Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

27353 miejsce

Rozmawiał Kaczyński z Kwaśniewskim, pytania zadawał Tusk

Debata Aleksandra Kwaśniewskiego z Jarosławem Kaczyńskim nie przyniosła definitywnych rozstrzygnięć. Przyniosła jedynie zbiór tego, o czym mówią od jakiegoś czasu obaj politycy, w pigułce.

Ale i ten zbiór ma pewną wartość. Szczególnie dla tych, którzy ze słów obu polityków kojarzą jedynie pojedyncze postulaty. Tu starły się dwie przeciwstawne wizje. Wcale nie merytoryczne, jak zapowiadano, bo o konkretnych rozwiązaniach mowy było niewiele. Ale może to i dobrze. Spokojnie porozmawiać można by, gdyby debata trwała przynajmniej dwie godziny. Kaczyński i Kwaśniewski mieli na rozwinięcie swych myśli stanowczo zbyt mało czasu. Te dwie przeciwstawne wizje to nie tyle spór III z IV RP, bo jest to podział skrajnie uproszczony. To spór o kształt liberalnej demokracji i kierunek jej rozwoju. To także spór o wartości, które mają lec u podłoża rządzenia i tworzenia prawa.

Nie jestem pewien, czy ta debata mogła przekonać wielu. Obaj panowie stoją po przeciwnych stronach barykady, z zastrzeżeniem, że Kwaśniewski stara się na nią wdrapać i objąć wszystkich ramionami (niepostrzeżenie wypychając Kaczyńskich poza kółko), co z kolei premier uważa za przejaw oportunizmu i braku kręgosłupa moralnego, patriotycznego itd. Zapewne umocniła ona wiarę przekonanych.

Jarosław Kaczyński w kilku punktach swej diagnozy państwa jest zniewalająco logiczny i konsekwentny. Ma rację, gdy mówi o egoizmie i próżniaczym poczuciu wyższości elit tworzących niepodległą Polskę. Także o zbyt rozbudowanych w III RP koneksjach polityczno-biznesowych. Trafnie opisuje niechęć mediów wobec PiS-u, potrzebę przywrócenia etosu służby publicznej, budowania silnej pozycji Polski na arenie międzynarodowej. Czy to na potrzeby debaty, czy też ogólnie, ujmuje problem zbyt wąsko. Skupiając się na przyczynie, pomija metody dążenia do celu, a nawet ostateczny cel sam w sobie. Klasyfikując kolejne obszary rzeczywistości tworzy chybione nieraz podziały i dostosowuje swoje działania do jej skrzywionego oblicza. Zaufanie do ludzi, a raczej jego brak (poza grupą wyselekcjonowaną - na podstawie życiorysu bądź też posłusznej władzy postawy), determinuje społeczny obraz świata Jarosława Kaczyńskiego, w którym nie ma miejsca na spontaniczność ? każdemu można w nim na podstawie konkretnych działań bądź słów przypisać miejsce trwałej przynależności. Nawet protestująca na ulicy w Łodzi właścicielka restauracji zastawionej od trzech miesięcy przez budowlańców jest w tej układance nie wołającym o pomoc obywatelem, a elementem wrogim, burzącym ład społeczny.

Kaczyński mógł przekonać tych, którzy skłonni są uwierzyć w niepodważalny dysonans pomiędzy bezprawnymi i antyspołecznymi praktykami III RP, a uczciwymi, szczerymi i zwróconymi do zwykłych ludzi intencjami Rzeczpospolitej Kaczyńskich bądź też nabrać zaufania do polityka, który nie boi się nazywać rzeczy i zjawisk po imieniu, a z trwałych i wysokich wartości czyni oręż swojego politycznego boju. Kogo może przekonać Kwaśniewski?

