Facebook Google+ Twitter

Róża Markowska radzi jak uwodzić

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2009-10-30 14:46

Róża Markowska - wielki pierwiastek kobiecości we mnie - zdradza rozmaite "chwyty", techniki, słowem: dziewczęce i kobiece sztuki i sztuczki uwodzenia, rzucania uroku na mężczyzn, by odnieść sukces w miłości, tudzież w pracy zawodowej. Jako Róża Markowska - zdradzam skrzętnie skrywane kobiece manewry na poligonie stosunków męsko-damskich, ale przede wszystkim mówię, jak skutecznie roztaczać wokół siebie sex-appeal, czyli "zew płci". Z bólem serca dzielę się mymi sekretami, tym - jak czynię i skutecznie postępuję z mężczyznami.

Po co walić pięścią w stół, argumentować za pomocą siły mięśni, chwytać za maczugę czy miecz albo wywoływać konflikty międzynarodowe. Takie metody walki o swoje zaklepali sobie przed wiekami faceci. Kobiety nie muszą się zbroić, żeby postawić na swoim. Zawsze dopną swego stosując subtelne gierki i sprytne triki, żeby osiągnąć to, na czym im zależy. Co im się należy.


Żeby go omotać



"Cóż za niezwykle inteligentna i błyskotliwa kobieta. Doskonale nam się rozmawiało" - pewność, że takie właśnie słowa na nasz temat wypowie facet po pierwszej randce mamy tylko wtedy, jeśli nie powiemy nic... albo prawie nic. Dyskretne milczenie przy jednoczesnym wpatrywaniu się w twarz rozmówcy, lekki uśmiech błąkający się w okolicach ust i od czasu do czasu słówko aprobaty wystarczy, żeby facet nabrał przekonania, że ma do czynienia z wyjątkową kobietą. Efekt można osiągnąć powtarzając w pamięci tabliczkę mnożenia i po prostu... pozwolić mu mówić. Piskliwe potoki słów nawet przygłuchego faceta przyprawią o dreszcz obrzydzenia, po którym w głowie zapali się lampka z napisem "w nogi!". Dyskretne milczenie i mina numer pięć z serii: to niezwykłe, co mówisz, to facet trafiony, zatopiony, bęc.

Nasze babki uczyły się śpiewu i gry „w Szopena” nie dla podwyższenia ilorazu inteligencji, a w celach matrymonialnych. Coś już jest w facetach, że widzą w snach białogłowę, co mu siedząc u wezgłowia pieśń czarowną nuci. Oczywiście, nie każdemu przy narodzinach dali śpiewaczy talent, ale głos to wstążka, którą można łatwo spętać mu nadgarstki i obudzić zmysły. Nawet, jeśli natura obdarzyła nas piskliwym sopranikiem, można głos obniżyć, dodać do niego odrobinę powietrza, byleby nie przesadzić, bo nas posądzi o etat w 0-700.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (66):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.11.2009 23:27

A` propos...... Nie tylko miłośniczki chirurgii plastycznej znają legendy o eksplodujących w samolocie implantach piersi. Podobna eksplozja ocaliła życie przynajmniej jednej osoby. Była nią niejaka Elena Marinowa. 24-letnia Bułgarka stwierdzając, że powiedzenie "co za dużo, to niezdrowo" nie znajduje zastosowania w przypadku kobiecego biustu, zafundowała sobie piersi w rozmiarze 40DD. W 2003 roku samochód, którym jechała, uczestniczył w bardzo poważnym zderzeniu czołowym. Kierowca drugiego pojazdu odniósł dotkliwe obrażenia, podczas gdy nasza bohaterka w zasadzie wyszła bez uszczerbku na zdrowiu. Ucierpiał jedynie jej wizerunek, a konkretnie piersi. Działając jak poduszka powietrzna, ochroniły organy kobiety - tłumaczył po wypadku ekspert policji. Urzędnik przyznał jednak, że takie zabezpieczenie dalekie jest od ideału. Prawdziwe poduszki powietrzne nie powinny wybuchać. :-)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

