Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8634 miejsce

"Róża" Wojtka Smarzowskiego - miłość wbrew czasom

Po obejrzeniu "Domu złego", poprzedniego filmu w reżyserii Wojtka Smarzowskiego przez co najmniej dwa dni nie mogłem dojść do siebie. Czy zatem należy się dziwić, iż bez entuzjazmu szedłem 3 lutego 2012 roku na premierowy pokaz jego najnowszego dzieła zatytułowanego "Róża"?

Plakat do filmu "Róża" Wojtka Smarzowskiego. / Fot. materiały promocyjneNa szczęście "Róża", mimo całego okrucieństwa, gwałtu i pospolitego zła, będącego integralną częścią świata przedstawionego przez Smarzowskiego, nie jest tak depresyjna, jak film z 2009 roku. Można by nawet powiedzieć, iż losy głównego bohatera są świetną ilustracją słynnego Hemingweyowskiego stwierdzenia, że "człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać".

Akcja "Róży", nakręconej na podstawie scenariusza Michała Szczerbica rozpoczyna się latem 1945 roku. Tadeusz, żołnierz Armii Krajowej, jest świadkiem zgwałcenia i zabójstwa swojej żony przez hitlerowców. Widzi też śmierć Johanna, żołnierza Wermachtu, który przed śmiercią prosi go, by oddał jego żonie, tytułowej Róży, zdjęcie i obrączkę ślubną. By wypełnić ostatnią wolę poległego, główny bohater dociera na Mazury. Kwiatkowska zamieszkuje w ogromnym gospodarstwie sama z ukrywającą się na strychu córką Jadwigą (bardzo interesująca, niemal niema rola Malwiny Buss) i nękana jest przez rosyjskich żołnierzy, szczególnie przez bezwzględnego Wasyla (w tej roli dość stereotypowo obsadzony Eryk Lubos) oraz szabrowników. Również społeczeństwo osady traktuje ją jak "sowiecką nałożnicę", bo podczas wojny w jej domu stacjonowało dowództwo radzieckie. Początkowo Róża przyjmuje przybysza z dystansem, jednak pozwala mu przenocować w swoim domu. Gdy Tadeusz nie znajduje zajęcia w pobliskim miasteczku, wraca do wdowy i pomaga jej w gospodarstwie oraz chroni przed złem. Z czasem między tym dwojgiem pokiereszowanych przez życie ludzi rodzi się prawdziwe uczucie. Na drodze ich szczęścia staje, niestety, ciężka choroba kobiety i ... władza ludowa.

Film Wojtka Smarzowskiego jest bowiem, poza opowieścią o miłości w trudnych czasach, rozrachunkiem z niezwykle skomplikowaną historią Mazurów, grupy etnicznej, która tuż po II wojnie miała poważne kłopoty z określeniem swojej tożsamości. Nie czuli się bowiem do końca Niemcami i spadkobiercami ponurego dziedzictwa Hitlera, za jakich uważała ich nowa władza w Polsce, każąc im opuścić nasz kraj (deportowana miała być też Róża Kwiatkowska i jej córka). Chwała twórcom filmu za podjęcie tego "nieogranego" w kinie polskim tematu z naszej historii najnowszej. Na przykładzie Tadeusza zaś poznajemy koleje losu większości AK - owców, z którymi brutalnie obeszła się powojenna władza reprezentowana przez UB - owców (jednego z nich świetnie gra Szymon Bobrowski).

Generalnie nie ma w tym filmie ludzi bez skazy. Nawet przesiedleńcy z Wilna, którzy początkowo budzą sympatię (także z powodu przekonujących kreacji Kingi Preis i Jacka Braciaka) nie wahają się przejąć gospodarstwa Róży i jej córki, gdy nadarzy się ku temu okazja. Szlachetny Tadeusz, co prawda w słusznej sprawie, ale jednak zabija... To dobry sposób, by nieco uczłowieczyć przez to postać głównego bohatera, także przez pokazanie zwyczajnych ludzkich słabości (na przykład w scenie, gdy stojąc przed domem w deszczu dowiaduje się o nieuleczalnej chorobie kochanej Róży). Marcin Dorociński znakomicie oddaje wszelkie niuanse granej przez siebie postaci. To kolejna świetna rola tego aktora. Wtóruje mu Agata Kulesza, której talent i "użyteczność" reżyserzy odkryli stosunkowo niedawno i miejmy nadzieję, że będą dla niej tworzyć role na miarę Róży Kwiatkowskiej.