Były prezydent mógł punktować swoją bezpośredniością i energicznymi, zwięzłymi ripostami na słowa premiera. Nawet złośliwymi docinkami w trakcie wypowiedzi Kaczyńskiego. Kwaśniewski przedstawił parę ogólnych diagnoz, odnoszących się zarówno do samego premiera, jak i całego jego obozu. Starał się podważyć prawdziwość elementarnych tez politycznego projektu PiS. Również i on wybitnie upraszczał opis sytuacji. Te wszystkie uproszczenia fałszują oczywiście obraz rzeczywisty, w ferworze politycznego sporu są jednak nie tyle usprawiedliwione, co pomagają uporządkować złożone i ciężkostrawne analizy stanu faktycznego. Kwaśniewski starał się zauważyć, że sprzyjająca koniunktura gospodarcza jest efektem działań wszystkich dotychczasowych rządów. Mówił o przeszłych sukcesach polityki zagranicznej i jej blamażu za rządów PiS. Ale jest to równie prawdziwe, jak stwierdzenia Kaczyńskiego, że i PiS ma w dobrej sytuacji gospodarczej jakiś udział oraz że nie było innej drogi, jak NATO i UE. A przecież prawda jest dużo bardziej złożona i tylko tym dwóm kwestiom można by poświęcić parę solidnych opracowań.

Najsilniejszym chyba ciosem ze strony Kwaśniewskiego, choć dziwne, że tak słabo przez niego wyeksponowanym, był zarzut, że solidarne państwo nie rozmawia z obywatelami. W równie niewielkim czy raczej mało dobitnym stopniu szef PiS zaznaczył niewyrazistość Kwaśniewskiego w kwestii dbania o Polskie interesy. Świadomie czy też nie, ustawił się w pozycji Kaczyński ? reszta. Przecież to były prezydent bronił Władysława Bartoszewskiego, podczas gdy nie on jest przecież przedmiotem sporu. Oczywiście, Aleksander Kwaśniewski ma tu urastać do rangi pewnego symbolu, dla którego jedyną opozycją jest PiS, ale w gruncie rzeczy można powiedzieć, że stając bez ceregieli do walki z większością (bo PiS w sondażach popiera przecież mniejszość) Kaczyński co najmniej ryzykuje. W paru miejscach zbyt emocjonalny ton premiera, podczas gdy miał on chyba raczej odgrywać rolę spokojnego i chłodnego sędziego nad III RP, mógł zadziałać na jego niekorzyść. Podobnie jak wywołanie przez niego nazwiska Kaczmarka, o którym Kwaśniewski, co zadziwiające, najwyraźniej w ogóle zapomniał. Lub też obawiał się na hasło ?Kaczmarek? litanii przewinień SLD ze strony Kaczyńskiego. Jak widać, premier nie był w tym zakresie przygotowany.

Warto przy tym zauważyć, że o ile niedopuszczenie do debaty Donalda Tuska miało być sukcesem obu środowisk, marginalizującym lidera PO, to nie sposób nie odnieść wrażenia, iż to właśnie sztab warszawskiej jedynki Platformy układał pytania do debaty. Pojawił się i podatek liniowy (a nawet pytanie, czy możemy na niego liczyć!), i Władysław Bartoszewski, który ostatnio na konwencji PO ostro zaatakował obecny rząd, i propozycja ?wielkiej koalicji?, którą dopiero co przedstawił Tusk. Trudno powiedzieć, czy była to próba wynagrodzenia liderowi PO nieobecności, czy też włączenie mimochodem tematu Platformy, jako jednego z istotnych tematów kampanii. Trudno jednak nie skonstatować, że w oficjalnej debacie wyborczej, transmitowanej przez kilka telewizji, wypadałoby zadawać mniej pytań z tezą. Gdyby była ona dłuższa, a być powinna, dociskać również w sprawie odpowiedzi na konkretne problemy. Tak czy inaczej, pozostaje czekać na sondaże (choć czytać je z dystansem...), które pozwolą powiedzieć o odczuciach po debacie coś więcej. A wątpię, by miała ona jakieś poważne i trwałe skutki. I mimo wszystko mieć nadzieję, że nie była to debata ostatnia. Również w tym składzie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (19):

Sortuj komentarze:

Nie spodziewałam się po tej debacie sporu merytorycznego. Spodziewałam się walki na wizerunki. I tę walkę przegrał Kwaśniewski.
Nie wdaję się tu w rozmowę o wartości obu polityków. Plityk, żeby zyskać głosy musi oscylować koło zera, więc remis 0:0 był do przewidzenia, ale wizerunkowo to Kwaśniewski wypadł źle. Jakiś taki zmęczony, mało energiczny, niekonkretny, czas oddający przeciwnikowi, jakby nie miał nic do powiedzenia. A tu ludzie Wodza chcą. Niech on będzie i fanatyczny, i agresywny, ale "twardą ręką" niech nas wiedzie do porządku i dobrobytu. Eh! To chyba największy minus PO i LiD, że nie mają osób z charyzmą. A ten Kaczyński ma jakąś iskrę. Trochę taką jak Torquemada - akurat żeby zapalić stos, ale jednak iskra. Nie żebym na niego zagłosowała, niech mnie ręka Boska broni. Ale trzeba mu oddać sprawiedliwość. I tak sobie ją weźmie, razem z prawem:)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.10.2007 03:55

Marcinie, skąd te wątpliwości... "podobno nie będzie"?

