Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1348 miejsce

Rozmowa o antygrawitacji: czeka nas fizyczna rewolucja?

Proponuję zapomnieć zdobytą w szkołach wiedzę z fizyki. W silnych, sztucznych polach grawitacyjnych, a o takich będzie mowa, nie obowiązują prawa fizyczne naszego świata. Tamta rzeczywistość jest zupełnie inna. To jest fizyka ery grawitacji! – rozmowa z inż. Andrzejem Kraśnickim, niestrudzonym badaczem zagadek grawitacji.

Czy mógłbyś opowiedzieć czytelnikom gazety internetowej Wiadomości24.pl o swej wieloletniej pracy? Dlaczego właśnie grawitacja?

Andrzej Kraśnicki a w tle wodospad Niagara. Foto. Marcin Mizera /www.npn.ehost.pl/.– W otaczającym świecie nie ma nic bardziej interesującego, niż to fenomenalne zjawisko przyrody. Powszechnie rozumie się grawitację jako przyciąganie ziemskie. Nic bardziej mylnego. Siła ciężkości, zwana ciążeniem powszechnym, jest tylko jednym z efektów działania grawitacji i chyba nie najważniejszym, chociaż odczuwanym dosłownie i w przenośni – na każdym kroku. Tymczasem grawitacja jest znacznie szerszym pojęciem i – jest jednym z parametrów czasoprzestrzeni. Bez niej nie byłoby nas, nie byłoby Ziemi, Układu Słonecznego, nie byłoby mgławic i konstelacji

Nasz Wszechświat to tylko około 4 proc. całego Megawszechświata. Ta „reszta”- te 96 proc. to prawdopodobnie inne światy i wymiary, wciąż niedostępne. Jedynie grawitacja zdolna jest przenikać przez te wszystkie światy i wymiary i utrzymywać w całości tę wspaniałą konstrukcję. Jest siłą, która wiąże te wszystkie elementy w całość, w skomplikowaną cudowną maszynerię.

Wszechświat i grawitacja są najlepszymi dowodami na istnienie Boga. Boga rozumianego jako Najwyższy Intelekt, Pierwotna Myśl i Świadomość, jako Absolut, od którego wszystko: nasz świat i my, ludzie, wzięliśmy swój początek. Tak rozumiany Bóg nie ma nic wspólnego z żadną religią, nie potrzebuje wyznawców ani tym bardziej pośredników. Najwięksi współcześni fizycy, którzy odeszli od skostniałej, konwencjonalnej nauki - jak np. Michio Kaku, Lee Smolin, Fritjow Capra i inni – twierdzą, że nauka XXI wieku, a szczególnie fizyka, będą miały wiele wspólnego z magią i metafizyką. Dopiero połączenie ducha z materią pozwoli zrozumieć świat i występujące w nim zjawiska. Opanowanie i zrozumienie oraz praktyczne zastosowanie grawitacji może umożliwić nam podróż do tych niewidzialnych światów i wymiarów. Pozwoli nam zajrzeć za kurtynę niewidzialności.

To prawdopodobnie z za tej kurtyny przylatują do nas Obcy. Wcale nie muszą „lecieć” z innych galaktyk. Inny świat, w innym wymiarze, może być tuż obok... Według wspomnianych fizyków, grawitacja, a ściślej – jej elementarne cząstki grawitony – jako jedyne nośniki energetyczne zdolne są opuścić nasz trójwymiarowy świat. Nie są przymocowane – jak inne cząstki elementarne – do naszej D-brany, w której żyjemy. Zacytuję wielkiego fizyka Michio Kaku: – Wyobraźcie sobie, że potraficie przechodzić przez mury. Nie musielibyście troszczyć się o to, czy drzwi waszego domu są otwarte. Moglibyście wchodzić do swojego mieszkania przez ściany, a dom opuszczać od tyłu przez mury. Albo wyobraźcie sobie, że macie dar operowania wewnętrznych narządów człowieka bez konieczności otwierania jego ciała. Jaka istota mogłaby posiadać takie zdolności? Odpowiedź brzmi: istota ze świata posiadającego więcej wymiarów niż nasz.

Nadzwyczaj interesujące zjawiska zachodzą w „bąblu grawitacyjnym” – będę o nim jeszcze mówił. Obiekty materialne, również ludzie, w takim bąblu, w istniejącym sztucznie wytworzonym polu, nie mają ciężaru i bezwładności. Są jakby wycięte ze świata. To umożliwia niesamowite manewry, przeczące prawom fizyki, rządzącym w naszej rzeczywistości.

Pytają mnie, skąd ja to wiem? Nie wiem. Tylko przypuszczam, takie wnioski wysnuwam na podstawie zdobytej wiedzy i doświadczenia.

