Facebook Google+ Twitter

Rozmowy izraelsko-palestyńskie. Dlaczego zakończą się fiaskiem?

Po prawie dwuletniej przerwie zostały wznowione bezpośrednie rozmowy izraelsko-palestyńskie. Dlaczego nie daje się im szans powodzenia?

Mahmud Abbas z Barackiem Obamą, patronem rozmów pokojowych / Fot. Pete Souza (White House)Bezpośrednie kontakty Autonomii Palestyńskiej z władzami Izraela zostały zawieszone dwa lata temu, w następstwie wywołującej kontrowersje akcji Płynny Ołów, określanej w arabskich mediach jako Masakra Gazy. Komentatorzy są zgodni, że i obecne rozmowy, prowadzone pod patronatem Stanów Zjednoczonych, mają znikome szanse rozwiązania bliskowschodniego impasu.

Pomimo obustronnych deklaracji dobrej woli, nikt nie spodziewa się sukcesu rozpoczętych właśnie rozmów. Do rozwiązania jest zbyt wiele problemów, których złożoność zapowiada niechybne fiasko. Aby chociaż częściowo móc zrozumieć problemy w relacjach palestyńsko-izraelskich, warto poznać, przynajmniej w ogólnym zarysie, niektóre z ważniejszych kwestii spornych.

Problemem, który w nielicznych chwilach ocieplenia najskuteczniej oddalał od siebie Benjamina Netanjahu, premiera Izraela, i Mahmuda Abbasa, prezydenta Autonomii Palestyńskiej, było izraelskie osadnictwo na ziemiach okupowanych. Jako niezgodne z prawem międzynarodowym, jest potępiane przez ONZ i utrudnia relacje Izraela ze Stanami Zjednoczonymi. Abbas, nawet po rozpoczęciu rozmów, zagroził odejściem od stołu rokowań, jeśli budowa nowych domów nie zostanie wstrzymana. Akcje osadnicze odbywają się na zakupionych od Palestyńczyków ziemiach, przechodzących pod kontrolę Sił Obronnych Izraela i oddziałów organizowanych przez samych osadników. Warto wspomnieć, że znaczną część ich mieszkańców stanowią żydowscy fanatycy religijni, przez co często są budowane w pobliżu ważnych, także dla muzułmanów, miejsc kultu. Wzajemna nienawiść żydowskich osadników i Palestyńczyków przejawia się w powracających aktach przemocy, których dopuszczają się obie strony.

Osobną kwestię stanowi osadnictwo na terenie Jerozolimy, pozostające, na co wskazuje zachowanie władz Izraela, poza obszarem negocjacji. Wschodnia część miasta, gdzie znajdują się najświętsze miejsca judaizmu, chrześcijaństwa i islamu została przyznana w 1948 roku Arabom, jednak od 1967 roku znajduje się pod izraelską okupacją. Oprócz traktowanego priorytetowo osadnictwa, na chęć unifikacji miasta wskazują także inne działania Izraela, jak budowa metra, mającego połączyć obie części. W 1980 roku Jerozolima została ogłoszona stolicą państwa żydowskiego, co podkreślał także premier Netanjahu, odnosząc się do całego miasta. Zachód nie uznaje tej decyzji Izraela, a misje dyplomatyczne, w tym Amerykańska i Polska, rezydują w Tel-Awiwie. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że Palestyńczycy widzą w okupowanej Wschodniej Jerozolimie stolicę przyszłego, niepodległego państwa.

Wielką niewiadomą stanowi także los uchodźców. Za tych uważa się mieszkańców Palestyny, którzy musieli opuścić swoje domy w latach czterdziestych, w chwili formowania się państwa Izrael. W wyniku wzrostu demograficznego i rozszerzenia statusu uchodźcy na dzieci i wnuków uciekinierów, ich liczba wynosi dzisiaj grubo ponad 4 miliony. Ewentualny powrót tych Palestyńczyków do Izraela jest nie do przyjęcia dla władz postrzegających swoje państwo jako siedzibę narodową, ponieważ mógłby spowodować, że Żydzi staną się w Izraelu mniejszością. Z drugiej strony, uchodźcy mieszkający w obozach często traktowani są przez kraje arabskie przedmiotowo, odmawia się im obywatelstwa, skazując na status bezpaństwowców. Kontrowersje wzbudza także rozszerzenie statusu uchodźcy na potomków tych, którzy faktycznie z kraju uciekli. Nie można jednak w krytyce tego rozwiązania zapominać o silnym przywiązaniu Palestyńczyków do ojczyzny i ich poczuciu odrębności i dziejowej niesprawiedliwości.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Zbyt mocne słowa wypowiedziane z dala od problemu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus za obiektywizm. Rozmowy takie jak ww zwoływane są co kilka lat i zawsze kończą się fiaskiem. Obecne też skończą się oczywiście porażką. Moim zdaniem dialog miałby szanse gdyby Izrael zastosował się do dziesiątek Rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ które złamał i łamie do dziś (począwszy od okupacji ziem arabskich od 1967 roku, z których ONZ nakazało mu natychmiastowe wycofanie się pół wieku temu). Ale nigdy tego nie uczyni z własnej woli. Nie uczyni też tego pod presją międzynarodową, gdyż wszelkie kary które ONZ próbuje narzucić zbrodniczemu Izraelowi blokuje swoim głosem USA - stały członek Rady Bezpieczeństwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.