Sugerujesz, że pragmatyczna wyrozumiałość Wodza może zaowocować koalicją PiS z LiD? Nawet to sobie wyobrażam - przygotowania są podobno daleko idące.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podobno nie będzie

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ponieważ specjalisci rozkładaja język ciała obu panów na czynniki pierwsze w sposób wysoce profesjonalny, pozwalam sobie podzielić się z państwem moim ogólnym wrażeniem widza laika: wyłamywanie palców w pierwszym zblizeniu Kwasniewskiego świadczyło (jak dla mnie) o zdenerwowaniu i próbie jego opanowania. Dalsze zachowanie odczytałabym jako sygnał lekkiego obrzydzenia do adwersarza.
Co do premiera - zachowywał się o wiele pewniej, chwilami tupeciarsko i podkreslał swoje racje uderzeniem pięści.
Wobec tego oczywiscie jest oczywizmem, że tą wymianę zdań - bo trudno to nazwać debatą - wypunktowałabym na 1:1 z dużym minusem do prowadzących. Pani Olejnik straciła panowanie nad sytuacją, nie poprawił tego również pan Skowroński.
W sumie - dośc bałaganiarska wymiana zdań, ktore niczego nie wyjasnily. Kazdy został przy swoich baranach.
Jestem rozczarowana.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato. Było błysków pięć...
To ja dodam jeszcze:

Kaczka: "Pamiętam jak pan był przy okrągłym stole, jako wysoki przedstawicie tamtego aparatu władzy, wszyscy przy Panu na baczność stali"
Kwach "No bo ja inteligentny byłem, Panie premierze"
Kaczka: "O to ciekawe, że tamta władza właśnie nie dobierała wedle inteligencji"

;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Mnie się Tomku podobał twój tekst. Ciekawie napisany. To po prostu styl, który lubię:) Podzielam też niektóre twoje opinie. Ze wszystkimi nie mogę się zgodzić, ale chyba tak właśnie powinno być:)

p.s. zgadzam się że debata była za krótka i nie pozwolono ani na rozwinięcie myśli, ani na dłuższe riposty, ale gdybym miała któremuś z panów przyznać punkt to byłby to Kwaśniewski. W moim odczuciu wypadł lepiej. Kaczyński czasem nad sobą nie panował co raczej podziałało niekorzytnie na jego wizerunek. Poza tym podkreślanie przez Kaczynskiego, że teraz wszytsko jest najlepsze (od aparatu ścigania, przez gospodarkę, a na polityce zagranicznej kończąc) było dla mnie wyrazem braku samokrytki, która w moim odczuciu jest bardzo potrzebna politykowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piękne, ta obrona Olsztyna umknęła mi :)
Ale magister jest usprawiedliwiony. On zna za to świetnie historię WKPB. Na moskiewskim dyplomie ma z niej "otliczno" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chyba nie doceniacie albo zapominacie o największej wpadce Kwaśniewskiego, dowodzącej o jego prawdziwej inteligencji
"Mikołaj Kopernik akurat był przykładem na braterstwo Polsko - Niemieckie"
"Tak, w szczególności podczas obrony Olsztyna"

Hehe

Albo "Dlaczego nie jesteśmy tam gdzie Estonia czy Słowenia!?"
Jako geografi modliłem się, by Kaczka zniszczyła go jednym zdaniem
I to zdanie padło
"Porównywanie gospodarcze krajów takich jak Polska i Estonia to wybaczy pan nieznajomość realiów ekonomiczny"

Hehe

Oczywiście wygrał Kaczyński. Z satysfakcją usłyszałem to od osób z grona oglądajacych, które był po stronie LiD i PO
Kwaśniewski miał bardzo zły dzień. Zatykany był dokładnie 5 razy. Na amen

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, Olejnik przeszła samą siebie. Zakochana w sobie, niekompetentna i arogancka jak zwykle, ale żeby w takim programie...

Komentarz został ukrytyrozwiń

+;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.