5

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.11.2009 12:55

Lukaszu mocny, ale takie jest życie.;-))))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Książeczkę Krystyny Kofty "Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę"(1992) przetłumaczyła na niemiecki moja koleżanka, dlatego pamiętam jej treść, gdyż czytałam ją podwójnie. Niebywała zbieżność treści.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 02.11.2009 18:48

Przypomniało mi się teraz takie zabawne doświadczenie socjologiczne: krzyknijcie na ulicy do tłumu ludzi "człowieku!", zauważycie, że żadna kobieta się nie odwróci ;) ;) oczywiście to mocny żart ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

:)

Adam, jak zwykle podsumował w "10" to, co Marek strzałem w "10" opisał nutką refleksyjnej spostrzegawczości.

"Kobiety są zdumiewające! Choćbyś je uważał za najbardziej wyrafinowane oraz zintelektualizowane, ich ideał mężczyzny jest właśnie taki: ZBLAZOWANY BRUTAL."
/cytat Dany Dumitrion, przytoczony przez Michalinę Wisłocką w wywiadzie Marka Różyckiego/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jest coś fajnego w tym, że facet oprócz różnych sprośnych myśli, pogoni za pieniądzem, wędkarstwem i fascynacją sportem samochodowym potrafi spojrzeć na świat z zupełnie innej strony, to znaczy z pozycji kobiety. A jest to doprawdy piękna cecha mężczyzny, której kobiety zwykle u niego nie dostrzegają, o którą go najczęściej nawet nie podejrzewają, jakby w tej kwestii był on przezroczysty. Dlatego mężczyzna nie musi się zbytnio wysilać, by wiedzieć co w kobiecej trawie piszczy, czyli w którym momencie przekracza ona granice zdrowego rozsądku lub prowadzi naiwną gierkę w kotka i myszkę. Dzięki tej zdolności mężczyzna z łatwością wychwytuje nawet drobną zmianę w barwie kobiecego głosu, wyczuwa jej nienaturalne drgnienie warg przy porannym pocałunku oraz doskonale wie kiedy słowa pochwały pod jego adresem znaczą tyle co nic.

Marek, który nieźle zna się na kobietach, zafundował nam dziś wielką gratkę. Otóż przetrząsnął starannie swoje zasoby życiowego doświadczenia, poukładał to wszystko jak należy w zdania i ani się spostrzegliśmy, jak oczom naszym ukazał się zabawny obraz Kobiety. Ale nie jest to zwykły obraz, w którym kolor miesza się z szarością a czerń z blaskiem złota, obraz, w którym główna postać kryje się w cieniu, jakby jej zupełnie nie zależało na spojrzeniu w oczy widzowi. Obraz ten nie jest też misterną mozaiką barw ani grą świateł. Bo też w założeniu tego obrazu tkwi myśl wyższego lotu, która stanowi ważną wiadomość dla tych wszystkich Pań, które sądzą, że ich kobiecość jest czymś trudnym do ogarnięcia, tajemnicą samą w sobie, której progu niezawodnie strzegą staranne makijaże, bujne loki, seksowne stroje i powłóczyste spojrzenia.

A Marek z tej wątpliwej tajemnicy uczynił pole rozkosznej zabawy, na którym gromki śmiech miesza się z zażenowaniem tak jak to się dzieje w kuchni, gdy w kotle z zupą kucharz odkryje nagle pływający stary kalosz obok cebulki, kartofelków i marchewki.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.10.2009 15:00

Ze wstydem przyznam, że umknęła mi ta pozycja. Ale już sam tytuł dobitnie świadczy o zawartości.... :-)) Marr

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przypomniała mi się zabawna "Jak zdobyć, utrzymać i porzucić mężczyznę"(1992) Krystyny Kofty

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 31.10.2009 12:58

Jestem cała w pląsach, oj, przepraszam - w pąsach...... :-)) Róża

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.