Jak wygląda dzień z życia kadrowiczki?

Przede wszystkim bardzo ciężko trenujemy. Mamy dwa treningi dziennie, każdy po trzy godziny. A zdarza się, że jest i trzeci trening. W sumie ćwiczenia zajmują nam sześć, siedem godzin, więc na nic innego nie ma czasu, ani ochoty. Zajęcia są bardzo wyczerpujące, bo pracujemy nad siłą i wytrzymałością. Zwykle gramy na piasku, lub jesteśmy w siłowni. Nie ma jednak co narzekać, bo to nasza praca.
A co z wakacjami?
Na wakacjach już byłam. Urlop spędziłam w Chorwacji. Od kilku lat nie miałam prawdziwych wakacji i postanowiłam, że tym razem będę leżała na plaży i odpoczywała.
I ani razu nie zagrała pani w siatkówkę?
Może ze dwa razy mi się zdarzyło. Ale to była gra towarzyska ze znajomymi. Chcieliśmy się zabawić i pośmiać.
Po zakończeniu sezonu zdecydowała się pani na zmianę barw klubowych. Będzie pani grała w Gruppo Murcia. Co zadecydowało o takim wyborze?
Szczerze mówiąc - nie wiem. Miałam propozycje wyjazdu także do klubów z Turcji, Rosji i Włoch. Ale gdy przyszła oferta z Hiszpanii od razu wiedziałam, że to jest to. Nie namyślałam się długo. Praktycznie od razu się zdecydowałam. W BKS występowałam przez ostatnie trzy lata i najwyższy już czas był zmienić środowisko. Bardzo chciałam wyjechać za granicę i mi się to udało.
Czuje pani dreszczyk emocji przed wyjazdem do nowego klubu?
Troszkę tak, tym bardziej, że to mój pierwszy zagraniczny klub. Liczę jednak, że szybko się zaaklimatyzuję i pokażę niezłą siatkówkę. Z Murcią chcę wywalczyć mistrzostwo Hiszpanii i wygrać Puchar Top Teams. Mamy silną drużynę. Będę tam grała z Małgosią Glinką, Nancy Metcalf i Ljubow Szaszkową-Sokołową.
Była już pani w Hiszpanii?
Jeszcze nie. Jadę dopiero po mistrzostwach świata.
Michał Micor
-
Dziennik Zachodni
PT