Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

4395 miejsce

Rozlosowano grupy mistrzostw świata. Sprawdź z kim zagrają Polacy

Z Serbią, Argentyną, Australią, Wenezuelą i przedstawicielem konfederacji Afryki spotka się reprezentacja Polski na pierwszym szczeblu siatkarskiego mundialu. Inauguracja imprezy odbędzie się na Stadionie Narodowym

 / Fot. PAP/Bartłomiej ZborowskiTego wieczoru Sala Kongresowa stała się centrum siatkarskiego świata. Gdzie nie spojrzeć, aż roiło się od osobistości. Rozlosowanie drużyn spoczywało w rękach Tomasz Wójtowicza, członka legendarnej drużyny Huberta Wagnera, mistrza olimpijskiego z Sidney Vladimira Grbicia oraz wybranego najlepszym siatkarzem XX w. Lorenzo Bernardiego. Na gali obecny był prezes FIVB Ary Graca oraz ojciec współczesnej myśli szkoleniowej, twórca siatkarskiej potęgi Włoch Julio Velasco. Argentyńczyk obecnie prowadzi reprezentację Iranu, która na ostatnim Pucharze Świata wygrała m.in. z Polską. a na mistrzostwach Azji po raz drugi nie znalazła sobie równych.

Część rozstrzygnięć była już znana po tym, jak federacja wprowadziła w życie zasadę serpentyny. Jej założeniem jest większa transparentność przy rozstawianiu drużyn po budzącym etyczne wątpliwości mundialu we Włoszech. Wówczas część drabinki, w której znaleźli się gospodarze (prowadzeni przez byłego opiekuna reprezentacji Polski Andrea Anastasiego) była nieporównanie łatwiejsza od tej z Polską, Brazylią, Bułgarią, Serbią i Kubą. W dodatku tamten system sprzyjał manipulacjom i wybieraniu sobie przeciwnika. Udokumentowali to sami Canarinhios, którzy w meczu z Bułgarami (0:3) nie wystawili rozgrywającego, ale dzięki porażce w dalszej fazie trafili na przeciętnych Czechów i Niemców.

Tym razem będzie inaczej. W pierwszej rundzie na plac gry wyjdą dwadzieścia cztery zespoły podzielone na cztery grupy (w każdej max. trzy z jednego kontynentu). Do drugiej kwalifikują się drużyny z miejsc 1-4, które utworzą dwie pule po osiem zespołów, zachowując zdobycz punktową. W ostatniej fazie przed grą o medale zostanie sześć reprezentacji podzielonych na dwie stawki. Ci, którzy awansują do strefy medalowej, w ciągu trzech tygodni będą mieli do rozegrania 13 meczów. Nie są znani jeszcze finaliści z Afryki oraz Ameryki Środkowej i Północnej.

Łatwa grupa tylko z pozoru


Co wiadomo o naszych najgroźniejszych przeciwnikach? Serbia to przede wszystkim świetni środkowi: Marko Podrascanin i Dragan Stanković, od lat gwiazdy ligi włoskiej, a od tego sezonu koledzy Bartosza Kurka w Maceracie. Po zakończeniu kariery reprezentacyjnej przez Ivana Milijkovicia rolę podstawowego atakującego przejął ex-zawodnik Skry Bełchatów Alekasndar Atanasijević. Serbowie na każdym z ostatnich czterech turniejów mistrzowskich dochodzili co najmniej do półfinału i choć jakość nowej generacji jest gorsza, to nadal pozwala utrzymać się w pierwszej dziesiątce rankingu FIVB.

Rzadko który rywal z szerokiej światowej czołówki leży Polsce tak dobrze jak Argentyna. W tej dekadzie oba zespoły trafiały na siebie w trzech edycjach Ligi Światowej, za każdym razem wygrywali biało-czerwoni. Minionego lata do Polski trafiło pięciu reprezentantów albicelestes. Na fundament nowej Skry wybrano Nicolasa Uriarte i Facoundo Conte, którzy na brak ofert z silniejszych lig nie mogli narzekać. Poza nimi uwagę przyciąga wirtuozerski rozgrywający Lucciano De Cecco, który jak na 25 lat może się pochwalić sporą liczbą nagród indywidualnych w międzynarodowych turniejach.

Z pozostałymi ekipami wcale nie musi być łatwo. Z Australią przegraliśmy w Londynie, przez co w ćwierćfinale zderzyliśmy się czołowo z Rosją. Z Wenezuelą również potykaliśmy się z różnym skutkiem w Lidze Światowej. W drugiej fazie "polska" grupa łączy się z najsilniejszą na papierze grupą D, gdzie czekają m.in. Włosi, Francuzi oraz zwycięzca eliminacji NORCECA, prawdopodobnie USA albo Kuba.

Z nowości nie tylko stadion


O stronę organizacyjną władze nie powinny się martwić, bo show pt. siatkówka nad Wisłą robi się najlepiej na świecie. Po dołączeniu Warszawy liczba miast gospodarzy zatrzymała się na siedmiu. - Im bliżej losowania, tym mieliśmy mocniejsze argumenty na rzecz gry na Stadionie Narodowym – przyznał Mirosław Przedpełski. Goszczący w ubiegłym roku w Polsce Bernardo Rezende mówił, że trzeba trenować przez tydzień, żeby przyzwyczaić się do warunków stadionowych. Sami siatkarze również niezbyt entuzjastycznie odnosili się do pomysłu gry na 58-tysięcznym gigancie, na którym trudno znaleźć punkty odniesienia pomagające w orientacji na boisku.

Prezes PZPS zachwala, że na turniej szykowane są nowinki technologiczne. – Chcemy skończyć z dyktatem sędziów. Dziś prawie wszystko można zweryfikować elektroniką, mamy dobrych specjalistów, którzy się tym zajmą. Wideoweryfikacja może być przecież pokazywana na telebimach, dlaczego wyłączać z tego publiczność? Arbitrzy nie chcą, żeby ktoś podglądał ich pracę, ale trzeba doprowadzić do sytuacji, w której przestają rządzić meczami. Żeby wprowadzić atmosferę bliskości, uruchomimy tzw. second screen, który umożliwić zgromadzonym na trybunach śledzenie na bieżąco statystyk. Inny będzie również sposób dokonywania zmian. Dziś to trwa za długo, czasem są cofane, bo sygnalizacja była zła - powiedział.

Dużo do zrobienia zostało w obszarze zainteresowania mistrzostw publicznością, która na co dzień nie śledzi wydarzeń pod siatką. Euro 2012 żyło cały kraj, została mu podporządkowana każda dziedzina funkcjonowania państwa. Siatkarski mundial to nieporównanie mniejsza skala przedsięwzięcia, zamknięta pod dachem, śledzona bardziej lokalnie niż globalnie. Tylko, że lepszej okazji do popularyzacji dyscypliny nie będzie. - Naszą najlepszą reklamą niech będzie wynik - kończy Przedpełski.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Nie liczyłbym na czarnego konia, ale nie ma co zapeszać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.