na resentymentach przeszłości historycznej bo ważniejsza jest teraźniejszość.
Niestety, tę teraźniejszość przegrywamy. Niemcy realizując swoją politykę kierują się interesem rosyjskim a nie polskim czy ukraińskim. Tak było w przypadku Gazociągu Północnego, realizacji "Widocznego znaku", itp. Niepokoi fakt, że w przypadku różnic interesów zawsze przegrywaliśmy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Krzysiu dzieki za plusik, pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

Olek , to prawda, ze sami sobie nagrabilismy z ta opinia o sobie i kraju. Ale to nie znaczy ,ze powinnsmy pozwalac sie zle traktowac, sorki cos z moja klawiatura sie dzieje

Komentarz został ukrytyrozwiń

+)
I co jeszcze dodać. Czy jednak Polacy podróżujący po krajach świata dbają o "wizerunek" kraju ? Jest ich więcej niż tych "pracujących" więc pewne stereotypy funkcjonują i w polityce.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo trafnie +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.