Wielkim walorem filmu Smarzowskiego są piękne zdjęcia Piotra Sobocińskiego Jr. oraz bardzo oszczędna, nastrojowa muzyka Mikołaja Trzaski (generalnie jednak reżyser opowiada historię swoich bohaterów "w ciszy"). Atmosferę "Róży" tworzy też scenografia Marka Zawieruchy. To ich praca i ciekawa historia sprawiają, że widzowie wychodzą z kina z niedojedzonymi kubełkami popcornu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (13):

Sortuj komentarze:

Wyjątkowo zgrabnie napisana recenzja. Podoba mi się szczególnie klamra kompozycyjna, która nabiera znaczenia w poincie - oddaje w pełni wrażenie, z jakim zostaje widz po obejrzeniu "Róży".

Komentarz został ukrytyrozwiń
wojciech_filmożerca
  • wojciech_filmożerca
  • 15.02.2012 22:55

Panie Krzysztofie, anonimowe szukanie dziury w całym, prezentowane przez twór pod nickiem @Ada Iks - to klasyczny przykład internetowego pasożyta. Postawy tego rodzaju troli nacechowane są dążeniem do wywołania rozpierduchy na forum czasami z powodu swojego zakompleksionego stosunku do otoczenia. Nie spocznie ten typ usera na jednym komentarzu by dać wodze swojej natarczywej naturze. Nie daje się Pan sprowokać takim Pomiotom, za przykład wystarczy ton pierwszego wpisu jakim zaczęła @Ada Iks która w późniejszym dorobku ewidentnie udowadnia, że komuś się najwyraźniej nudzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Ado, ma Pani prawo nie podobać się moja recenzja. Powiem więcej: ma Pani prawo mniemać, iż jestem Jolą i kim tylko Pani chce (pewnie Pani się sama się "lajkuje", cokolwiek by to znaczyło). Łatwo rzucać kalumnie zwłaszcza, gdy się jest Adą IKS (X). Pozdrawiam równie serdecznie i bez złośliwości.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ada Iks
  • Ada Iks
  • 07.02.2012 22:48

Hahaha, ale po ilości wpisów i "palcach w dół" i "w górę" łatwo się zorientować, że te minusy przy moich wypowiedziach stawia jedna i ta sama osoba czyli niejaka "Jola". Ha! Nie zauważyłam wcześniej, że można "lajkować" samego siebie;-) Nie ładnie, nie ładnie;-)
P.S. Czy "Jola" to pseudonim autora powyższej recenzji?:-)))
Jeśli tak to serdecznie pozdrawiam, na prawdę, bez złośliwości:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ada Iks
  • Ada Iks
  • 07.02.2012 22:38

Oczywiście, że taka forma recenzji istnieje i jest niestety bardzo popularna.
A pisanie "jak robisz to lepiej to sama pisz" jest właśnie na poziomie gimnazjum. Nikogo nie obrażam tylko wypoowiadam się na temat tego co przeczytałam, mam do tego prawo - po to jest miejsce na komentarze.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Albert
  • Albert
  • 07.02.2012 08:42

Uwielbiam ten knajacki styl wypowiedzi: "Panie zabierz się Pan...". Super kultura.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jola
  • Jola
  • 07.02.2012 08:40

@Ada Iks: Nie napisałam, ze autor recenzji czerpie wiedzę a temat pisania recenzji z podręcznika do gimnazjum. Napisałam, że gdybyś Ty i Biri Bomba przeczytała odpowiedni rozdział w tymże podręczniku, wiedziałabyś że taka forma recenzji istnieje, dlatego w wielu miejscach podobne można znaleźć. A jesli robisz to lepiej - po prostu pisz!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Ada Iks
  • Ada Iks
  • 06.02.2012 21:36

@Jola- jeśli autor tego tekstu czerpie swoją wiedzę na temat pisania z podręcznika do gimnazjum to wszystko tłumaczy, a to, że w innych recenzjach również są streszczenia fimu nie jest żadnym usprawiedliwieniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jola
  • Jola
  • 06.02.2012 20:32

Ci, którzy krytykują tę recenzję, niech sięgną po pierwszy lepszy podręcznik do gimnazjum, a przekonają się, że jest ona napisana zgodnie z regułami sztuki. Podobny opis akcji tego filmu można znaleźć na każdym portalu filmowym, więc gdzie tu ujawnianie wątków. Te zresztą w filmie Smarzowskiego nie są najważniejsze. Ważniejszy jest sposób pokazania problemu przez reżysera. A czytanie wszelkich recenzji, opisów przed pójściem do kia zawsze niesie ze sobą ryzyko dowiedzenia się za dużo i za wcześnie!

Komentarz został ukrytyrozwiń
Biri Bomba
  • Biri Bomba
  • 06.02.2012 16:23

Gdybym przeczytał tę "recenzję" przed obejrzeniem filmu to miałbym ochotę zamordować autora. Panie, zabierz się pan za coś innego, recenzja filmowa to nie jest odpowiednia działka, zdradziłeś połowę istotnych wątków filmu!

OSTRZEGAM, tego tekstu NIE należy czytać przed obejrzeniem "Róży"!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.