Facebook Google+ Twitter

Rozbił się w awionetce w poniedziałek, odnalazł się we wtorek

  • Źródło: IAR
  • Data dodania: 2008-09-23 22:58

Nie pamięta nic albo niewiele - tak można by streścić zeznania 52-letniego pilota awionetki ze wsi Kurnatowice koło Międzychodu. W niedzielę wieczorem prowadzony przez niego samolot spadł koło Mokrzca. Służby ratunkowe znalazły wrak czeskiej Urli, ale bez pilota. Mężczyzna odnalazł się dopiero dzisiaj po południu. 52-latek zadzwonił do domu, powiedział gdzie jest i poprosił, by ktoś po niego przyjechał.

Mężczyznę przesłuchali najpierw członkowie specjalnej komisji badającej wypadki lotnicze, później policjanci. Zbyt dużo jednak się nie dowiedzieli. Na większość pytań pilot-amator odpowiadał słowami "nie wiem" lub "nie pamiętam". Jak mówił, był w szoku. Po wypadku przez cały czas miał błąkać się po lesie i polach.

Mieszkaniec Kurnatowic zeznał, że nie przypomina też sobie nocnego telefonu do żony. Cztery godziny po wypadku, z niedzieli na poniedziałek, mężczyzna zadzwonił do domu i powiedział małżonce, że czuje się dobrze i nie ma się o niego martwić. Później jego telefon zamilkł. Policjanci nie mieli więc szans na namierzenie aparatu i miejsca pobytu poszukiwanego.

Po przesłuchaniach 52-latka, zwolniono do domu. Dochodzenie, które ma wyjaśnić przyczyny i okoliczności wypadku, będzie prowadzone jednak nadal.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.