Pozycja materiału w rankingach:
Pewnego dnia przysłuchiwałem się rozmowie prowadzonej w języku angielskim i pomyślałem sobie, że byłoby nieźle, gdybym rozumiał o czym ona była, a jeszcze lepiej, gdybym mógł się do niej wtrącić.
Niestety nie znałem angielskiego, ale postanowiłem się wziąć do roboty i poznać tajniki obcej mowy. Kupiłem książkę zatytułowaną "Angielski dla początkujących" i po kilku dobrych godzinach wkuwania, wmieszałem się w tłum by sprawdzić swoje lingwistyczne umiejętności. Wydawało mi się, że nieźle sobie radzę, za co dostawałem pochwały od przygodnych rozmówców. Bardzo często jednak ci, którzy przysłuchiwali się mojemu dukaniu, marszczyli czoła, mrużyli oczy, uprzejmie prosili o powtórzenie, a potem wypowiadali się, używając wyrażeń, które nie miały dla mnie żadnego sensu. Niby rozumiałem poszczególne słowa, ale kiedy rozmówca ułożył je w krótkie zdania, nie tylko że robiłem maślane oczy, to na dodatek wszystkie włosy stawały mi dęba - o czym on, do cholery, mówi?Zobacz także:
Sortuj komentarze:
Arek 09.01.2012 17:58
Przełożyć polskie powiedzenia na angielski może być tematem nie do przeskoczenia… Na ich idiomach też często łamałem sobie głowę. Co do nauki angielskiego, pozwoliłem sobie na dosyć długą przerwę i trudno mi było wrócić w ten kierat. Zdecydowałem się na kurs w Speak Up, co pozwoliło mi także nie co w pracy się wykazać.
Katowice. Straż Pożarna zaprasza
(odsłon: +134)