
Od kiedy pamiętam w mojej rodzinie przewijała się taka tęsknota, a właściwie westchnienie: Ja już tego nie doczekam, ale może wy? Tak dziadek mówił do moich rodziców, rodzice do mnie, w końcu tak też ja zacząłem mówić do swoich dzieci.
Zobacz także:
Artykuły
(42)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.81)
Wiek: 55 | Miejscowość: Głogów | Kraj: Polska
O mnie: Urodziłem się dość dawno, bo już pół wieku temu. Piszę, od kiedy pamiętam, przez wiele lat także wiersze, opowiadania i felietony. Jeszcze nie uwierzyłem, że jestem artystą, i dlatego właśnie wierzę, że to, co najlepsze, dopiero napiszę.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Mirella Czajkowska-Turek 13.03.2008 18:44
Stefanie! Przepiękne zdjęcie:))
Mirella Czajkowska-Turek 06.03.2008 15:30
He,he. To znaczy, że gdzieś w życiu sporo nagrzeszyłam, bo władza w naszym miescie na przykład...ech, szkoda gadać.Stefanie, na powaznie: to co mowisz jest zbyt ogolne; "oni" ustawili prawo dokładnie jak chcieli, by ochraniac wlasne interesy
Stefan Górawski 06.03.2008 13:59
Mirello, kto (co) to jest władza? Gdzie przebiega granica pomiędzy my - oni?
Narzekasz (słusznie zapewne) na radnych różnych szczebli, i to są bez wątpienia „oni”, ale czy niekompetentni urzędnicy, związkowcy wysuwający absurdalne żądania, wreszcie pracownicy służba zdrowia odmawiający pomocy dziecku (sprawa z wczoraj bodajże) to ciągle „oni” czy już „my”? Tak czy inaczej dotrzemy w końcu do naszych znajomych, bliskich, i samych siebie.
Dlatego też przeciwny jestem takiej polaryzacji: dobre społeczeństwo – zła władza. W gruncie rzeczy w demokracji zawsze mamy taką władzę, na jaką zasługujemy. Mądre społeczeństwo nie da się omamić różnym oszołomom, ale jeśli nawet to nie kilka razy tym samym.
Choć to rzeczywiście nie takie proste.
Mirella Czajkowska-Turek 06.03.2008 08:40
Ha, gdyby to było takie proste: wybieram, okazuje się,że mrzonki i utopię, czekam do nastepnych wyborów, ponownie wybieram i następuje "nowa" jakość. Nie , Stefanie, dobrze wiesz, że wybory to iluzja dla pospólstwa, podniecamy się możliwością zmiany, a dla polityków, czy raczej politykierów ważni jesteśmy raz na czas wyborów. Po tylu latach dokonywania wyborów na zasadzie mniejszego zla, zastanawiam się nad zrezygnowaniem z udziału w tej farsie. Udział obywateli w wyborach legitymizuje "władzę".Mówisz:"zrzucanie całej odpowiedzialności na rzadzących jest uproszceniem i łatwizną" Z całym szacunkiem, ale takie stwierdzenie jest ...łatwizną. W swojej działalności społecznej ciągle odbijam się od drzwi: radnych miejskich, sejmikowych, wojewodowych, eurodeputowanych- niepotrzebne skreslić. Każdy chełpi się, że został wybrany; potem glowa do piachu i mają nas gdzieś .
Stefan Górawski 05.03.2008 21:26
Mirello, mam na myśli wszystkich. Można mieć wiele słusznych pretensji do władzy, ale zrzucanie całej odpowiedzialności na rządzących jest zbytnim uproszczeniem i łatwizną. W końcu sami ich sobie wybieramy i sami powinniśmy mieć tylko do siebie pretensje, że tak łatwo nas - jako społeczeństwo - omamić i nabrać na różne partyjne lepy.
Macieju, masz rację – nie sposób zanegować faktu, że z pokolenia na pokolenie życie wygląda inaczej, tzn. lepiej. Sam mógłbym na ten temat wiele mówić, ale w tym materiale mam na myśli coś innego: to, że nie potrafimy wykorzystać okazji aby dogonić, a przynajmniej skrócić dystans rozwojowy do krajów najbardziej rozwiniętych. Wciąż więc wyjeżdżamy pracować do Wielkiej Brytanii, Niemiec czy Skandynawii, wciąż dochód narodowy jest kilkakrotnie niższy, wciąż (w stosunku do Zachodu) mamy cherlawą służbę zdrowia, stan zapaści w nauce, biedne szkolnictwo... A zamiast solidarnie gonić świat za dużo energii poświęcamy na wewnętrzne waśnie i przepychanki.
Maciej Tomczak 05.03.2008 19:08
Nie mam wiekowego doświadczenia - absolutnie nic nikomu nie dodając ani nie ujmując - jestem względnie młodym człowiekiem. I chociaż myślenie "może Wy, następne pokolenie, tego (lepszego) doczekacie" jest mi jak najbardziej znane i całkiem bliskie.
Ale, ponieważ zawsze jest jakieś "ale", brakuje w nim perspektywy. Moi Dziadkowie rozpoczynali życie na wsi, w rodzinach wielodzietnych, ściśnięci w niewielkich domach. Bez kanalizacji, prądu. Teraz mają do dyspozycji własne mieszkanie, o osiągniętym wykształceniu i dostępnych wynalazkach cywilizacji nie wspominając. Moi rodzice też przeszli pewną drogę; być może już nie tak radykalną. W sumie, ja również zaczynam stąpać po nieprzetartych ścieżkach...
Zawsze myślimy, że mogłoby być lepiej. Warto jednak uświadomić sobie, jak jest dobrze. Być może nie cudownie, być może nie pięknie, ale po prostu dobrze.
Mirella Czajkowska-Turek 05.03.2008 16:17
"Przyzwoitość polityczna"- to brzmi fałszywie , jak oksymoron. Ja też nie jestem politologiem, nie wyciągam ręki po średnie krajowe, ale jako prowadząca działalność gospodarczą, chcialabym obracać się w kręgu jasnych praw i zasad. Plus za poruszenie tamatu, choć do końca nie wyczytałam, do kogo masz największy żal, Stefanie: do utyskujących Polaków, czy do polityków?
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3309)