Opowiedz o początkach badań nad grawitacją. Czy to prawda, że niemieccy naukowcy podczas II światowej próbowali zbudować pojazdy grawitacyjne?


– Prawdopodobnie już w latach 30. uczeni niemieccy budowali pojazdy, których głównym napędem były silniki antygrawitacyjne. W 1934 roku zbudowali statek o średnicy 5 metrów o nazwie RFZ-1 (Rundflugzend-1). Pojazd, pilotowany przez Lothara Waiza, wzniósł się na wysokość około 60 metrów. Nie udało się go jednak opanować – rozbił się o ziemię. Pilot przeżył.

Później zbudowano ulepszony dysk RFZ-2 o średnicy 20 metrów. Pojazd wykonywał zwroty nie po łuku, ale pod kątem 90, 45 lub 22,5 stopni. To świadczy, że napędem mogła być tylko antygrawitacja – żaden inny napęd nie może spowodować tego rodzaju ewolucji. Były też inne konstrukcje (np. Haunebu). Wspomnieć trzeba o pracach i doświadczeniach prof. Walthera Gerlacha i Wiktora Schaumbergera, którzy konstruowali urządzenie wytwarzające antygrawitację przy pomocy wiru wody.

Innym rodzajem silnika grawitacyjnego było urządzenie Viktora Schaubergera, oparte na specjalnie ukierunkowanych wirach wodnych (dysze w kształcie rogów antylopy Kudu). W czasie prób jego pompa - niczym nie zasilana - oderwała się od podłoża i z wielką siłą uderzyła w sufit, rozbijając się doszczętnie. Wynalazł on "spiralę ssącą" i "turbinę ssącą", na których oparte zostały silniki, działające na zasadzie zjawiska implozji.

Specjaliści niemieccy zbudowali zresztą inne pojazdy napędzane antygrawitacją, które latały i miały fantastyczne osiągi. Na przykład Haunebu 2 o średnicy 30 metrów rozwijał prędkość 6000 km/godz! A był to rok 1939. Haunebu 3 wykonał w roku 1945 dziewiętnaście lotów próbnych. Haunebu -9 było niewidzialne (podobno). Jeżeli ktoś zainteresowany jest szczególnie tym tematem znajdzie znacznie więcej materiału i informacji w książkach Igora Witkowskiego pt. "Supertajne bronie Hitlera”. Również Bartosz Rdułtowski w nadesłanej mi swojej książce „Syndrom V 7” szeroko opisuje osiągnięcia Niemców w tej dziedzinie.

Dla porządku jednak muszę powiedzieć, że pod koniec książki autor podaje w wątpliwość te osiągnięcia. Jak było naprawdę, może dowiemy się kiedyś, a może nigdy. Znając jednak niemiecką gospodarność i oszczędność, nie wydaje mi się, aby wydawali ogromne sumy pieniędzy na mrzonki. A w czasie wojny tysiące ludzi, setki naukowców, całe oddziały wojska i SS oraz ogromne kompleksy przemysłowe zaangażowane były w konstrukcję i produkcję najnowszych broni. Pojazdy antygrawitacyjne z całą pewnością były przedmiotem tych doświadczeń. Po wojnie przejęli ich dorobek Amerykanie i Rosjanie. Co dostali i ile - pozostaje tajemnicą.

Zajmujesz się tą tematyką od wielu lat, czy coś przez ten czas zmieniło się w tej dziedzinie?


– To co jest najbardziej istotne w dziedzinie badań nad zjawiskiem grawitacji dzieje się za zamkniętymi bramami wojskowych instytutów i otoczone jest największą tajemnicą. Możemy się tylko domyślać, dlaczego tak się dzieje. W USA opatentowany został przez Borisa Volfsona „Antigravity Spaceship” (US Patent No. 6,960,975 of Nov.1,2005). Nie wiem, co się dalej dzieje z tym urządzeniem, czy ktokolwiek zainteresował się tym, czy są robione jakieś próby i czy to w ogóle będzie działać. Nasze działania w dalszym ciągu ograniczają się do pobożnych zamiarów. Na przeszkodzie – jak zwykle – stoi brak środków finansowych i brak zainteresowania poważnych sponsorów i inwestorów. Również w dziedzinie teorii nie znajduję nic rewelacyjnego. Nie jestem naukowcem i nie mam bezpośrednich kontaktów z kręgami uczonych, ale z dostępnych mi książek niewielu wnosi coś nowego.

Przeważnie autorzy (najczęściej profesorowie fizyki) jeden za drugim powtarzają te same teorie, niewiele dodając własnych. Jedynie nieliczni, o których pisałem w swoich artykułach, formułują nowe (Michio Kaku, Smolin).

Czyli według Ciebie obiekty UFO obserwowane na całym świecie swoje niezwykłe możliwość manewrowe zawdzięczają właśnie silnikom antygrawitacyjnym?


