Za miesiąc święta. Czas, na który wszyscy czekamy i wyobrażamy sobie, jak pięknie to będzie. W zakupowym szale gubimy jednak to, co najistotniejsze.
Gotowanie, pieczenie, wypady na zakupy i opuszczanie hipermarketu z wózkiem pełnym przeróżnych rzeczy to standard. Dajemy i otrzymujemy prezenty. Dzieci podgrzewamy opowieściami o Świętym Mikołaju, Dziadku Mrozie i Reniferze Rudolfie. A jak mądrze obdarowywać i dać dzieciom w święta nas samych? Co zrobić, by Boże Narodzenie nie kojarzyło się najmłodszym tylko i wyłącznie z reklamą Coca-Coli, kilogramem mandarynek i wigilijnym filmem pt. "Kevin sam w domu"?Zobacz także:
Artykuły
(99)
Galerie
(20)
Średnia ocen
(3.59)
Miejscowość: Rzeszów | Kraj: Polska
O mnie: Miłośniczka kapsli z Tymbarków i rogalików z nadzieniem cynamonowym. Zakochana w dziennikarstwie i książkach. Fanatyczka języka migowego i wszelkich form marnotrawstwa papieru. Uzależniona od pomalowanych paznokci, herbat owocowych i ludzi. Wielka... więcej
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
cdn 18.12.2010 19:42
Tak naprawdę to są święta brzucha. Makowiec, bigos, kluski z makiem, kiełbasa, kotlet schabowy, piwo itd, itd. Ale w święta brakuje Jezusa. Fakt, śpiewa się kolędy. Często pod wplywem alkocholu głośniej i częściej. O co chodzi? Czy na tym polega bycie chrześcijaninem? Jezus by zapewne wolał, żeby ludzie zamiast świętować jego urodziny, stosowali w codziennym życiu zasady, które podał. I tu mamy kolejny problem. Chrześcijanie nie znają Biblii, więc nie znają zasad. Bo gdyby znali wiedzieliby, że Jazus ani razu nie obchodził swoich urodzin. Jego pierwsi uczniowie też nie obchodzili jego urodzin. Zwyczaj ten był praktyką pogan. Jak podaje New Catholik Encyklopedia: "Data narodzin Chrystusa jest nieznana. W ewangeliach nie podano dnia, ani miesiąca"(1967, t.3 s. 656).Zasadą, której uczył Jezus, było mówienie prawdy. A tu proszę, zakłamanie.
Jeszcze jedna sprawa. Ewangelia Łukasza podaje, że gdy Jezus się rodził, w krainie tej byli pasterze ze stadani przebywający nocą na polu.Wniosek: Jezus nie narodził się w grudniu! Kto w zimę wypasa owce nocą przebywając w polu? To nie była zima. Kler wmawia nam datę grudniową, ale to nie jest prawda!
Ewa Łazowska 27.11.2010 23:57
Odnoszę wrażenie, że autorka artykułu wrzuciła do jednego worka całą pedagogikę i psychologię rozwojową dziecka by pouczać rodziców - jak mają postępować wobec swoich dzieci w związku z nadchodzącymi świętami. Tymczasem, jak dowiedziałam się z treści jednego z komentarzy pod innym artykułem - pani Gabriela ma zaledwie 18 lat i nie sądzę by w tym wieku miała już własne doświadczenia w kwestii mądrego wychowywania dzieci. Artykuł zatrąca zapaszkiem natrętnej dydaktyki i już na początku zniechęca do jego czytania. Aby nie być posądzoną o pobieżne i bez zrozumienia przeczytanie w/w tekstu - oświadczam niniejszym, że artykuł przeczytałam uważnie i to kilka razy.
Beatko! Jeśli Ty się nie znasz na psychologii i pedagogice , to ja jestem święta turecka. Pozdrawiam!
Gabriela Blajer 27.11.2010 23:00
Teraz to ja Pani nie rozumiem, choć - proszę mi wierzyć - bardzo się staram.
Mam wrażenie, że albo przeleciała Pani artykuł pochopnie i bez zastanowienia, albo rzeczywiście nie dotarło do Pani co jest w nim napisane i nie zrozumiała Pani tego. No proszę chociażby spojrzeć na ostatni akapit tekstu:
"Przede wszystkim - zakupy rób z głową. Nie masz żadnego obowiązku do zakupienia wszystkiego, co dziecko umieściło w liście do Św. Mikołaja, który położyło na parapecie okna. Kup prezent na miarę swoich finansowych możliwości i nie zapomnij powiedzieć maluchowi, że nie o prezenty w święta chodzi. Każdego dnia ciężko pracujesz, nie ma cię w domu, a gdy już przychodzisz, to dziecko kładzie się spać. Niech świąteczny czas będzie inny. Nie zabieraj mu siebie w Boże Narodzenie. Niech wie i czuje, że sami dla siebie jesteście najwspanialszymi prezentami. A zanim położysz pod choinką pięknie zapakowany upominek, połóż go na wadze. Niech na jednej szali będą Twoje uczucia i miłość do dziecka, a na drugiej uroczy prezent. I jak to ma się do siebie? Najważniejsze, by twoje zaangażowanie ważyło więcej niż kolorowa zabawka. Nie tylko w święta, ale także na co dzień. "
Pozdrawiam po raz drugi, Gabriela Blajer
Gabriela Blajer 27.11.2010 22:09
Odpowiedź na zadane przez Panią pytanie znajduje się nieco wyżej fragmentu, który Pani zacytowała. A "surowe wychowanie" w kontekście całego tekstu odnosi się właśnie do faktu jednej z trzech podstawowych grup rodziców, którzy uważają, że jeśli dziecko chce coś mieć, to musi na to odłożyć do "świnki".
Oczywiście, tak jak w innych psychologicznych szablonach, nie ma rodziców skrajnie nastawionych na jeden jedyny model. Zawsze się pewne cechy, nawyki ze sobą łączą, przeplatają i robią się z nich swoiste mieszanki.
Mam wrażenie, że jednak Pani mnie nie zrozumiała. Właśnie o wartości i duchowość chodzi. Żeby dać dziecku to, czego nie można kupić za pieniądze. Ostatnie zdania artykułu właśnie temu dowodzą. Wypasiony prezent jest całe nic warty, jeśli nie ma ani na co dzień, ani nawet od święta zwyczajnych ludzkich, rodzinnych odruchów.
Pozdrawiam!
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +9952)