Facebook Google+ Twitter

Rozbite królestwo niechcianego króla

Wagę ciężką, nazywano niegdyś wagą królewską. Jeżeli tytułować ją tak dalej, to królestwo to jest słabe i rozbite, a panuje w nim niechciany król.

Władymir Kliczko / Fot. PAP/EPAWalka o mistrzostwo świata wagi ciężkiej Dempsey - Carpentier, była pierwszą walką w historii, z której wpływy przekroczyły sumę magicznego miliona dolarów. Rywalizacje Louis-Schmeling i Ali-Frazier, swoim znaczeniem wykraczały daleko poza bokserski ring. Dziś pamiętamy je jako "Walki Stulecia".

W latach 90, walki Mike'a Tysona, Evandera Holyfielda i Lennoxa Lewisa, miażdżyły rekordy telewizyjnej oglądalności, i wychowały całe pokolenie kibiców i miłośników boksu. Waga ciężka od zawsze budziła największe emocje, i to ona właśnie była wizytówką boksu zawodowego. Do niedawna. Z tamtej wagi ciężkiej, pozostała jedynie dumna nazwa. I wielkie pieniądze. Ostatnie lata, to postępujący kryzys w najwyższej bokserskiej kategorii wagowej. Grudniowa walka Nikołaja Wałujewa z Evanderem Holyfieldem, była upadkiem jej prestiżu. Upadek ten nie nastąpił niespodziewanie. Kryzys trwał od dawna.

Mistrzowie z papieru

Cztery organizacje bokserskie, z których niektóre mogą posiadać nawet kilku mistrzów jednocześnie. Rozdawanie tytułów bokserom, którzy swoimi umiejętnościami i postawą w ringu na to nie zasłużyli. Promotorzy, nie dbający o sportowy poziom organizowanych pojedynków. Sędziowie, wypaczający wyniki walk. Wszystko to, doprowadziło do starcia Wałujewa z Holyfieldem. Absurdalnego pojedynku, który nie zasłużył na miano walki o "mistrzostwo świata wagi ciężkiej". Tytuł kiedyś majestatyczny, dzisiaj jest bardziej częścią kampanii marketingowych przy promocji słabych bokserów. Ostatnia walka godna tego tytułu, odbyła się w 2003 roku. W pojedynku o pas WBC, zmierzyli się wtedy Lennox Lewis z Witalijem Kliczko. Ten emocjonujący pojedynek, dał publice to, za co wagę ciężką pokochano - siłę, dramaturgię oraz krew i serce zostawione na ringu. Wszystko to z udziałem niemałych bokserskich umiejętności. Od dnia konfrontacji Lennoxa z Witalijem, stoczono 44 pojedynki o tytuł mistrza świata w wadze ciężkiej. W większości, beznadziejnie słabych.

Trzy miesiące przed walka Lewisa z Kliczko, Roy Jones Jr. pokonał Johna Ruiza w walce o pas WBA. Jones - były mistrz w wadze średniej i półciężkiej, ośmieszył swojego rywala, który uważany był wówczas za jednego z najlepszych ciężkich na świecie. W słabej jak nigdy kategorii, 37-letni Ruiz dalej należy do czołówki. Federacja WBA, w swoim rankingu z dnia 16 grudnia, plasuje go na trzecim miejscu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Fajny art Artur.
Waga ciężka mimo, że nazwana królewską mnie jakoś nigdy nie przyciągała. Był okres kiedy miło oglądało się Tysona, Lewisa, Holyfielda, Bowe'a, czy nawet Gołotę, ale nigdy nie była to moja ulubiona kategoria. Moim zdaniem najlepsze walki mają miejsce w niższych wagach, powiedzmy że do limitu kategorii półśredniej. Jest tam lepsze tempo, więcej ciosów, lepsza technika. Wobec tego heavyweight jest tą królewską tylko z nazwy.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.01.2009 17:46

Święte słowa, i wnioski słuszne. Zwyciestwo Ruska to wolta w czasoprzestrzeni, ciekawe ile czasu fani boksu te ściemy będą tolerować, chyba, że boks zmierza do połączenina z freestaylingiem dla ćwierćinteligentej gawiedzi.
Oczywiście plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry materiał :). Eh kiedyś to były osobistości ;). Mnie osobiście ten "ruski" zaciąg bokserów nie odpowiada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.