Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

71471 miejsce

Rozkwit tradycji uczniowskich prezentów

W ostatnich dniach TVN w swoich "Faktach" pokazał prezent, który uczniowie jednego z gimnazjów podarowali swemu wychowawcy na zakończenie szkoły.

 / Fot. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Polski_Fiat_126p_rocznik_1973.jpg&filetimestamp=20081203215104Wyremontowany i wypucowany, czerwony, opatrzony autografami uczniów, Fiat 126 p zmienił właściciela. Kluczyki otrzymał nauczyciel. Reporter podkreślił wkład pracy, który uczniowie wnieśli w renowację pojazdu, a nauczyciel publicznie wyraził wielką radość z prezentu. Uroczystość przekazania prezentu odbyła się na boisku szkolnym w obecności innych uczniów.

Niby wszystko w porządku, każdy wyglądał na zadowolonego. Relacjonujący temat, nie szczędził przychylnych komentarzy, traktujących dar wyłącznie jako sympatyczny gest uczniowski. Moim zdaniem, zabrakło jednak chociaż jednego zdania komentarza, zmuszającego do refleksji nad zasadnością tego typu darów.

Chwila refleksji


Wiadomo, że samochód, nawet wiekowy maluch, nie był za darmo. Jego renowacja, nawet uwzględniając uczniowski wkład pracy, wymagała pomocy kwalifikowanego mechanika, a więc ponoszenia kosztów. Ktoś zaraz powie, że co mnie to obchodzi, że to sprawa uczniów lub ich rodziców, bo to oni sfinansowali podarunek. Bo przecież nic się nie stało, jeżeli zsumujemy koszty ewentualnych wiązanek kwiatowych to uzyskamy sporą kwotę, w sam raz na wiekowego malucha.

Nie wierzę jednak, że kwiatów nie było, poza tym jakoś nie potrafię przekonać się do tej nowej „prezentowej” tradycji uczniowskiej, dalekiej od symbolicznego kwiatka. Istnieje ona od kilku już ładnych lat, a spirala atrakcyjności prezentów stale rośnie. Ambicje rodziców, finansujących tego typu rzeczy, nie mają bowiem granic. Przy czym, tradycja nie dotyczy wyłącznie szkoły, ale na dobre (a może przede wszystkim) zadomowiła się w pierwszo- kumunijnej tradycji w kościele.

Większość wie, że uczniowie przystępujący do I komunii składają się na określony dar dla kościoła parafialnego, a bardzo często – dla proboszcza. Gdy osiem lat temu braliśmy udział w takiej uroczystości, rodzice naszego chrześniaka musieli – wespół z innymi - dokładać się do kompletu płytek ceramicznych do remontowanej plebanii. Dwa lata później, gdy komunię przyjmował ich starszy syn, darem był wielki serwis obiadowy dla potrzeb plebani. Przy czym, ksiądz sam wyznaczał, jakiego daru, w danym roku oczekiwał. Jest to taka „kropka nad i” w procesie komercjalizacji tej ważnej religijnej uroczystości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Mój duży staż pracy w szkole każe mi... unikać tematów szkolnych, bo kiedy już zabieram głos...
Zapomniałam, miałam trzymać się hasła: qui s'excuse, s'accuse ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

No własnie, dużo mamy w naszej ojczyźnie spraw, o których często wspominamy, a nie potrafimy (lub nie chcemy) znależć recepty.A nieraz jest ona w zasiegu ręki.
To tak jak z wystawnością strojów ,prezentów i uroczystości pierwszokomunijnych. Powszechnie sie narzeka na zniekształcenie religijnej wymowy uroczystosci, ale wiekszośc rodziców broni status quo bo to przeciez okazja do realizacji swoich ambicji i "pokazania sie".

Zgadzam sie z zarzutem, że uprościłem sprawę. Moim celem nie była jednak kompleksowa analiza zjawiska i podanie gotowej recepty, lecz zasygnalizowanie tematu, wywołanie dyskusji. Nie jestem obecnie aktywnym uczestnikiem tych zjawisk, lecz obserwatorem. Wolałem więc nie wystepowac w roli mentora.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Wojtku, Pana spojrzenie nie jest odosobnione, choć nieco Pan sprawę, mówiąc najoględniej, uprościł.
Beata już w pierwszym komentarzu podała rozwiązanie problemu.
Nie wiem, ile razy ja już się na ten temat się tutaj wypowiadałam.

Dyrektor wydaje swoim nauczycielom zakaz przyjmowania prezentów i po sprawie.
Zapyta Pan pewnie, a jeśli nie wyda?
Szkoła to także uczniowie i ich RODZICE, którzy czasem nie umieją korzystać ze swoich praw. ;)
Jeśli dyrektor zakazu nie wyda, należy go w imieniu rodziców o to poprosić. Proste?

Większym problemem są chyba prezenty wręczane dzieciom z okazji I Komunii przez RODZINĘ, tu zakazu wprowadzić się nie da.
A problem jest? Jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziekuję za wsparcie, które utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje spojrzenie nie było odosobnione i subiektywne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

5+ za przedstawienie kwestii która staje się z roku na rok coraz większym problemem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki Magdo Tak trzymać. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest nasza polska mentalność. Wydaje mi się, że paskudna pozostałość po PRL-u. Pal-licho prezent dla wychowawcy. W klasie mojej córki była to ładnie wydana publikacja naukowa. Natomiast w sferze religijności Polaków, zaczynam widzieć Mamone na każdym kroku. A księża zaczynają zachowywać się jak hipokryci. Przestrzegają, aby dziecku nie przesłonić duchowego wymiaru I Komunii Św. prezentami, natomiast sami wymagają od nas "dokładania się" do majątku, który i tak posiadają spory.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Irek, dokładnie tak jak napisałeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy jestem gdzie odbyła się ta ceremonia wręczenia tego uczniowskiego prezentu? Zgadzam się w z kol. Magdą Wieczorek, że jeden bukiet kwiatów od całej klasy wystarczy.Wydaje mi się,że najlepszym podziękowaniem dla nauczyciela za jego trud i poświęcenie włożone w wychowanie młodzieży winny być oceny na świadectwach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

jeszcze szkoła szkołą, ale z tymi plebaniami to już lekka przesada.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.