Andrzej Kraśnicki – Tak i chyba tylko i wyłącznie silniki antygrawitacyjne umożliwiają pojazdom UFO wykonywanie tak niesamowitych manewrów: gwałtowne hamowanie i stopowanie pojazdu od najwyższych prędkości do zera, zawisanie w locie, skręcanie pod kątem prostym i ostrym, bezgłośny lot przy największych prędkościach bez wytwarzania fali dźwiękowej (przy przekraczaniu bariery dźwięku), nagłe pojawianie się i znikanie i wiele jeszcze innych, niewyobrażalnych możliwości. Wynika to ze szczególnej cechy pola grawitacyjnego, sztucznie wytworzonego, niezależnego od stałego pola grawitacyjnego naszej planety.

Wcześniej wspomniałem o „bąblu grawitacyjnym”. Wymyśliłem takie pojęcie, aby łatwiej wytłumaczyć, co się dzieje wokół silnika grawitacyjnego. Na podstawie wszystkich dostępnych obserwacji i doniesień doszedłem do wniosku, że wokół pojazdu UFO wytwarza się sztuczne pole grawitacyjne, które jest niezależne od otaczającego dookoła pola grawitacyjnego planety. Pojazd wraz z otaczającym go „bąblem siłowym” wycięty jest z naszego świata, niezależny więc jest od praw fizycznych obowiązujących w tym świecie. Nie obowiązują go prawo bezwładności, zachowania masy i inne.
Załoga znajdująca się wewnątrz nie odczuwa nawet tych gwałtownych zmian przyspieszenia i zmiany kierunku, gdyż wszystkie cząsteczki układu UFO przyspieszane i hamowane są równocześnie w całym, zamkniętym układzie. Wraz z np. płynami ustrojowymi pasażerów. Według Searla w pojeździe antygrawitacyjnym panuje stałe ciążenie równe ½ g. Idealne dla organizmu człowieka. Chyba ktoś celowo to zaprojektował!

Będę mówił o tym szerzej na kwietniowym UFO Forum we Wrocławiu.

Co sądzisz o teorii profesora Michała Gryzińskiego? Czy Niels Bohr popełnił błąd opracowując "model planetarny atomu"? Chociaż profesor Michał Gryziński zmarł w 2004 roku w wieku 74 lat to jego teoria i twierdzenia pozostały. Czy kiedyś zostaną one docenione przez naukowców?


Model atomu wg. Prof. Gryzińskiego. Archiwum autora. – Nie jestem naukowcem, fizykiem więc nie potrafię ocenić kto miał rację. Myślę, że naukowcy kiedyś dojdą do wyjaśnienia tajemnicy budowy atomu i udzielą precyzyjnej odpowiedzi. Natomiast w pracy i teorii prof. Gryzińskiego podobało mi się, że potrafił odejść od ustalonych kanonów i postawić swoją tezę. Mam na myśli barierę prędkości światła. Ja również intuicyjnie nie zgadzam się z teorią, że prędkość światła jest ostateczna i nieprzekraczalna. Dotychczas wszystkie bariery stawiane przed ludźmi zostały przekroczone. Ta również będzie, choćby w grawitacyjnym dysku, który nie ma masy i bezwładności i nie obowiązują go relatywistyczne wzory matematyczne ustalone przez Einsteina (więcej na ten temat znajdziecie na NPN pod linkiem: http://npn.ehost.pl/02j.php?subaction=showfull&id=1147212577&archive=&start_from=&ucat=56& – przyp. autora).

Jesteś również autorem powieści science fiction „Noemi i latające dyski”, opowiedz nam o niej. Wiem, że nie jest to do końca całkowita fikcja.


- Napisałem tę książkę z myślą, że będzie ona beletrystycznym wprowadzeniem w trudne problemy grawitacji. Muszę przyznać, że pisało mi się nadzwyczaj łatwo. Niesamowite pomysły pojawiały się nagle, w trakcie pisania, a niezbędne materiały uzupełniające znajdowałem wręcz na podłodze.
Ważne, że wiele postawionych w książce hipotez i teorii - sprawdza się! Motto książki brzmi: może tak było, może tak będzie. Teraz napisałbym raczej: tak być musi!

Napisałem w niej, że księżyc jest sztucznym tworem, wewnątrz pustym. Takie ukazały się ostatnie teorie. Napisałem, że próżnia jest największym źródłem energii, że wola I myśl Demiurgów są początkiem powstania wszechświata. Potwierdzają to aktualne hipotezy. Ale najważniejsze, że ludzie spotkają Demiurgów w roku 2014. To już tylko 7 lat! Pożyjemy, zobaczymy. Natomiast latające dyski z całą pewnością zbudujemy. Prędzej lub później. I to nie będzie już science-fiction.

