Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

32889 miejsce

Rozejrzyj sie zanim zapalisz!!!

Ustawa o ochronie przed następstwami używania tytoniu istnieje, lecz w rzeczywistości jest tylko zbiorem liter na papierze. Jeśli dym nam przeszkadza musimy radzic sobie sami.

fot. MWMEDIAW Polsce nie ma rygorystycznych przepisów dotyczących zakazów palenia w miejscach publicznych, jak np we Włoszech. Dlatego obywatele dbający o swoje zdrowie, na własną rękę walczą z palczami. Anna Bęben z Chorzowa kilkumiesięczną walkę z dymem papierosowym na klatce schodowej i w windzie wygrała. Jej czteroletni synek od kilku lat choruje na astmę oskrzelową i zjechanie zadymioną windą z ósmego piętra było dla niego walką o życie. W tej sprawie interweniowała w mediach lokalnych bo administracja nie reagowała na żadne prośby umieszczenia znaków zakazu palenia na korytarzu. Na szczęście lokatorzy bloku po przeczytaniu artykułu szybko sami się zmobilizowali i obecnie nikt już nie pali na klatce schodowej. Jednak problem dmuchania w nos ciężko choremu dziecku pozostał. – Najgorzej jest na przystankach autobusowych. Muszę zwracać uwagę palącym lub po prostu odsuwać się od nich jak najdalej – skarży się pani Ania.

Coraz więcej firm prywatnych sugeruje pracownikom rzucenie palenia, a wspólnoty mieszkaniowe ustanawiają regulaminy dotyczące zakazów palenia na osiedlach mieszkaniowych. Coraz częściej się mówi o modzie na niepalenie, w sklepach z półek z papierosami krzyczą ostrzeżenia o szkodliwym działaniu nikotyny lecz palacze byli, są i będą. – Każdy ma prawo do palenia jak i niepalenia, sama palę, jednak wydaję mi się to kwestią kultury osobistej w jakich miejscach zapala sie papierosa. Staram się nie palić tam, gdzie mogłoby to komuś szkodzić lub przeszkadzać – mówi Barbara Marek, mieszkanka Rudy Ślaskiej.

Reporterskie obserwacje

Reporter W24 postanowił sprawdzić, jak wygląda palenie na przystankach autobusowych w Katowicach.

Najczęsciej palili młodzi ludzie, w szczególności nastoletnie dziewczyny. Poproszone o wygaszenie papierosa lub odsunięcie się na bok, pukały sie znacząco w czoło, ludzie 30 - 40 letni przepraszali i odsuwali się natychmiast kiedy usłyszeli kaszel. Najbardziej zaskakujące było zachowanie pijanego mężczyzny, który ledwo trzymając się na nogach, podszedł do naszego reportera stojącego na pustym przystanku autobusowym i zapytał – Czy mogę zapalić? Czy nie będzie to przeszkadzać?

Wynik dziennikarskich obserwacji jest taki, że w trosce o nasze zdrowie musimy przypominać palaczom o swej obecności. Nie każdy jednak potrafi się odezwać, ale dopóki prawo nie będzie nas bronić przed skutkami biernego palenia powinniśmy sami zadbać o swój interes. – Trzeba byc asertywnym i powiedzieć głośno:" mi to szkodzi". Ludzie mają prawo do życia w czystym środowisku – twierdzi lekarz Barbara Papiernik – Podolska.

Nie wszyscy w obawie przed kpiną i posądzeniem o brak tolerancji są na tyle odważni, by krzyczeć, że są chorzy na astmę lub nie tolerują dymu. Może warto jednak rozejrzeć sie wokoło czy nasz dym nie będzie leciał wprost w czyjś nos lub czy nasza opuszczona ręka nie znajduje się na wysokości dziecięcego wózka.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Kazałaś ludziom na katowickich przystankach, gasić fajki? Odważna jesteś ;)

Z punktu widzenia niemal - byłego palacza (czyli rozumiem obie strony ;) : palenie pod wiata na przystanku, zwłaszcza kiedy pada - totalny brak kultury. Palenie na terenie przystanku, na otwartym powietrzu - na uboczu, nie w tłumie, nie szkodzi nikomu.
Acz i tak - jeśli ktoś pali na przystanku - znaczy, że za moment w autobusie dostarczy współpasażerom nieciekawych doznań :)

Kopcenia w windach nawet nie komentuję

.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.