Wywiad przeprowadził: Marcin Mizera.

Artykuły autorstwa Andrzeja Kraśnickiego dostępne są na stronach serwisu NPN: www.npn.ehost.pl

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Miał być ten link: link

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Kopernikowi też nikt nie wierzył". http://www.npn.org.pl/?p=3118&cpage=1#comment-102697

Komentarz został ukrytyrozwiń
Luck
  • Luck
  • 05.04.2011 12:54

Krzychu z michałem to wielcy fizycy którzy wiedzą lepiej jak zbudowany jest wszechświat. Ludzie proszę zachowajcie te niziny intelektualne dla siebie. Kopernikowi też nikt nie wierzył. Jesteście zamknięci w swoich maleńkich światopoglądowo pudełeczkach z których ciężko wydostać się waszym słabym umysłom.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Adam_W
  • Adam_W
  • 07.03.2011 00:58

Co to się Panie porobiło w w fizyce. Brany NBrany Struny harmonijki i inne takie. Teoria Symulacji Komputerowej. Chociaż, jeśli pojedyncze fotony mogą zrobić prążki interferencyjne, a materia składa się przeważnie z pustki i kilku dziwnych "cząstek" jak rodzynki w cieście. To to się powoli robi Metafizyka. W końcu wychodzi na to, że nie ma czegoś takiego jak cząstki elemetarne czy jakieś inne kwarki bo jest tylko informacja. Jestem wielkim fanem SF, Pana KAKU nie trawię, w UFO nie wierzę. W Obcych (gdzieś tam są jakieś formy życia) jak najbardziej. Jak dużej potrzeba anteny, żeby z odległości kilkudziesięciu czy kilkuset lat świetlnych odebrać transmisję radiową z kilkukilowatowego nadajnika radiowego i to przecież nie wysłanej specjalnie do nas? No bo SETI ma już te parę lat, ale jaki byłby to zbieg okoliczności, że Obcy dokładnie kilka -dziesiąt? -naście? -set? lat temu wysyłali radioteleskopem jakiś sygnał, akurat w kierunku Układu Słonecznego i akurat my mamy na Nich skierowany radioteleskop gdy ten sygnał do nas dotarł? A jeśli Obcy nie używają już radia? Tylko na przykład mają rozwiniętą sieć światlowodową z bardzo niskiej mocy przekaźnikami radiowymi i wszczepione w czaszkę mikrotelefony. Dużo nam do tego brakuje?
A przecież pasmo radiowe ma określoną przepustowość zależną od częstotliwości. I może wykorzystują jakiś innu nośnik np. splątane fotony? Jeszcze 100 lat temu nikt nie słyszał o tranzystorach i telefonii komórkowej, a jakie będą komputery za 100 lat, a sieć komputerowa, łączność? Już teraz wymyślamy coraz szybsze metody transferu danych. Ale tak jak w komputerch prędkoć łączy można zwiększać tylko do pewnego stopnia. Dlaczego nie ma procesorów 10GHz? Bo z braku odpowiedniej technologii poszliśmy inną drogą. Prawo Moora działa dalej. Ech. Dobranoc Państwu.

Komentarz został ukrytyrozwiń
beredurka
  • beredurka
  • 28.12.2010 14:24

Czegoś tak kretyńskiego nie spotkałem jeszcze. Matrix to pikuś. Pan Pikuś w porównaniu do tego pana. Zresztą wywiad przeprowadzał p. Mizera! Mizera na całość i nie tylko. Mawiał D. Trump (jeden z 10-ciu najbogatszych w USA), udaje się wszystko ponieważ raz na minutę na świcie rodzi się idiota.

Komentarz został ukrytyrozwiń
fastmagoria
  • fastmagoria
  • 03.12.2010 17:47

Nie ma żadnych Demiurgów a może i są?

NIe wiem nic o Demiurgach ale "UFO" to napewno Niemiecka konstrukcja a teraz to pewnie nawet Amerykańska. Rosja raczej nie ma "UFO" chociaż udają że mają:-))

Komentarz został ukrytyrozwiń
Michał
  • Michał
  • 15.11.2010 10:44

Ten stek bzdur nawet nie próbuje udawać prawdy...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Krzychu
  • Krzychu
  • 27.09.2010 00:54

Bez urazu ale ten wywiad jest żenujący. Nic nie wnoszące wywody pseudo-naukowca...taki wywiad można przeprowadzić z każdym jednym fanem Sci-Fi - i podejrzewam że w bajdurzeniu większość z nich nawet lepiej by się postarała...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Lol... To sie nazywa nauka ;) A Demiurgów poznamy w 2012, bo wtedy ponoć będzie ten przepowiedziany przez majów koniec czwartej ery, którą rozpoczął Potop. Pożyjemy zobaczymy czy to prawda :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.